Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 24-03-2019, świętujemy imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna. | Sprawdź także liturgię na dziś.

CZŁOWIEK POTRZEBUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA

28.01.2010 @ 18.43

CZŁOWIEK POTRZEBUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA

CZŁOWIEK POTRZEBUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA
Z ojcem Zdzisławem Świniarskim, który głosił w Kolegiacie rekolekcje adwentowe, rozmawia Marek Przybylski

 

Należy Ojciec do zgromadzenia Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Przypomnijmy, kto założył to zgromadzenie oraz jaki jest jego charyzmat.
 

- Zgromadzenie zostało założone po rewolucji francuskiej, założycielem jest Piotr Coudrin. Naszym celem czy charyzmatem jest przede wszystkim głoszenie kultu Najświętszych Serc Jezusa i Maryi – tych serc, które najbardziej nas ukochały. Ważną cechą naszego zgromadzenia jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Wiemy, że rewolucja francuska nie rozpieszczała Kościoła. Założyciel ukrywał się prawie rok w takiej małej klitce na strychu zamku swoich bliskich. I tam adorował Najświętszy Sakrament. Między innymi tam miał wizje zakonników i zakonnic idących w białych strojach na cały świat, ewangelizujących. Od samego początku zgromadzenie ma charakter misyjny. Zostało założone w 1800 r. Do najbardziej znanych postaci należy m.in. o. Damian De Veuster, apostoł trędowatych. Pracował na Molokai. Urodził się w 1840 r. w Tremelo w Belgii, zmarł w 1889 r. w Molokai. Ciekawostką jest, że w 2005 r. (jeszcze przed ogłoszeniem go świętym) został wybrany największym Belgiem wszechczasów. Był to konkurs ogłoszony przez telewizję belgijską. Inną taką postacią, może mniej znaną w Europie, jest bł. o. Eustachio. Pracował w Brazylii. I jeszcze jedna osoba: ojciec Mateo, który zajmował się intronizacją Serca Jezusowego w rodzinach i poza nimi.
 

- Jak liczne jest to zgromadzenie? Gdzie najbliżej naszego miasta znajduje się Wasz dom?
 

- W Polsce nie mamy zbyt wielu wspólnot. Na świecie zresztą też nie. W Polsce jest nas około 60, z czego i tak kilku współbraci pracuje w Niemczech, Norwegii i Afryce. Najbliższy Jarosławia dom był kiedyś w Gładyszowie, teraz jest w Warszawie. W całym świecie jest nas około tysiąca. Warto dodać, że istnieje też gałąź żeńska zgromadzenia.
 

- Macie jakieś seminarium w Polsce ?
 

- Studiujemy we Wrocławiu, na Papieskim Wydziale Teologicznym. Mamy tu więc swoje korzenie.

- Nie tak dawno temu Ojciec był wicedyrektorem Caritas Polska. To, można powiedzieć, dość znaczna funkcja. Jak Ojciec odbiera tamten czas, co było w tej posłudze najważniejsze?
 

- Ten czas skończył się nie tak dawno, bo w lipcu 2009 roku. 5 lat w Caritas Polska... to był taki okres wytężonej pracy, ale przede wszystkim wielu satysfakcji. Wypływały one właśnie z organizowania akcji mających na celu pomóc ludziom poszkodowanym i biednym – głównie w kraju. Chociaż mieliśmy akcje też poza granicami. Szczególnie tę po tsunami w Azji, ale i trzęsienie ziemi w Pakistanie. A w Polsce zawalenie się hali w Katowicach, tragedie w kopalniach. Dla mnie było to nowe doświadczenie. Miałem satysfakcję, że można coś zrobić, pomóc ludziom, gdy spotyka ich tragedia.
 

- Jaką obecnie Ojciec pełni posługę w zgromadzeniu?
 

- Jestem przełożonym domu prowincjonalnego i sekretarzem prowincjonalnym. Mam też za zadanie zorganizowanie parafii na terenie naszego domu zakonnego. Wstępnie poczyniliśmy już pewne przygotowania. Ufam, że się uda.
 

- W Kolegiacie głosił Ojciec rekolekcje adwentowe. Podobno w rozmowach z Księdzem Proboszczem dość często nawiązywał Ojciec do faktu, że tutaj działał ks. Piotr Skarga. Jak – w perspektywie kilku spędzonych tu dni – postrzega Ojciec naszą parafię?
 

- Kilka razy przejeżdżałem wcześniej przez Jarosław i zawsze interesowało mnie to miasto. Widziałem ładne kamienice i kościoły – ale tylko z perspektywy. Natomiast nie miałem czasu zatrzymać się, poznać bliżej. Teraz na spokojnie obejrzałem Rynek, oczywiście Kolegiatę, kościoły Dominikanów czy Benedyktynek. Te miejsca świadczą o bogactwie historii Jarosławia. Jak postrzegam samą parafię kolegiacką? Widzę duże zainteresowanie osób i myślę, że nie brakuje tu ludzi pragnących zaangażować się w życie parafii. Podobne zaangażowanie widzę ze strony Księdza Proboszcza, choć dla mnie jest on bardziej znany jako dyrektor przemyskiej Caritas. Widać ogrom prac, jakie są tu prowadzone. Wczoraj byliśmy w piwnicach, podziemiach dawnego klasztoru, dzisiaj plebanii. Imponujące dzieło z pożytkiem dla młodych, ale i dla całej parafii. Wiem, że Proboszczowi bardzo zależy, żeby ten kościół był żywy nie tylko z zewnątrz, ale żeby ludzie byli zaangażowani. I widać, że tak się dzieje. Zresztą Wasze strony są generalnie znane w Polsce z zaangażowania wiernych w życie Kościoła i parafii. Jeżeli chodzi o wiarę, różnicie się szczególnie od mieszkańców terenów północnych. Tam jest z tym gorzej. Chociaż bardzo trudno jest oceniać wiarę człowieka, jest to sprawa niezmiernie delikatna i wewnętrzna. Widać jednak, że na terenie tej parafii wiele się dzieje. I mogę jedynie życzyć, żeby ten postęp (i materialny, i duchowy) cały czas się rozwijał.
 

- Ojciec wspólnie z Księdzem Proboszczem pobłogosławili naszych parafian, którzy włączyli się do Caritas. Jakie rady mógłby Ojciec tym ludziom przekazać?
 

- Na pewno w XXI wieku jest wiele osób, które potrzebują pomocy od innych. Są to szczególnie dzieci z uboższych rodzin. Mamy różnego rodzaju organizacje, które pomagają. Natomiast Caritas jest organizacją charytatywną Kościoła Katolickiego. Jest to – jak przypomniał nam Benedykt XVI w encyklice Deus Caritas Est – jeden z filarów działalności Kościoła. Nie jest to tylko zwykła filantropia, ale przede wszystkim realizowanie tego, co Jezus Chrystus mówi do każdego z nas: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnieście uczynili”. W związku z tym jest to zupełnie inna posługa. Poza tym dzisiaj człowiek szczególnie potrzebuje drugiego człowieka. Myślę tu przede wszystkim o starszych, samotnych osobach. W tej materii parafialne Caritas mają naprawdę wielkie pole do działania. Jest wiele różnych możliwości. Do niedawna jeździłem po Polsce i spotykałem się z ludźmi należącymi do parafialnych zespołów Caritas czy szkolnych kół Caritas. Ich pomysły nieraz mnie dosłownie szokowały – oczywiście bardzo pozytywnie. Byłem zaskoczony, że można tyle dobrego zrobić. Tak więc wszystko zależy od zaangażowania tych osób. Życzę zatem, by właśnie w tej posłudze potrzebującym każdy znalazł swoją radość. Pan Jezus mówi, że więcej radości jest w dawaniu niż w braniu. Mam nadzieję, że członkowie nowego zespołu Caritas przy Kolegiacie Bożego Ciała będą mieli tę radość z posługiwania.

- Za nami święta Bożego Narodzenia i początek roku 2010. Czego powinniśmy sobie szczególnie życzyć?
 

- Na pewno można tradycyjnie powiedzieć, żeby i zdrowie nam dopisywało, i radość wśród nas była. To na pewno jest ważne. Myślę jednak, że najistotniejsze jest to, co płynie z Betlejem. Często mam okazję bywać w tym miejscu, oprowadzać grupy pielgrzymkowe po Ziemi Świętej. Przede wszystkim z Betlejem płynie światło pokoju. To jest najważniejsze dla każdego człowieka i całych społeczeństw. Niestety, w samym Betlejem tego pokoju brakuje. A wszystkim Polakom życzę pokoju płynącego z Betlejem, płynącego od Jezusa Chrystusa, który jest Księciem Pokoju. On nieustannie przychodzi, aby pojednać człowieka z Panem Bogiem, pojednać człowieka z samym sobą, z drugim człowiekiem. Nieraz mamy skłócone rodziny, skłóceni jesteśmy nawet sami w sobie. Nie potrafimy odnaleźć pokoju, radości. Życzę więc sobie i innym duszpasterzom, żebyśmy byli nosicielami pokoju, który przynosi każdemu z nas Jezus Chrystus, Syn Boży.
 

- Dziękuję za rozmowę.
 


Red.
«« Wstecz