Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 20-02-2019, świętujemy imieniny: Anety, Lehca, Leona. | Sprawdź także liturgię na dziś.

UKAZAĆ PIĘKNO ŻYCIA WIARĄ

24.10.2011 @ 22.04

UKAZAĆ PIĘKNO ŻYCIA WIARĄ

UKAZAĆ PIĘKNO ŻYCIA WIARĄ
Z ks. arcybiskupem Stanisławem Gądeckim, Metropolitą Poznańskim, Wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski rozmawia Piotr Czech


 - Od 14 do 16 października w Przemyślu trwają obrady Konferencji Episkopatu Polski. W ich przerwie, w sobotni wieczór, gościmy Księdza Arcybiskupa w naszej Kolegiacie. Jak postrzega Ksiądz Arcybiskup archidiecezję przemyską?

- Przyznaję, że po raz pierwszy jestem w Przemyślu. Natomiast nierzadko nadarza się okazja obserwowania Waszej archidiecezji z oddali – z perspektywy Kościoła w Polsce czy diecezji, którą reprezentuję. Zawsze podziwiamy religijność Waszych terenów. To swego rodzaju ewenement w coraz bardziej zlaicyzowanym i zsekularyzowanym świecie. Wierni archidiecezji przemyskiej na każdym kroku pokazują swoją żywą wiarę. Wystarczy wspomnieć o frekwencji na niedzielnej Eucharystii, na różnego rodzaju nabożeństwach. Do tego liczba powołań kapłańskich czy poparcie w wyborach dla kandydatów opowiadających się za Dekalogiem i nauką Kościoła. Troska o rozwój duchowy przejawia się także w liczbie parafii. Tutaj na 750 tys. katolików przypada niemal 400 parafii. Moja diecezja liczy 2 razy tyle wiernych, a parafii jest również 400. Spora ilość parafii w archidiecezji przemyskiej sprawia zapewne, że księżom łatwiej dotrzeć do osób świeckich i odwrotnie – wiernemu, gdy tego potrzebuje, prościej o bezpośredni kontakt z kapłanem. Być może właśnie to procentuje. I wiara nie słabnie – chociaż wiele osób wyjeżdża do pracy poza granice Polski albo studiuje w innych rejonach  kraju.
 
- Wspomniał Ksiądz Arcybiskup o relacji kapłan – osoba świecka. Jaka zatem jest rola duchownego w tym ciągle zmieniającym się świecie?

- Ona niewiele różni się od roli kapłana z przeszłości. Cel pozostaje ten sam – zbawienie dusz. Samo powodzenie tego przedsięwzięcia zależy przede wszystkim od łaski Boga, nie od samej pracy księdza. O sukcesie decyduje więc duchowość kapłana, jego współpraca z Bożą łaską. Oczywiście zmienia się sposób docierania do wiernych. Kapłan musi coraz lepiej rozumieć współczesny świat; mentalność ludzką, która coraz bardziej przywiązuje wagę do zewnętrzności, powierzchowności. Rolą duchownego jest dziś odrywanie człowieka od zgubnego zapatrzenia jedynie w doczesność. Ktoś doskonale uchwycił różnicę między dawnymi a dzisiejszymi katolikami. Kiedyś żyło się krótko, mając w perspektywie wieczność. Dziś ludzie robią wszystko, by żyć jak najdłużej, bo nie myślą o tym, co będzie po śmierci.
 
- 16 października świętujemy dwie rocznice: 33. ogłoszenia Karola Wojtyły papieżem i 25 – lecie sakry biskupiej Metropolity Przemyskiego Józefa Michalika. Te dwie postacie są ze sobą związane...

- Owszem. W momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża, akurat studiowałem w Rzymie, gdzie rektorem Papieskiego Kolegium Polskiego był ks. Józef Michalik – kapłan ceniony przez nas, studentów, m.in. za umiejętność prowadzenia dialogu, otwartość i umożliwianie innym pożytecznego działania. Również Jan Paweł II znał zaangażowanie i pracowitość ks. Józef Michalika. Zresztą obaj utrzymywali ze sobą stały kontakt. Ks. Józef Michalik był pomocny w rozeznawaniu sytuacji w Kościele. Ojciec Święty wiedział, że ten kapłan jest w stanie wziąć na siebie większy ciężar niż dźwigał do tej pory. I tak mianował go najpierw biskupem gorzowsko – zielonogórskim, następnie arcybiskupem przemyskim.
 
- Już drugą kadencję abp Józef Michalik pełni funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Jakie wydarzenie czy osiągnięcia tego okresu są, zdaniem Księdza Arcybiskupa, najistotniejsze?

- Na pewno przeprowadzenie Kościoła w nową rzeczywistość, bardziej otwartą. Episkopat zrzesza silne osobowości o różnych poglądach na wiele spraw. Wszyscy pragną dobra Kościoła, lecz mają swoje wizje dążenia ku temu dobru. Zadaniem przewodzącego pracom Episkopatu jest nadawanie tym wizjom jakiegoś wspólnego kierunku. I Ksiądz Arcybiskup Michalik spełnia ową misję bardzo dobrze. Zresztą posiada cechy charakteru, które pozwalają kierować pracami Episkopatu w sposób daleki od autorytaryzmu. To zmusza każdego do myślenia.

Podczas obrad Konferencji Episkopatu poznaliśmy skład osobowy zespołu ds. nowej ewangelizacji. Zespół ten będzie działał w strukturach Komisji Duszpasterskiej.

- Tak, poszukiwaliśmy odpowiednich ludzi do tego zespołu. Ostatecznie znalazło się w nim kilkanaście osób – duchownych i świeckich, zajmujących się niekonwencjonalnymi formami duszpasterstwa. Powołaliśmy to ciało do życia po to, by znaleźć drogę do człowieka, który jest daleko od wiary i nie ma ochoty przyjść do Jezusa, czasem nawet jest do Niego wrogo nastawiony.
 
- Jak zatem dotrzeć do takiego człowieka?

- Tradycyjne metody duszpasterskie tu nie wystarczają. Na nie odpowiada średnio od jednej trzeciej do około połowy katolików. Mamy jednak różne szkoły nowej ewangelizacji. Wszystkie one opierają się na indywidualnym docieraniu do osoby i ukazywaniu jej piękna życia w zażyłości z Chrystusem. Nowa ewangelizacja niezbędna jest także w szkole. Chodzi o to, by uczniowie nie przychodzili na katechezę tylko z poczucia obowiązku, dla załatwienia „interesu” – by zostać dopuszczonym do I Komunii czy bierzmowania. Trzeba ukazać uczniom piękno życia wiarą i zwrócić uwagę, że jest ona nierozerwalnie związana z czynami.
 
- Jan Paweł II mówił do młodych, że są nadzieją Kościoła. Czy te słowa, w perspektywie odrzucania wszelkich wartości przez wielu przedstawicieli młodzieży, są wciąż aktualne?

- Na pewno są aktualne w tym sensie, że młodość niesie zawsze nadzieję. Sama w sobie jednak nadzieją nie jest. Młodość zresztą szybko przemija. I tylko jeśli zakorzeni się w czynnej wierze, stanowi prawdziwą nadzieją. Po to właśnie organizowane są Światowe Dni Młodzieży. Dzięki takim inicjatywom scala się młodych, którzy pragną żyć Chrystusem. Pokazuje się im, że choć są rozproszeni w różnych środowiskach, stanowią sporą siłę. Tkwi ona w samym Zbawicielu oraz wspólnocie, jaką tworzą.
 
- Jesteśmy po wyborach. Z woli Polaków, w Parlamencie znalazła się grupa ludzi, którzy deklarują wrogość wobec Kościoła, krzyża, wszelkich odniesień do religii. Świat ze zdziwieniem patrzy, że w katolickim kraju takie osoby znalazły spore poparcie...

- Pierwsza niedobra rzecz to fakt, że większość Polaków nie uczestniczyła w wyborach. Jest to zatrważające zjawisko. Ponad połowy rodaków nie interesuje kształt życia społecznego albo też, bojkotując wybory, wyrażają protest wobec obecnego stanu życia. Wynik wyborów pokazuje postępujące usuwanie Kościoła z życia społecznego, publicznego. To działanie dokonuje się przez konkretne partie polityczne – nie przez każdego ich członka, ale tych, którzy danym ugrupowaniom nadają ton. Liberalizm z wszech miar dąży do tego, by ludzie stracili szacunek do kapłanów, by zdusić Kościół. Polityka nie ma uwzględniać potrzeb duchowych człowieka. Tak więc antyklerykalizm to zaledwie fragment szerszego zjawiska, którego celem nie jest tylko obrażanie czy ośmieszanie osób duchownych. Parlamentarzyści stosujący takie taktyki w znacznym stopniu uzyskali poparcie od młodzieży, czyli osób jeszcze niedojrzałych. Młodość często cechuje bunt oraz chęć zabawy. I głosy oddane na kandydatów antyklerykalnych są tego wyrazem. Tymczasem wybory to nie zabawa, one kształtują polską rzeczywistość. Tak oddane głosy deprawują życie społeczne i duchowe Polski. Natomiast usuwanie Kościoła z życia publicznego to umacnianie praw mniejszości przy jednoczesnym rugowaniu praw większości. Zjawisko oddawania głosów na kogoś propagującego nienawiść jest niepokojące. Sięgnijmy do historii – właśnie od rzucanych inwektyw i antyklerykalizmu zaczął się hitleryzm.
 
- Czy to oznacza, że nadchodzą ciężkie czasy dla Kościoła w Polsce?

- Czasy będą takie, jakie da nam Pan Bóg. Jestem ostrożny w nazywaniu czasów ciężkimi. Katolicy żyjący w okresie zaborów czy II wojny światowej mieli o wiele trudniejszą sytuację.
 
- Opinię publiczną, a więc i to, jaka będzie nasza przyszłość, w znacznej mierze kształtują środki masowego przekazu. Jak umiejętnie powinien z nich korzystać człowiek wierzący?

- Przede wszystkim musi szukać prawdy, a nie znajdzie jej na pewno w brukowcach. Należy je więc odrzucić. Szukajmy prawdy w mediach, które się nią posługują. Unikajmy natomiast tych, które zręcznie manipulują opinią publiczną. One infekują człowieka. Trzeba uczciwie przyznać, że na szczęście nie brakuje w Polsce mediów starających się jak najlepiej pełnić misję rzetelnego informowania oraz formowania odbiorcy w prawdzie. Jest ich niestety mało, bo komercja wszystko pożera. W sytuacji, gdy media stawiają sobie za cel zysk, wszystkie chwyty stają się dozwolone. A bogacić się na czyjejś krzywdzie to wielki grzech.
 
- Obowiązki w diecezji, Episkopacie na pewno wymagają sporo pracy. Czym zajmuje się Ksiądz Arcybiskup w wolnych chwilach?

- Nie mam zbyt wiele wolnego czasu. Biskupi są mocno zajęci sprawami diecezji, a także tymi, które dotyczą Kościoła w Polsce i na świecie. Kiedy jednak mogę, chętnie sięgam po lekturę. Staram się czytać to, co w przyszłości może pomóc w znalezieniu ciekawej idei na działalność duszpasterską, na konkretną pomoc człowiekowi. Z moich obserwacji wynika, że dziś trzeba stawiać na apologetykę, czyli ukazywanie argumentów broniących wiary.
 
- Dziękuję za rozmowę.

 


Red.
«« Wstecz