Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

– Co skłoniło Pana do napisania Legend Jarosławskich?
– Wcześniej pisałem wiele innych legend. Wśród nich były legendy przemyskie i przeworskie oraz baśnie krasiczyńskie. Wymienione miejscowości są szczególnymi miejscami. Przemyśl to miasto, z którym mam do czynienia na co dzień. Przeworsk – miejsce mojego urodzenia i dzieciństwa. Jarosław... kiedyś tu pracowałem. Przez rok byłem zatrudniony w muzeum (w Kamienicy Orsettich,) a przez cztery lata uczyłem w Szkole Podstawowej nr 7. Są to dla mnie ciepłe, sympatyczne miejsca. W Jarosławiu mam wielu przyjaciół i często tu przyjeżdżam.
– Czy pisanie legend jest trudnym zajęciem?
– Na pewno jest pracochłonne. Nie można tego zrobić w ciągu miesiąca. Najpierw trzeba wykonać tak zwaną kwerendę archiwalną. Musi się pochodzić po muzeach, poszperać w źródłach historycznych, trzeba to po prostu lubić. A ja lubię grzebać w archiwach. Kiedy już się znajdzie jakąś wzmiankę historyczną związaną z daną miejscowością, zaczyna się tworzenie legendy. Zadaniem autora jest tak opowiedzieć tę historię, by stała się ciekawą legendą. Tak naprawdę poszczególne miasta nie mają dużo legend, zwykle jest ich dosłownie kilka. Można jednak je tworzyć, dopisując pasjonujące wydarzenia do małej nawet notki historycznej.
– Skoro zajął się Pan pisaniem legend związanych z Jarosławiem, to znaczy, że nasze miasto ma ciekawą historię...
– O tak! Jarosław może poszczycić się wieloma niezwykłymi postaciami historycznymi. To nie tylko wspaniała właścicielka miasta, Anna Ostrogska. To także burmistrz, z którego przykład powinni brać wszyscy włodarze miasta – Adolf Dietzius. To wreszcie Baśka Puzon, harcerka, która zginęła śmiercią męczeńską, rozstrzelana przez hitlerowców. Dalej: Anna Jenke – nauczycielka, której proces beatyfikacyjny trwa; Mieczysław Orłowicz – globtroter, autor wielu przewodników galicyjskich czy Kazimierz Gottfried – wspaniały historyk.
– Jest Pan autorem licznych wierszy oraz legend. Co woli Pan pisać?
– Zdecydowanie wiersze. Piszę je od 16 lat. Gdyby nie moje zainteresowanie historią, legendami i baśniami, to nigdy nie podjąłbym się tworzenia prozy. Nie czuję się silny w powieściopisarstwie. Debiutowałem poezją dla dorosłych, potem były wierszowane bajki dla najmłodszych. Najpierw pisałem tylko dla swoich dzieci, ale potem okazało się, że na świecie jest wiele innych dzieci. O poezji nie zapominam do dziś i lubię pisać wiersze.
– Co radzi Pan młodym ludziom, którzy mają talent literacki i chcieliby go rozwijać?
– Myślę, że pierwszą osobą, do której powinny się zwrócić, jest pani czy pan z języka polskiego. Poloniści są na to czuli. Podobnie zresztą panie z biblioteki. Pamiętajcie, że nauczyciele języka polskiego oraz bibliotekarze to księżniczki i książęta literatury. Można też próbować odnaleźć się w klubie literackim i tam rozwijać swoje umiejętności.
– Już w dzieciństwie interesował się Pan literaturą...
– Dużo czytałem. Wypisałem sobie wtedy sentencję: Książka to mój przyjaciel. I to mi pozostało do dziś. Muszę się pochwalić, że w przeworskiej bibliotece zawsze byłem pierwszym czytelnikiem. Dzięki temu, już jako dziecko, mogłem osobiście poznawać pisarzy, którzy przyjeżdżali do nas na spotkania. Pamiętam, że podawałem rękę i kwiaty Marii Dąbrowskiej czy Władysławowi Broniewskiemu. Po głowie głaskała mnie Alina Centkiewiczowa ze swoim mężem, Czesławem. Kiedy patrzę na to wydarzenie utrwalone na fotografii, poznaję państwa Centkiewiczów, ale siebie nie.
– Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiali
Uczniowie z koła dziennikarskiego Szkoły Podstawowej nr 4
* Mateusz Pieniążek gościł 21 października w Centrum Kultury i Promocji. Spotkanie autorskie połączone było z inscenizacją jednej z legend. Towarzyszyły temu warsztaty dziennikarskie. Na przykładzie wybranego utworu, uczniowie SP 4 pokazali, jak opracować w prasie tzw. temat wiodący. Całość przygotowali uczniowie z koła dziennikarskiego wspomnianej szkoły pod kierunkiem Piotra Czecha.