Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 20-02-2019, świętujemy imieniny: Anety, Lehca, Leona. | Sprawdź także liturgię na dziś.

DLA MNIE KAŻDE SŁOWO BOGA JEST WAŻNE

31.05.2011 @ 05.19

DLA MNIE KAŻDE SŁOWO BOGA JEST WAŻNE

DLA MNIE KAŻDE SŁOWO BOGA JEST WAŻNE
Z ks. dr. hab. Stanisławem Haręzgą, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, kierownikiem Katedry Proforystyki tamtejszej uczelni, wykładowcą Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu oraz moderatorem Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II w archidiecezji przemyskiej rozmawia Marek Przybylski

 
- W czasie rekolekcji parafialnych (15 – 18 kwietnia) starał się Ksiądz przybliżyć nam przesłanie Jezusa, jakie za pośrednictwem Apostoła Jana objawił On wspólnocie Kościoła w Sardes, a także nam, którzy dzisiaj czytamy ten list zamieszczony w Apokalipsie. Jak można streścić zawartą tam naukę?

- Tegoroczne rekolekcje parafialne w Waszej wspólnocie były wyjątkowe – z racji oparcia rozważań o jeden tekst z Apokalipsy. Do rzadkości należą takie rekolekcje w parafii. Warto przypomnieć, że od kilku lat w Kolegiacie omawiany jest przez rok jeden z 7 listów zawartych w tej Księdze. Obecnie jest to List do Kościoła w Sardes (Ap 3, 1-6). Odnosi się on bezpośrednio do Kościoła w Sardes, ale poprzez symbolikę siedmiu listów odnosi się do całego Kościoła (także współczesnego) i każdej jego cząstki: parafii, rodziny, do każdego indywidualnego chrześcijanina. Orędzie tego listu jest wymowne. Chrystus, który przedstawia się Kościołowi, najpierw rozeznaje sytuację tej wspólnoty jako dramatyczną. Kościół ten odszedł od życia wiarą i trwa w śmierci duchowej, ma imię, które mówi że żyje, a jest umarły. W związku z tym Chrystus radzi Kościołowi w Sardes, żeby zmienił swoje życie, żeby wrócił do pierwotnej miłości i proponuje mu drogę nawrócenia. Zachęca do podjęcia starań o to, aby zmienić swoje położenie, odrodzić wiarę przy współpracy z Nim samym. Na końcu obiecuje zwycięstwo i zaprasza do przedłużonego słuchania tego orędzia, które przekazał Kościołowi. Taka jest w skrócie treść listu. W trakcie rekolekcji staraliśmy się przełożyć ją na sytuację współczesnych chrześcijan. Na ile każdy słuchacz skorzystał ze zbawczego orędzia tego listu, pozostanie tajemnicą jego serca.
 
- W rozważanym fragmencie Apokalipsy znajduje się zachęta Jezusa, aby wspólnota Kościoła w Sardes w odnowieniu wiary odnalazła to, co jest w niej dobre, autentyczne, nie skażone zepsuciem. Odnosząc to pouczenie do czasów współczesnych myślę, że takim dobrem, które może odkryć chrześcijanin, jest kontakt z Bożym słowem zawartym w Piśmie Świętym. Niestety, lektura tej świętej, starożytnej Księgi nie jest prosta. Jak dzisiaj należy czytać Pismo Święte, by odkryć w nim żywego Boga?

- Zamysłem rekolekcji było przygotowanie wiernych do osobistego czytania Biblii albo do wejścia do grupy parafialnej, która będzie czytała Biblię pod kierunkiem duszpasterza. Z treści listu, w czasie konferencji starałem się zwrócić uwagę na te miejsca, w których Chrystus proponuje słowo Boże jako drogę do nawrócenia i zmiany życia, i zachęca do tego, aby w oparciu o słowo Boże wejść w ów rytm nawrócenia. To była propozycja w ramach rekolekcji pod kątem spowiedzi rekolekcyjnej. W ramach rekolekcji to nawrócenie już się jakoś dokonało – na miarę indywidualnych możliwości słuchaczy. Natomiast czy wierni będą później Boże słowo zawarte w Biblii czytać osobiście, to już jest inna kwestia. Muszę w tym miejscu podzielić się radością, że na zakończenie rekolekcji, po ostatniej Mszy św., zgłosiło się kilkadziesiąt osób pragnących należeć do grupy biblijnej, w której razem będzie można czytać i rozważać Boże słowo. Ta wspólnota jest otwarta, jeszcze chętni mogą do niej wejść. Opiekę nad grupą sprawuje ks. Tomasz Bednarz. Spotkania odbywać się będą raz w miesiącu. Myślę, że to piękny owoc rekolekcji i dowód na to, że ludzie ciągle chcą czytać Pismo Święte. Oczywiście to nie jest zawsze lektura łatwa. Wymaga jakiegoś przygotowania, kierownictwa, ale warto czytać Biblię, rozważać i żyć słowem Bożym na co dzień.
 
- Ten jednak, ko czyta sam Biblię, bez pomocy wspólnoty, napotyka na trudności. Stawiają je przed nami style, gatunki, odniesienia do dawnej historii. Co musi taki zwykły człowiek zrobić, żeby wejść w ów tekst, żeby się nie pogubić i zacząć go rozumieć?

- Jeżeli ktoś chce czytać Biblię indywidualnie i chce korzystać ze słowa Bożego, to przede wszystkim musi pamiętać, że Biblia katolicka ma przypisy i wstęp do każdej księgi. Zawiera też na końcu słowniczek, który pomaga rozwiać przynajmniej niektóre wątpliwości. Do czytania Biblii wystarczy gotowość, chęć i prosta umiejętność interpretacji tekstu. Warto, żeby po przeczytaniu zadać sobie pytanie, o czym tekst mówi i próbować sobie to uświadomić. Potem oczywiście ten tekst trzeba odnieść do siebie. Zapytać samego siebie, co Bóg mówi w tym słowie do mnie i ewentualnie odpowiedzieć Bogu jakąś modlitwą, jakimś konkretnym postanowieniem. Radziłbym zaczynać od tekstów łatwiejszych, np. Ewangelii, dobierając te fragmenty, które są czytane w niedzielnej Eucharystii. Na pewno Niedziela, Gość Niedzielny czy różne strony internetowe drukują teksty czytań mszalnych na dany dzień (są umieszczane również na stronie www.kolegiata.org – przyp. red.). Ważne, by nie tylko tekst przeczytać, poznać go, ale by się nim pomodlić.
 
- Na rynku polskim istnieje wiele przekładów Pisma Świętego. Najpopularniejsza jest Biblia Tysiąclecia. Które z tłumaczeń, według Księdza Profesora, są najlepsze?

- Trudno mi tutaj się wypowiadać jednoznacznie. Kościół w liturgii przyjął tekst Biblii Tysiąclecia. Mamy jeszcze tzw. Biblię Poznańską, Biblię Warszawsko – Praską(w całości tłumaczoną przez bp. K. Romaniuka) i Biblię Paulistów, wydaną przez Edycję św. Pawła. Poza tym mamy osobne tłumaczenia samego Nowego Testamentu oraz Biblię Ekumeniczną, która w tym momencie zawiera Psalmy i Nowy Testament (wkrótce ukaże się chyba w całości). Propozycji jest zatem dużo. Każde tłumaczenie ma swoją wartość. Te sprzed lat będą miały już język trochę przestarzały. Biblia Paulistów posiada już język bardziej współczesny i zawiera szerszy komentarz, podobnie jak Biblia Poznańska. Każde tłumaczenie trzeba oceniać z jednej strony pod względem wierności tekstowi oryginalnemu (tłumacz nie może zmieniać sensu), a z drugiej strony musi także uwzględnić specyfikę języka współczesnego. Te dwa aspekty tłumacz musi pogodzić. Które tłumaczenie jest pod tym względem najlepsze? Wydaje się, że Biblia Paulińska, choć w niektórych miejscach Biblia Tysiąclecia ją przewyższa.
 
- Wspomniał Ksiądz Profesor o modlitwie słowem Bożym. Proszę przedstawić nam jakieś usystematyzowane metody modlitwy Biblią.

- Najprostszy sposób modlitwy Biblią to tzw. lectio divina. Starożytna metoda, która od czasów Średniowiecza została zapomniana, ale dzisiaj odżywa w Kościele. Papież Benedykt XVI w ostatniej adhortacji apostolskiej Verbum Domini, poświęconej słowu Bożemu, bardzo mocno postuluje, aby w Kościele uczono tej metody. To nie jest wcale trudne. Nazwa sama w sobie brzmi obco, ale dosłownie oznacza Boże czytanie. Ta metoda modlitwy biblijnej składa się z czterech etapów. Już o nich wspomniałem wcześniej. Pierwszym etapem jest czytanie tekstu i zrozumienie go, by odpowiedzieć sobie na pytanie, o czym on mówi. Na tym etapie można korzystać z różnych pomocy, komentarzy. Na drugim etapie pytamy, co Bóg chce mi osobiście powiedzieć przez czytany tekst. Kiedy odpowiem sobie na pytanie, co usłyszałem od Boga, to przychodzi kolej na etap modlitwy, która rodzi się z tekstu natchnionego i z duszy poruszonej słowem Bożym. Na koniec przychodzi etap kontemplacji. Podsumowując lekturę, czytelnik zastanawia się nad jakimś postanowieniem odnoszącym się do życia. Jak Boże słowo wprowadzić teraz w życie? Chodzi o jakieś konkretne postanowienie. Ten ostatni etap nazywamy kontemplacją, bo proponuje on nam wpatrywanie się w Chrystusa, który uczy wypełnienia słowa Bożego. Lekturę zawsze zaczynamy modlitwą do Ducha Świętego, a kończymy ją podziękowaniem za otrzymany owoc.
 
- Najłatwiej chyba modlić się Ewangelią...

- Oczywiście. Jest jeszcze kwestia: czy czytamy Biblię indywidualnie, czy w grupie. W tym drugim przypadku dostosowujemy się do potrzeb całej grupy. Przy lekturze wspólnotowej lepiej zastosować metodę dzielenia się Ewangelią, ewangeliczną rewizję życia czy metodę Västeras, charakteryzującą się używaniem znaków graficznych: wykrzyknika, pytajnika, strzałki. Tych metod jest o wiele więcej. Są  dostosowane do wieku, specyfiki grupy, jej zaawansowania w lekturze. Na początku najlepiej czytać Biblię przez dzielenie się Ewangelią. Natomiast rewizja życia jest metodą dla grup, które są jednorodne, np. nauczyciele, uczniowie czy młodzież. Interesują je bowiem wspólne problemy i zainteresowania.
 
- Jest Ksiądz Profesor znawcą Pisma Świętego i nieraz Ksiądz Biblię przeczytał. Gdyby Ksiądz miał wyciągnąć z wszystkich ksiąg jedno zdanie, pokazać je jako najpiękniejsze i najbardziej godne zapamiętania. Które by to było?

- To pytanie jest dla mnie dość dużym wyzwaniem, bo właściwe takich zdań i miejsc w Biblii jest wiele. Dla mnie każde słowo Boga zawarte w Biblii jest ważne. Każdy tekst przynosi Bożą nadzieję na daną chwilę. Niektóre fragmenty w rożnych księgach jednak jakoś mocniej do mnie trafiały. Odpowiem na to pytanie może w nieco inny sposób, wskazując na teksty z niektórych ksiąg. W Ewangelii św. Marka poruszyła mnie szczególnie perykopa o Bartymeuszu – ślepcu, którego Chrystus uzdrowił przed wejściem do Jerozolimy na ostatnie święto Paschy. Z Łukaszowej Ewangelii wymieniłbym fragment o uczniach z Emaus. Do tego dodałbym błogosławieństwa z Apokalipsy. Bliższy jest mi Nowy Testament, ale niektóre fragmenty Starego Testamentu są mi równie bliskie. Myślę tu zwłaszcza o tekstach prorockich Jeremiasza i Ezechiela.
 
- Dziękując za rozmowę, życzę, by Księdza praca przynosiła owoce w postaci zafascynowania słowem Bożym licznych wiernych.

 

 


Red.
«« Wstecz