Kolegiata pw. Bożego Ciała Jarosław, kolegiata.org

img/tops/3.jpg

Administrator
 
Nowenna środowa w Kolegiacie

Maryja jest nam potrzebna...

Drodzy Czciciele Matki Najświętszej!

Na nowennę środową przybywali niegdyś do Kolegiaty nie tylko mieszkańcy parafii, ale całego Jarosławia. Wszyscy wiedzieli, że w Kolegiacie w środę jest nieustająca nowenna do Matki Bożej. Stąd przychodzili tutaj przedstawiciele z parafii dominikańskiej i reformackiej, z parafii przy ulicy 3-maja; ze wszystkich zakątków miasta. Przybywali także wierni spoza Jarosławia. W Kolegiacie odbywały się piękne nabożeństwa do Matki Najświętszej, tutaj czuć było ducha maryjnego. Ówcześni kapłani - a szczególnie ks. Prałat Bronisław Fila – zapalał nas, młodych księży i całą wspólnotę parafialną do umiłowania Matki Najświętszej. W tych bardzo ciekawych, a zarazem bardzo trudnych czasach, powtarzał: Jeżeli będziemy trwać przy Maryi - żadne moce, żadne siły nas nie zmogą, Matka Boża zwycięży ...

Pamiętam ten czas podnoszenia coraz wyżej naszych głów, gdy na Stolicy Piotrowej był Jan Paweł II. Przypominam sobie radość i spontaniczność, jaka objawiała się w tutejszej wspólnocie. Ówczesny ks. Proboszcz zwykle powiadał, że Jan Paweł II dokona wielkich rzeczy w Kościele, bo to jest czciciel Matki Bożej.

Dla nas wszystkich - obecnych i nieobecnych na nowennie - niech zaświta na nowo ta myśl, ta prawda: że Maryja jest nam koniecznie potrzebna, że Ona nas w sposób bezpieczny przeprowadzi nas przez wszystkie czasy. I te trudne, skomplikowane, i te - po ludzku sądząc - niemożliwe do pokonania. Pamiętam okres naszych zmagań o wolność. Wszyscy - niektórzy podświadomie - chcieli, żeby się coś zaczęło dziać, żebyśmy skorzystali wreszcie z daru wolności. Niektórzy zdobyli się na odwagę i za wszelką cenę - mając świadomość wsparcia wielkiego rodaka, Jana Pawła II - walczyli o wolność. I właśnie tutaj, do Kolegiaty, przybywali jarosławianie ze wszystkich zakątków miasta, także z okolic. Przybywali ci, którzy pragnęli wolności. Tutaj się skupiali, przy Matce Najświętszej, w Kościele - przy pasterzach.

Kiedy dziś analizuję ten czas, kiedy śledzę massmedia, dokonuję zestawień. Zauważam, że naród jakby zapomniał o tych, którzy nawet w niebezpieczeństwie utraty swojego życia narażali się dla dobra Ojczyzny. W swoim poświęceniu byli razem ze swoim narodem, razem z wszystkimi braćmi i siostrami Polakami. Dzisiaj zaś tyle zmasowanych ataków pod ich adresem. Wykorzystuje się każdy niuans, każde potknięcie takiego czy innego kapłana. Próbuje się zabić ducha w narodzie, odebrać temu narodowi to, co w nim najwspanialsze, co stanowi jego moc. A jeżeli człowiekowi odbierze się Boga, to taki człowiek ulega degradacji, to jest niszczony. A jeżeli jest niszczony Polak czy Polka, to owo zniszczenie dotyka cały naród.

Z takim entuzjazmem i wielką mocą śpiewaliśmy wówczas, błagając Boga: „Ojczyznę wolną racz wrócić Panie”. Dziś możemy bardzo szybko stracić tę upragnioną wolność, jeżeli w hierarchii wartości nie zostanie na pierwszym miejscu postawiony Bóg... Nie będę analizował winy większej czy mniejszej konkretnych osób. Kapłan (biskup czy inny ksiądz) też jest człowiekiem - z ludu wziętym i do ludu posłanym. Ja mam czyste sumienie, nigdy nie dałem się wrobić w kolaboracje, chociaż były różne sposoby oddziaływania i ataków – zarówno tutaj, jak i w innych parafiach... Obecnie próbuje się niszczyć kapłanów czy biskupów. Wykorzystuje się słabość tych 5 czy 10% duchownych, którzy byli pod presją, a zapomina się o miażdżącej większości gotowej oddać życie za Ojczyznę i prawdę.

Spotykając się z Wami u tronu Matki Najświętszej, chciałbym o tym zagrożeniu obecnego czasu Wam powiedzieć, dać świadectwo. Tak jak kiedyś, tak i dzisiaj istnieje szatan, który chce zniszczyć człowieka. Pamiętajmy jednak, że ostatecznie zwycięża Bóg... Znamy słowa Protoewangelii, zapisane na pierwszych stronach Pisma Świętego: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę...” (Rdz 3,15). Ostatecznie Bóg przez Potomka Maryi Niewiasty - Jezusa Chrystusa - zniszczy wszelkie zło. Ale walka złego ducha z człowiekiem, który ma być obrazem Boga, ciągle trwa. Wzywam Was, zapraszam do modlitwy, do trwania przy Maryi, do oddania się na nowo w objęcia Matki Bożej, bez względu na to, jak się Ją nazywa. Zwykle byliście przywiązani do nabożeństwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Nieważne jest, jak będziemy nazywać obraz. Obraz jest tylko materią, tylko znakiem i przypomnieniem, bo człowiek potrzebuje - poprzez pryzmat znaku - wchodzić w głębię obecności tego, który jest obecny duchowo. Matka Najświętsza jest tutaj obecna bez względu na to, jak nazywamy Jej wizerunek.

Chcę podzielić się wspomnieniem. Kiedy rozpoczynaliśmy pracę w Kolegiacie, ks. Prałat wprowadzał nas do kościoła, wiódł przed Najświętszy Sakrament i mówił kilka słów o tej wspaniałej świątyni. Równocześnie wspominał o wielkim skarbie tej parafii: Mamy tutaj obraz Matki Bożej, wielce czcigodny, historyczny, obraz Matki Bożej Śnieżnej, który nazywamy Matką Bożą Różańcową, Panią Jarosławską... Kiedy w tym domu Bożym zaprowadziłem nieustającą nowennę, zauważyłem obraz w bocznym ołtarzu. W tym czasie w głównym ołtarzu był umieszczony wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Towarzyszyło temu odpowiednie nabożeństwo. Wówczas pomyślałem, iż ten obraz związany jest z ziemią jarosławską, z historią ludzi przez wieki tutaj mieszkających. I że właśnie ten wizerunek trzeba wyeksponować. Kiedy więc został odnowiony, przenieśliśmy go z bocznego do głównego ołtarza. Odtąd przed tym obrazem było odprawiane nabożeństwo nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, chociaż obraz ma tytuł Matki Bożej Śnieżnej. Słowa dawnego Proboszcza powinny nas zachęcić, aby z większą głębią miłości i większą świadomością poznania przychodzić na nabożeństwa środowe. I jeszcze mocniej omadlać ten obraz Matki Najświętszej, który teraz nazywacie Matą Bożą - Królową Rodzin. Omadlać go, aby został ukoronowany, aby nie tylko w Jarosławiu , ale na całą okolicę zasłynął jako obraz, przed którym skupiają się wierzący w obecność Matki Najświętszej jako tej, która zatroskana jest o losy rodzin...

Obecnie rodzina przeżywa kryzys. Dlaczego? Bo dzisiaj w Polsce przeżywa kryzys człowiek, zwłaszcza młody. Czy zauważyliście, że kiedyś na nowennie było bardzo dużo młodzieży, dzieci... Dzisiaj patrzę, przyglądam się, szukam i pytam : gdzie są dzieci - małe i te ze szkoły podstawowej, z gimnazjum... Niegdyś przychodziły tu dzieci i młodzież z całego Jarosławia. Patrząc w taką rozmodloną młodzież, widzieliśmy przyszłość rodzin, przyszłość tutejszej parafii... To jest sygnał, to jest znak, że trzeba, aby rodziny Jarosławia się obudziły, abyście się skupili - jak kiedyś - przy Matce Najświętszej, żebyście dla Niej znaleźli czas.

A Ona bezpiecznie poprowadzi nas w tych skomplikowanych czasach, poprowadzi nas do zwycięstwa, do ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem.

Amen.

ks. Drewniak