Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 20-01-2019, świętujemy imieniny: Fabioli, Miły, Sebastiana. | Sprawdź także liturgię na dziś.

5 sierpnia 2010 r. – MARYJA OCALENIEM RODZINY

15.09.2010 @ 08.39

5 sierpnia 2010 r. – MARYJA OCALENIEM RODZINY

5 sierpnia 2010 r. – MARYJA OCALENIEM RODZINY
Ks. infułat Stanisław Mac z Rzeszowa przewodniczył 5 sierpnia uroczystej sumie odpustowej ku czci Matki Bożej Śnieżnej. Oto treść homilii, jaką wówczas wygłosił.

 

Gromadzi nas dziś w jarosławskiej Farze Matka Boża, obecna w starożytnej ikonie, która swój pierwowzór ma w Rzymie, w Bazylice Matki Bożej Większej, która powstała na uczczenie najważniejszego dogmatu o Matce Bożej – że jest Ona Boga Rodzicielką. Ten obraz, przed którym się dziś zbieramy, jest czczony w tym miejscu, może z przerwami, od 600 lat. Można sobie wyobrazić, ile przez te czas było nań skierowanych ludzkich spojrzeń, ile wydanych westchnień, ile wylanych łez, ile chwil spędzonych na klęczkach. 600 lat temu Polska była potęgą, zwycięstwo pod Grunwaldem przyodziało ją w chwałę i sławę uznawaną w całej Europie. Ta passa trwała bez mała 200 lat. Polska sobie zasłużyła wtedy na nazwę „Przedmurza Chrześcijaństwa”. I tak nam Bóg szczęśliwie błogosławił, że umacnialiśmy nie tylko granice Rzeczypospolitej, ale umacnialiśmy wiarę, umacnialiśmy krzyż, rozszerzaliśmy i pogłębialiśmy kult do Najświętszej Maryi Panny. Wasz obraz ma właśnie korzenie czci z tamtych czasów. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że Polska co najmniej 3 razy uratowała Europę i cywilizację łacińską, uratowała Kościół. Co najmniej 3 razy uratowała przed zagładą i totalnym zniszczeniem. A dzisiaj Polska uważana jest za ubogą krewną, do Europy mamy iść na kolanach, mamy tylko prosić o ulgi. Mamy prosić o to, co nam Europa uniemożliwia dziś, a nie pomogła i nie dotrzymała słowa w ratowaniu nas dawniej. Dlatego chciałbym obudzić w nas dumę narodową, której nam dziś brakuje. Tak Polacy się nieraz wstydzą swojej polskości, zwłaszcza Ci, którzy wyjeżdżają za granicę. Nasz obecny rząd wstydzi się podkreślania narodowej tożsamości i polskości. Jeżeli chcemy przetrwać, musimy mieć poczucie tożsamości, musimy obudzić w sobie dumę z tego, że jesteśmy Polakami. Umiłowani, co było siłą potęgi dawnej Rzeczypospolitej? Na pewno wiara, na pewno jedność wokół Chrystusowego krzyża oraz żywe, rozwijające się nabożeństwo do Matki Bożej. To właśnie Matka Boża stawała na czele wojsk – jako Hetmanka. Ten rzymski obraz, nazywany Wybawieniem Ludu Rzymskiego, przez całe wieki był u nas ocaleniem naszej polskiej ziemi, kultury, wiary. A Maryja doczekała się ogłoszenia, iż jest Polski Królową. Ta ikona trzy lata temu została w Waszej parafii jak gdyby przemianowana na Królową Rodzin. Przemienił jej nazwę Wasz Metropolita Przemyski. A dlaczego? Dlatego, że dziś w szczególniejszy sposób jest zagrożona rodzina polska. W ogóle rodzina. Dzisiaj nie jest rozumiane to Boże dzieło, to najwspanialsze środowisko, w którym człowiek się rodzi, żyje, kształci, wychowuje, cierpi, pracuje, umiera. Dziś ze wszystkich stron atakowany jest fundament małżeństwa – nie można już nawet mówić, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Gdybyś tak mówił w Hiszpanii i innych krajach, a wkrótce może i u nas, możesz się narazić na grzywnę. A przecież małżeństwo to związek, którego celem jest rodzenie i wychowanie dzieci oraz miłość. To nie związek, gdzie liczy się tylko obrzydliwe wyżycie seksualne. I widzieliśmy tą manifestację sodomitów – chociażby w Warszawie. To ludzie zaślepieni, bez światła w oczach i sercu. Zagrożenie uderza dzisiaj bardzo mocno w jedność i trwałość związku małżeńskiego. Jeżeli nie będzie trwałości związku małżeńskiego, nie będzie środowiska do rodzenia dzieci, nie będzie odpowiedniego środowiska do wychowywania dzieci i nowego pokolenia. Dzisiaj podważa się trwałość związku małżeńskiego. Trzeba zatem przypomnieć słowa Pana Jezusa: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” nie są nawet słuchane przez chrześcijan i katolików. Nie są słuchane! To, co najbardziej uderzyło w małżeństwo, to odłączenie w latach siedemdziesiątych życia seksualnego od małżeństwa i rodzicielstwa. Życie seksualne propagowano jako suwerenny twór – dla wyżywania się, dla przemysłu rozrywkowego popieranego przez środki masowego przekazu, a także popieranego przez przemysł farmaceutyczny. I dlatego dzisiaj, także w Polsce, pośród polskich dziewcząt i polskich młodzieńców, nie jest przestrzegana czystość. Obecnie podważa się nawet rodzicielstwo. Widzimy, ile dzisiaj tych manipulacji, łącznie z zabijaniem nienarodzonych. Koncepcja, by nie „przepełniać” starych lądów, realizowana jest w sposób niesamowity. Za 40 lat, jak podało Polskie Radio, nasza Ojczyzna będzie liczyć niespełna 20 milionów mieszkańców. Któż się będzie liczył z takim narodem, skoro mało kto się z nim liczy teraz, gdy jest nas dwukrotnie więcej?


Spójrzmy jeszcze na kwestię wychowania. Dziś można powiedzieć, że szkoła demoralizuje. Co nowy minister, to nowe rozporządzenia. Nauczyciel właściwie nie ma głosu, ważniejszy jest uczeń, on ma przewagę. Wywrócony kompletnie porządek. Oczywiście i nauczyciele, przynajmniej niektórzy, mające lewicowe ciągoty, są jak kameleony. Kolejna sprawa to in vitro. Parlament chce, by to się odbywało na koszt państwa, czyli nasz. A to przecież wiąże się z zabójstwem. Żeby jeden żył, to przynajmniej kilkoro musi umrzeć. Do tego dochodzi ustaw dotycząca tzw. przemocy wobec dzieci. Gdy zmusisz syna, żeby się wymył, on pójdzie do odpowiedniego urzędu i poskarży się, że jest zmuszany, że stosujesz wobec niego mobbing. I możesz stracić dziecko. Umiłowani, czy my sobie zdajemy sprawę, że to wszystko dzieje się także u nas, w Polsce niby jeszcze katolickiej? Przecież ci nasi posłowie, z jakiejkolwiek by nie byli partii, w większości deklarują się jako katolicy. A podnoszą palce wbrew Bożej nauce i wbrew Bożemu prawu. Grozi nam dewastacja rodziny! Jeżeli się zniszczy rodzinę, to zniszczy się człowieka. Nie trzeba będzie walczyć wtedy z religią. Jaka jest na to rada? Czy jesteśmy w stanie przeciwstawić się temu? O własnych siłach nie. Musi nam ktoś pomóc . Powiedział Jan Paweł II niedługo przed swoją śmiercią, że zbliża się ostateczne ciężkie starcie między siłami ciemności a siłami światła, między Kościołem a antykościołem, między chrześcijaństwem a antychrześcijaństwem. I sami musimy przygotować się do wejścia do katakumb – tak mówił. Ale pomoc oferuje nam niebo. Tą pomocą jest Niewiasta, która ma koronę z gwiazd 12 i odziana w słońce. To Maryja. Tak jak kiedyś, jako Hetmanka, ratowała nas przed całkowitą zagładą i zniszczeniem, tak i dziś jest z nami. Matka Boża wyraźnie powiedziała do dzieci w Fatimie, że tylko Ona może przynieść ratunek. Nawrócenie dokonuje się z przyczyny Boga, ale to nawrócenie i zwycięstwo będzie (z woli Jezusa) przebiegać przez Niepokalane Serce Matki Bożej. To zło jest tak dzisiaj reklamowane, jest tak silne, tak ponętne, że ludzie idą za bezbożnictwem – choćby lekceważąc Dzień Pański. Ile dziś, w katolickim kraju, osób w każdą niedzielę w marketach? Ile kłamstwa – i to od najwyższych szczebli? Czy ktoś zmruży chociaż ze wstydu oko? Nie jesteśmy w stanie przezwyciężyć tego zła bez pomocy Najświętszej Marii Panny. Jakżeż dobrze się stało, że tutaj Maryja jest i będzie czczona jako Królowa Rodzin, jako ratunek, jako pomoc, jako ocalenie rodziny. Gromadźcie się wokół Królowej Rodzin, szukajcie Jej pomocy. Łucja, wizjonerka z Fatimy, zapisała słowa Matki Bożej: „Na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Na końcu, to znaczy po wielkich cierpieniach niewinnych ludzi, po rozlaniu krwi męczenników. Na końcu, czyli po ukaraniu winowajców i grzesznych, bo kara na nich przyjść musi. Ile my, jako naród, mamy u Boga długu? Niespłaconego długu! Chociażby za tyle aborcji na przestrzeni szeregu dziesiątek lat. Kto za to odpokutował? Dlaczego więc chcemy szczególnego zmiłowania ze strony Pana Boga? A za co? Za co? A dzisiejsze przyzwolenie na to wszystko zło? Wielu z nas mówi, że się tym nie interesuje. A kto ma się interesować, jeżeli nie my? Chrześcijanin jest odpowiedzialny za drugiego człowieka. W 2017 r. będziemy obchodzić 100-lecie objawień fatimskich, które coraz bardziej nabierają na aktualności. Jan Paweł II określił je jako najbardziej nadprzyrodzone wydarzenie. To jest dla nas drogowskaz. Maryja mówi, jak żyć, zapowiada przyszłość. W tymże 2017 roku. będzie obchodzona też 300. rocznica powstania masonerii, której zadaniem jest burzenie i wywrócenie porządku chrześcijańskiego. Choćby z objawień siostry Łucji wynika, że czekają nas trudne czasy. Ale Matka Najświętsza mówi, że mimo wszystko Jej Serce zatriumfuje. Dobro zwycięży, bo Bóg jest mocniejszy od wszystkich. Łączmy się pod przewodnictwem Królowej Rodzin. Niech przewodniczy nam w tej bezpardonowej, wielkiej, bolesnej walce, która nas czeka. Czeka nas też zwycięstwo, pewne zwycięstwo, bo zapowiedziała je Ta, która zatriumfuje nad wszelkim złem. Amen.
 


Fot. Mateusz Wójtów, Michał Mach

«« Wstecz