Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 08.02.2012, świętujemy imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Refleksje

21.03.2010 @ 16.13

MOJE SPOTKANIE Z OJCEM ŚWIĘTYM

MOJE SPOTKANIE Z OJCEM ŚWIĘTYM
3 kwietnia 2000 r. Rada Miasta Jarosławia na uroczystej sesji nadała Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II honorowe obywatelstwo Jarosławia „w uznaniu nieocenionych zasług dla Polski i świata, za zaszczepianie nadziei i podkreślenie tożsamości narodu polskiego, zbudowanego na fundamencie autentycznej wiary, oraz za obronę życia, solidarności i pokoju”. Jako ówczesny radny i członek Zarządu Miasta, uczestniczyłem w tym historycznym wydarzeniu. Już wtedy wiedziałem, że pojadę z delegacją, która zawiezie akt nadania honorowego obywatelstwa do Watykanu, że będzie dla mnie wielkim zaszczytem i honorem reprezentować moje miasto przed „naszym” Ojcem Świętym. Zdawałem sobie sprawę, że być może to moja jedyna szansa, aby być blisko Ojca Świętego; tak blisko jak nie będzie mi dane nigdy później. Może będę mógł Go dotknąć, prosić o błogosławieństwo...

 

Oczekiwana chwila nadeszła jesienią. Szymon i Tadeusz Ubernman wykonali piękną statuetkę przedstawiającą herb Jarosławia na otwartych dłoniach, symbolizującą oddanie Ojcu Świętemu naszego miasta. Pani Izabela Stelmach namalowała obraz przedstawiający jarosławską Kolegiatę; do tych darów dołączone były jeszcze album o Jarosławiu i kaseta z nagraniem programu słowno-muzycznego wykonywanego przez uczniów SP nr 4 w czasie uroczystej sesji Rady Miasta.
 

21 października wyruszyliśmy z Jarosławia, aby przez Słowację i Austrię dotrzeć do ziemi włoskiej. Zanim dojechaliśmy do Watykanu, mieliśmy okazję odwiedzić Padwę, Florencję, Asyż i Rzym. W Padwie pierwsze kroki skierowaliśmy do Bazyliki Świętego Antoniego z relikwiarzem w kształcie serca, w którym przechowywane są Jego relikwie. Florencja – kościół Świętego Krzyża, gdzie oglądaliśmy grobowce wybitnych florentyńczyków (Michała Anioła, Rafaela, Machiavellego, Galileusza i innych); a potem wspaniałą katedrę Santa Maria del Fiore, później przepiękne widoki ze wzgórza na miasto i rzekę Arno. Bazylika Świętego Franciszka w Asyżu to kolejne miejsce naszej pielgrzymki. Wielkim przeżyciem była dla mnie modlitwa przy grobie Świętego Franciszka w Bazylice Dolnej. W sercu klasztoru, w podziemnej kaplicy, uczestniczyliśmy we Mszy Świętej odprawianej przez ks. Aleksandra Kustrę. Potem krótka wizyta w Bazylice Matki Bożej Anielskiej – Porcjunkula. Następnego dnia pojechaliśmy zwiedzać klasztor na Monte Cassino. Po Mszy Świętej odprawionej w jednej z klasztornych kaplic, poszliśmy na wojenny cmentarz złożyć hołd żołnierzom polskim poległym tu w walkach. Po południu byliśmy już na Placu Świętego Piotra i zwiedzaliśmy Bazylikę. Zaczynało do mnie docierać, że to już jutro, w środę, być może dostaniemy się przed oblicze Ojca Świętego.
 

Codziennie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej odprawianej przez naszego przewodnika (również duchowego) księdza prałata Aleksandra Kustrę – ówczesnego proboszcza Kolegiaty w Jarosławiu. Pozwoliło nam to przygotować się duchowo do spotkania z Ojcem Świętym. Byłem taki wyciszony, spokojny; wręcz czułem świętość odwiedzanych miejsc. Były to przeżycia, jakich doznawałem wcześniej tylko na Jasnej Górze, przed obliczem Jasnogórskiej Pani.
 

25 października, w środę, już o godz. 7.30 byliśmy na Placu Świętego Piotra. Sprawnie przeszliśmy przez bramki z wykrywaczami metalu i zajęliśmy miejsca w sektorze. Około godziny dziesiątej ojciec Hejmo rozpoczął wyczytywanie wszystkich grup pielgrzymkowych, które zgłosiły swoją obecność na audiencji generalnej. Wśród wielu wyczytanych byliśmy i my – „grupa pracowników Urzędu Miasta Jarosławia”. I my, podobnie jak inne grupy, wznieśliśmy okrzyk powitalny. Wyciągnęliśmy transparent z napisem „Jarosław pamięta”. Serce rosło… Czekaliśmy. Wiedzieliśmy, że jeszcze trochę i Ojciec Święty pojawi się na placu i będziemy mogli Go zobaczyć. I oto nadeszła ta chwila. Nadjechał „papa mobile” z Ojcem Świętym. Przejeżdżając między sektorami, Papież błogosławił zgromadzonych. Ksiądz Aleksander dobrze nam podpowiedział, gdzie zająć miejsca. Ojciec Święty przejechał tuż obok naszego sektora. Poczułem, a może wydawało mi się, że jedno z błogosławieństw było jakby specjalnie dla nas.
 

Ojciec Święty powitał pielgrzymów w kilku językach; szczególną uwagę poświęcił pielgrzymom z Polski, długo wyczytywał miejscowości, z których przyjechali. Wokół słychać było oklaski i okrzyki radości.
 

Katecheza, którą Ojciec Święty wygłosił, mówiła o Eucharystii jako zapowiedzi przyszłości Bożej – Eucharystii jako zadatku życia wiecznego, życia wiecznego w Bogu. Ojciec Święty przypomniał o wezwaniu wiernych w swoim liście apostolskim Dies Domini — przytaczając słowa Pawła VI — aby nie gardzili tym spotkaniem, tą ucztą, którą przygotowuje nam Chrystus w swojej miłości. – Niech udział w niej będzie pełen godności i zarazem radosny! To sam Chrystus ukrzyżowany i uwielbiony przechodzi pośród swoich uczniów, aby ich także ogarnąć odnawiającą mocą zmartwychwstania. Tu, na ziemi, jest to zwieńczenie przymierza miłości między Bogiem a Jego ludem: jest to znak i źródło chrześcijańskiej radości, która przygotowuje nas na wiekuiste święto – pouczał Jan Paweł II. Kończąc katechezę, Ojciec Święty złożył życzenia polskim pielgrzymom: Ażeby Rok Jubileuszowy ugruntował w was tę świadomość, że Eucharystia jest zadatkiem życia wiecznego w Bogu. Potem Papież udzielił błogosławieństwa zebranym.
 

Zaraz po błogosławieństwie, grupki osób, które otrzymały szansę osobistego spotkania z Ojcem Świętym, zaczęły formować długą kolejkę. Wśród tych szczęśliwców było dziewięć osób z naszej pielgrzymki, w tym i ja. Kolejka do Ojca Świętego była bardzo długa, i choć każdy spędzał przed Nim tylko kilka chwil, to wcale się nie zmniejszała. W myślach powtarzałem sobie: „Ojcze Święty, pobłogosław proszę mnie i całą moją rodzinę”. Tylko to zdanie wypełniało moje myśli. Nagle zobaczyliśmy, że „papa mobile” ruszył z miejsca. Serce we mnie zamarło, łzy żalu pojawiły się w oczach – czyżby Ojciec Święty odjeżdżał… Po chwili ulga ... nie, to tylko kierowca przestawiał samochód w inne miejsce. Za jakiś czas przyszła nasza kolej. Już pierwsza trójka przy Ojcu Świętym. Ksiądz Aleksander powiedział, skąd przyjechaliśmy. Słyszałem, jak Ojciec Święty mówi: Jarosław... pamiętam, piękne miasto. Za chwilę trójka, w której jestem ja... Zamarłem, przestałem widzieć i słyszeć cokolwiek. Był tylko On. Jak przez mgłę usłyszałem głos Ojca Hejmo: Wystarczy, następni. Gdzie?, jak?, dlaczego? przecież ja jeszcze muszę dotknąć Ojca Świętego, ucałować pierścień… Po odejściu kilku kroków wrócił do mnie świat – znów słyszałem gwar i widziałem tłumy. Oczy jakoś dziwnie mokre. Czy prosiłem o błogosławieństwo – nie wiem, nie pamiętam, ale chyba tak, bo na pamiątkowym zdjęciu mam otwarte usta jakbym coś mówił. Dopiero po dłuższej chwili uspokoiło się trzepocące serce. Dziś już wiem – przy naszym Ojcu Świętym byłem w aurze Jego świętości.
 

Z Placu Świętego Piotra udaliśmy się do Bazyliki Świętego Pawła za Murami. Oglądaliśmy portrety wszystkich Papieży, a mnie cały czas tłukło się po głowie: „Eucharystia – zadatek życia wiecznego”, „Jarosław – pamiętam, piękne miasto”. Niewiele pamiętam ze zwiedzanych potem fragmentów odkopanych budowli starożytnego Rzymu, Koloseum, Schodów Hiszpańskich czy Bazyliki Świętego Jana na Lateranie. Dopiero w Bazylice Santa Maria Maggiore mogłem znów rejestrować otaczającą mnie rzeczywistość.
 

W drodze powrotnej do Polski zatrzymaliśmy się w Wenecji. Zwiedzaliśmy Bazylikę Św. Marka, Pałac Dożów. A wieczorem, po Mszy Świętej w Kościele Świętego Zachariasza, spotkała nas miła niespodzianka – Włosi, którzy razem z nami uczestniczyli w Eucharystii, po zakończeniu podeszli do nas i dziękowali za wspólną modlitwę.
 

Droga powrotna do Jarosławia minęła szybko.

Nigdy wcześniej ani później nie dane mi było być tak blisko Ojca Świętego. W czasie pielgrzymek Jana Pawła II do Polski zawsze widziałem Go jako niewielką postać, gdzieś daleko. To spotkanie wyraźnie mnie odmieniło i chyba nie tylko ja to zauważyłem, ale i moi bliscy. Ta bliskość Ojca Świętego, Jego obecność, którą czuję nadal, z pewnością pomogła mi łatwiej znieść tragedię, która spotkała mnie w późniejszych latach i ustrzec od wielu gorszych skutków.
 

Pamiętam: Eucharystia – zadatek życia wiecznego…

 

Zenon Wajda
 


Red.
wstecz