Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Mszy św. za zmarłych czcicieli Maryi przewodniczył ks. dziekan Jan Jagustyn, proboszcz parafii św. Piotra i Pawła w Pawłosiowie. Eucharystię sprawowali również: ks. Marian Bocho, ks. Władysław Janeczko i ks. Henryk Rykała. Modlitwą objęci zostali wszyscy, którzy na przestrzeni wieków oddawali cześć Maryi, wśród nich ojcowie jezuici (oni to sprowadzili do Jarosławia kopię łaskami słynącego w Rzymie wizerunku Matki Bożej Śnieżnej), ks. Bronisław Fila, ks. Władysław Opaliński i inni jarosławscy duszpasterze. Modlitwie polecono także oddających w różnych momentach historii życie za Ojczyznę oraz zmarłych parafian i członków rodzin osób zgromadzonych na Mszy św. - Człowiek współczesny nie chce myśleć o śmierci, to ignorowanie śmierci doprowadza do tragicznych skutków. A przecież śmierć to moment spotkania z Bogiem, z nią życie się nie kończy, ale przemienia. Ci, którzy odeszli już do wieczności, uczą nas rozumnego spojrzenia na życie. Oni niejako przypominają: „Kiedyś zakończy się i Twoje ziemskie pielgrzymowanie, a Ojciec przygotował dla Ciebie miejsce w niebie” – mówił w homilii Ksiądz Jagustyn. – Przychodzimy, aby Bogu podziękować za wiarę naszych rodziców, za przykład ich chrześcijańskiego życia oraz ich miłość i nabożeństwo do Matki Bożej. Przychodzimy także podziękować za tych, którzy pogłębiali w nas wiarę i pomagali w niej wzrastać – dodał, wspominając m.in. ks. Bronisława Filę, wielkiego czciciela Matki Bożej, który każde dzieło Jej zawierzał. Tworząc nowe parafie w Jarosławiu, ówczesny proboszcz Kolegiaty łączył tę bezcenną działalność z pielgrzymkami do sanktuariów maryjnych. Na przykład poświęcenie kaplic na miejscu dzisiejszych parafii Chrystusa Króla i Miłosierdzia Bożego miało miejsce na zakończenie pielgrzymek do Kalwarii Pacławskiej i Leżajska.
Poniedziałkowej Eucharystii na cmentarzu towarzyszyło niespotykane zdarzenie. W pewnym momencie rozpętała się potężna burza. W czasie Komunii św. nawałnica urwała potężny konar. – Zaczął on lecieć w stronę ludzi stojących przy grobie Sybiraków. Uderzył prosto w krzyż, który zgiął się do samej ziemi. Dzięki temu wierni zdążyli odskoczyć i nikt nie doznał najmniejszej nawet rany – relacjonuje Ksiądz Proboszcz. – Z kolei z drugiej strony dwie kobiety zdążyły zrobić jeden krok do tylu, dzięki czemu konar przeszedł 10 cm obok ich twarzy, nawet ich nie dotykając. Byliśmy o włos od tragedii, kilka osób mogło być poważnie poszkodowanych. Wszyscy, którzy to widzieli, są pewni, że Matka Najświętsza przez krzyż Chrystusa ocaliła swoich czcicieli. Tak jak zbawienie przyszło przez śmierć Chrystusa na krzyżu, w której w sposób szczególny uczestniczyła Jego Matka, tak też wierni zostali wybawieni od nieszczęścia za Jej wstawiennictwem. Bogu i Matce Najświętszej niech będą dzięki – dodaje Ksiądz Bocho.