Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 08.02.2012, świętujemy imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Refleksje

20.05.2010 @ 11.06

Refleksje pierwszokomunijne. O ZDROWY ROZSĄDEK...

Refleksje pierwszokomunijne. O ZDROWY ROZSĄDEK...
Mamy najpiękniejszy miesiąc roku – maj. To przede wszystkim miesiąc Pierwszych Komunii Świętych. We wszystkich parafiach trwają gorączkowe przygotowania: próby z udziałem dzieci, obmyśla się wystrój kościołów, placów przed kościołami.

 

Dzieci przeżywają ten czas szczególnie – bo to pierwsza w życiu spowiedź, a potem po raz pierwszy pełny udział w Eucharystii. Dla dzieci i ich rodziców, dziadków, rodzeństwa są to chwile niepowtarzalne. Idealnie byłoby, gdyby dzieci myślały tylko o tym, co najważniejsze. Całą powagę chwili wypaczają jednak inne sprawy. Według mnie, I Komunia św. to dziś wydarzenie mniej lub bardziej biznesowe. Chrzestni przeżywają problem prezentów. Podobny kłopot mają dziadkowie, krewni i inni zaproszeni goście.


Prezenty osiągnęły granice absurdu. Laptop, komputer, quad, motorynka... W Polsce powstał cały biznes komunijny. Firmy handlowe prześcigają się w pomysłach, jakby zbić więcej kasy. Obawiam się, że za kilka lat typowym prezentem będzie ścigacz lub samochód. Dzieci, zamiast skupić się na tym, co najważniejsze dla nich, swoje myśli kierują w stronę prezentów, myślą, co takiego otrzymają. Do niedawna przyjęcia komunijne odbywały się w domach rodzinnych, w gronie najbliższych osób. Obecnie w lokalach, często zamawianych rok wcześniej. Wydaje mi się, że najlepszym prezentem byłoby coś takiego, co przypominałoby tą uroczystą chwilę przez całe życie. Przecież komputer czy inny gadżet po paru latach będzie po prostu nieużytecznym złomem dla obdarowanego dziecka. A ile potem w gronie koleżanek i kolegów jest pychy z powodu otrzymanych prezentów. Co myślą w tym czasie dzieci z biednych rodzin lub z domów dziecka? Często obserwuję, że w czasie „białego tygodnia” rodzice i krewni są codziennie w kościele. Potem już świątynie stają się pustawe. A może by tak przedłużyć przeżycie dzieci na cały maj, na oktawę Bożego Ciała? Może częściej w tygodniu uczestniczyć w Eucharystii?


Widziałem bar micwę w Jerozolimie, przed „Ścianą Płaczu”. To ceremonia, która odbywa się z okazji 13. urodzin żydowskiego chłopca. To wielkie wydarzenie dla nastolatka: odtąd może czytać Torę wraz z dorosłymi. Widziałem, jak wszyscy z rodziny się cieszą. Była to istna eksplozja radości. Nie widziałem natomiast prezentów czy kamer.


Na koniec dygresja. Udało się wyeliminować alkohol z przyjęć komunijnych, wprowadzić jednolite stroje dla dzieci. Może należałoby spróbować, żeby I Komunia św. nabrała większego wymiaru duchowego, a nie towarzysko – biznesowego?

Ryszard Sławiński
 


Red.
wstecz