Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Tymi słowami poety austriackiego Rainera Rilke rozpoczynał w 2003 roku kazanie na Wielkim Odpuście w Kalwarii Pacławskiej Bp Stefan Moskwa, którego już 5. rocznica śmierci przypadła w tym roku. Okazało się, że była to jego ostatnia posługa apostolska w tym cudownym miejscu, ostatnie spotkanie z pielgrzymami. W następnym roku dosięgła go choroba, a 18 października 2004 roku został odwołany do wieczności, przeszedł przez bramę śmierci.
Jakie było życie Biskupa Stefana, który był w swoim czasie wikariuszem naszej parafii? Gdzie złożył swą miłość? Jaki miał cel życia i jakie biedowanie? Jego posługa w Kalwarii Pacławskiej, do której przychodził jako pielgrzym podczas odpustów każdego roku, daje odpowiedź na powyższe pytania. Jak to jest w zwyczaju odpustów kalwaryjskich, codziennie głównym uroczystościom przewodniczą zapraszani biskupi. Wśród nich przez 20 lat znajdował się Biskup Stefan Moskwa. Każdego roku przewodniczył uroczystej Mszy św., głosił Słowo Boże dla rzesz wiernych zgromadzonych w tym świętym miejscu. Jego nauczanie było odzwierciedleniem wewnętrznych przekonań, osobistego odniesienia do życia, do tego miejsca świętego, nabożeństwa do Matki Bożej Kalwaryjskiej…
Kalwaria dla naszego Kaznodziei to miejsce, gdzie spotykamy miłość naszej Matki, ale także miejsce, gdzie miłość Matce okazujemy. To miejsce Jej nawiedzenia i szczególnej obecności przez znak cudownego Obrazu. Potwierdzeniem Jej cudownej obecności jest koronacja Obrazu, przez którą Kościół potwierdził wiarę w Jej obecność i orędownictwo. Przychodzimy na Kalwarię, aby oczami ciała popatrzeć na Obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej, Królowej siedzącej na obłokach, z królewskim berłem w ręku i z Dzieciątkiem Jezus. Widzimy odsłonięte ucho Maryi, by lepiej mogła słyszeć prośby pielgrzymów.
Jako wytrawny teolog, Biskup Stefan zachęcał, abyśmy wznieśli oczy wiary na Maryję Wniebowziętą… Wniebowzięcie jest darem i nagrodą. Maryja została z ciałem i duszą wprowadzona do chwały Zmartwychwstałego Chrystusa. To dar Ojca – Boga, który jest w niebie. To Ojciec uczynił Jej wielkie rzeczy, ozdabiając koroną chwały. On Ją wybrał na Matkę swojego Syna. Maryja, która dała Synowi Bożemu ludzkie ciało, otrzymała od Niego ciało uwielbione… Maryja Wniebowzięta mówi nam, że w Niej Bóg jakby ukazał, naszkicował to, co będzie udziałem Kościoła, a więc nas… Patrząc oczyma wiary na Maryję Wniebowziętą jako wzór, jako zapowiedź, Ikonę Kościoła wieczności, odkrywamy nasz los i nasze przeznaczenie. Dotykamy ważnej prawdy – tajemnicy przejścia z życia do wieczności. Wniebowzięcie Maryi jest przywilejem, Ona wolna od grzechu pierworodnego jest też wolna od jego skutku: śmierci. Zejście z tego świata było dla Niej nie następstwem grzechu, ale udziałem w zwycięstwie Chrystusa nad grzechem i śmiercią. Dlatego też Wniebowzięcie jest świętem spełnionych nadziei – nadziei życia wiecznego, szczęścia, chwały.
Wzywał Ksiądz Biskup w jednym z kazań: Wy, pielgrzymi utrudzeni z Polski i z Ukrainy; z Przemyśla, Jarosławia, Sarzyny, Łańcuta, Przeworska, Radymna, z Mościsk, Lwowa, Dobromila – upracowani, zmęczeni, którzy tyle braków przeżywacie, podnieście Wasze oczy ku Tej, która idzie pierwsza w pielgrzymce wiary, ku stojącej pod krzyżem, ku Wniebowziętej. Ona, pochylona nad losem każdego człowieka, od zarania dziejów aż po dzień dzisiejszy osłania nas niebem. Taka była wiara i miłość naszego Pasterza, i w takiej wierze oraz miłości nas utwierdzał, umacniał.
W 2001 roku zaznaczył, że pierwszy raz przychodzimy w nowym wieku na to miejsce i pytał, co pociąga pielgrzymów, że tutaj tak licznie przybywają. Dał odpowiedź – naturalne piękno krajobrazu, który z tego wzgórza rozciąga się na całą okolicę; piękno przyrody, cisza, spokój, w nim łatwiej usłyszeć głos Boga. – Nade wszystko pociąga Was tajemnica zjednoczenia Maryi z Jezusem: Matki z Synem i Syna z Matką. Tajemnica zjednoczenia Maryi z Synem na dróżkach Męki Pańskiej, na szlaku Jej pogrzebu od kaplicy Zaśnięcia do kaplicy grobu Matki Bożej, tajemnica zjednoczenia w chwale na dróżkach Wniebowzięcia i Ukoronowania. Te wydarzenia, rozłożone w przestrzeni, wśród wzgórz, omodlone przez tyle pokoleń, upamiętnione poprzez kaplice, stanowią szczególne miejsce, skarbiec wiary, nadziei i miłości Ludu Bożego tej ziemi. Ten skarbiec tworzyła wiara ludzi tu pielgrzymujących przez pokolenia i modlących się, teraz następne pokolenia tu przychodzą, aby z tej wiary, z tego skarbca czerpać, nim ubogacać swoje życie. W tych dróżkach wyrażone jest wszystko, co składa się na nasze ludzkie, ziemskie pielgrzymowanie, na nasze dróżki dnia powszedniego. Tu uczymy się naszego pielgrzymowania, tu na drogi naszego życia pada światło drogi samego Jezusa i Jego Matki. Bez tego światła ludzkie życie nie ma sensu, pozostaje w ciemności.
W innym kazaniu mówił: Pielgrzymowanie po dróżkach ma szczególną wymowę, przypomina nam, jakimi drogami chodził po naszej ziemi Bóg, który stał się człowiekiem. Przypomina nam, jakimi drogami chodziła po ziemi Maryja, Matka Jezusa. Odprawiając nabożeństwo dróżek, nakładaliście tę pielgrzymią drogę pielgrzymowania Boga, Maryi. Sprawdzaliście, czy idziecie przez życie drogą wskazaną przez Boga. Przechodząc dróżki w modlitwie oraz rozważaniu drogi Chrystusa i Maryi, mamy nauczyć się naszej drogi, umocnić się na drodze Chrystusa, może powrócić na nią, mamy uczyć się mądrego przejścia przez życie.
W 1997 r. z kolei podkreślał: Kalwaria uczy nas, że nasze drogi muszą się pokrywać, splatać ze sobą, muszą się przeplatać z drogą krzyżową Jezusa, nie mogą biegnąć obok czy w poprzek drogi Jezusa. Kalwaria uczy nas, że Maryja jest wzorem pielgrzymowania w wierze. Ona idzie w pierwszym szeregu pielgrzymki wiary.
Z wielkim uznaniem, jednocząc się z pielgrzymami, pochwalał podjęty przez nich wysiłek: Przybyliście jako pielgrzymi z różnych miejsc utrudzeni, umęczeni, mając nogi ciężkie od ziemi, czasem obolałe. Przybyliście w skwarze słońca. Na swoich barkach niesiecie nie tylko plecaki, ale ciężar pokuty, dziękczynienia, próśb. Przebyliście podwójną drogę: w znaczeniu geograficznym pokonaliście długie kilometry, zanim dotarliście na Kalwarię. W znaczeniu religijno – moralnym, duchowym: to droga człowieka do Boga. Pielgrzymka ją streszcza, to droga do śmierci i wieczności. Ona jest własna dla każdego, bo własne, inne jest życie każdego z nas, inna jest miłość, biedowanie. Patronką tej drogi jest Maryja…
Bardzo czytelna sylwetka wyłania się z Jego nauczania, a nauczał zawsze tego, czym sam żył. Jak bardzo był świadomym Pielgrzymem do Domu Ojca! Jak bardzo kochał Chrystusa, Jego Matkę! To była Jego miłość największa – Chrystus i Jego Kościół. Dlatego też tak odpowiedzialnie traktował swoje obowiązki. Sam pozostawał zawsze wierny drogom Chrystusa i Jego Matki. Przez lata towarzyszyło Księdzu Biskupowi szczególne biedowanie, którym były dolegliwości zdrowotne. Przez ostatnie trzy miesiące przybrały one na sile, stając się przyczyną nadejścia kresu Jego dni na tej ziemi.
Kończył swoje ostatnie kazanie na kalwaryjskim wzgórzu Biskup – Pielgrzym wezwaniem ufności: Aby Maryja wspomniała na nas, gdy z nogami ciężkimi od ziemi, ciężarem lat, cierpienia wejdziemy do wieczności. Aby Maryja Wniebowzięta, Matka Miłosierdzia wspomniała na swoje dzieci pielgrzymujące Kalwaryjskimi Dróżkami.
W piątą rocznicę przejścia Księdza Biskupa Stefana przez granicę śmierci zanoszę modlitwę o spełnienie tych słów. Niech jako utrudzony Pielgrzym będzie tam, gdzie jest Wniebowzięta, w Domu Ojca, w Domu Matki (jak mówił – Dom Ojca jest także Domem Matki). Chcę także podziękować Mu za wszystkie lata posługi apostolskiej przepojone żywą wiarą, nadzieją i miłością, za uczenie nas chodzenia dróżkami Jezusa i Maryi, za uczenie nas zapatrzenia się na Wniebowziętą. Być może, pod wpływem przytoczonych tu słów Księdza Biskupa, ktoś z nas zapragnie uczestniczyć w pielgrzymce na Kalwarię w przyszłym roku...
Ks. Marian Bocho