Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 09.09.2010, świętujemy imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Odpust Matki Bożej Śnieżnej

12.08.2007 @ 08.25

5 sierpnia 2007 r. – Niech te refleksje przy pomocy Matki Bożej Śnieżnej, Patronki tej parafii pobudza nas wszystkich do myślenia…

5 sierpnia 2007 r. – Niech te refleksje przy pomocy Matki Bożej Śnieżnej, Patronki tej parafii pobudza nas wszystkich do myślenia…
Homilię na Mszy św. o godz. 11.00 w dniu pierwszego odpustu ku czci Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin, 5 sierpnia 2007 r. w jarosławskiej Kolegiacie, wygłosił ks. arcybiskup senior Ignacy Tokarczuk.

 

Drodzy Bracia i Siostry!
 

Pragnę bardzo serdecznie podziękować Księdzu Proboszczowi i całej wspólnocie parafialnej, za zaproszenie na uroczystość odpustową Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin. To spotkanie bardzo sobie cenię, bo każde spotkanie z drugim człowiekiem nas wzbogaca. Człowiek czymś się dzieli z otoczeniem, a jednocześnie potrzebuje inspiracji, myśli, rady, natchnienia. Bóg zapłać najmilsi za to, że dzisiaj możemy się wspólnie modlić.
 

Czytania mszalne usłyszane podczas liturgii słowa porządkują całe nasze życie społeczne i indywidualne. Starożytna Księga Koheleta mówi „próżność nad próżnościami i wszystko jest próżnością”. Gdy człowiek nie ma głębszego sensu życia, kiedy przywiązuje wagę tylko do tego konkretu co, posiada, wtedy okazuje się, że życie jest zmarnowane, życie nie spełniło swego celu. Święty Paweł zwraca uwagę, byśmy pamiętali o tym, co jest w górze, nie tylko o tym co jest na ziemi. Pamiętając o życiu przyszłym, o powołaniu człowieka do nieśmiertelności, mamy unikać tego wszystkiego co naszą godność poniża, co nas wciąga do przepaści, do zła. Pan Jezus w Ewangelii mówi o konkretnej sytuacji człowieka ulegającego złudzeniu. Ewangeliczny gospodarz uważa, że gdy ma więcej, gdy posiada co raz więcej majątku, staje się szczęśliwy, ma zapewniony byt i jego ranga społeczna rośnie. Jezus przypomina, że ten człowiek, który miał duży urodzaj, postanowił wybudować sobie więcej budynków, ażeby bawić się, korzystać i żyć, a zapomniał o tym, że wkrótce odejdzie i zostanie odwołany z tego świata i będzie musiał wszystko zostawić.
 

I te tematy najmilsi są bardzo istotne, ażeby je zgłębić, chcę zwrócić uwagę na konkretną rzeczywistość, która ma miejsce obecnie. W prasie rosyjskiej profesor Katedry Socjologii Ogólnej i Demografii Uniwersytetu Moskiewskiego Anatol Antoniew w swoim artykule alarmuje o sytuacji rosyjskiej. Powiada, że w tej chwili Rosja liczy 120 min. mieszkańców, a obszar Rosji obecnie wynosi 17 min. km2, co roku w Rosji ubywa 800 tys. mieszkańców i z każdym rokiem, ten proces nabiera przyśpieszenia. Jak wylicza w połowie XXI stulecia, za 43 lata Rosja będzie liczyć, jeśli pójdzie niż demograficzny w tym tempie 1/3 liczby mieszkańców mniej, a więc ubędzie w sumie 40 min. ludzi. Profesor zna sytuację i mówi rzeczy dla Rosjan bardzo nieprzyjemne, nie unika jednak tych spraw dlatego, że tylko prawda może człowieka uświadomić i wskazać właściwy kierunek.
 

Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny są oczywiste, budowano wszystko na płytkiej propagandzie, budowano na piasku fałszywego socjalizmu, i gdy przychodzi burza, wiatr rozwiewa piasek i wszystko się wali, wszystko idzie w ruiny. I pisze Antoniew: zniszczono rodzinę, odebrano ludziom Boga, ateizm w Rosji był tak okrutny, że naród miał specjalne czasopisma jak ten głośnik, które naśmiewały się z prawd wiary, z Boga samego, z Matki Bożej. Twórcy systemu uważali, że są tak mocni, iż opanują cały świat. Zabijanie nienarodzonych dzieci, alkoholizm, zniszczenie kobiety, wszystko zdemoralizowane to owoce komunizmu. Obecnie rząd jest bezradny, próbuje podnosić pensje, wykazuje większą troskę o rodzinę, ale nie jest w stanie dać więcej w tak krótkim czasie. Wielka budowla zawaliła się, gdyż nie było fundamentu, na którym można budować. Odrzucono Boga i Przykazania Boże, zniszczono starą wielką kulturę rosyjską i cerkwie. Robiono wszystko w imię tej lepszej przyszłości, a tymczasem zbliża się wielki upadek. Nowe pokolenia nie są w stanie zastąpić starszych i Rosja, która miała ambicje być mocarstwem światowym, może zejść do roli bardzo podrzędnej, do roli zniszczonej cywilizacji, zniszczonej egzystencji swego narodu.
 

Drodzy Bracia i Siostry! Nie mówię tego z jakąś niechęcią czy nienawiścią do Rosjan, ten sam problem, stoi przed zachodnimi krajami. Społeczeństwo chce dobrze i wygodnie żyć, mieć dobre renty. We Francji sprowadzają ludzi z Afryki Północnej, oni mają dla nich pracować, a rodowici mieszkańcy będą mieć dobre, wysokie renty, mogą konsumować i korzystać z życia i nadal hulać, bo konsumpcja w tej cywilizacji jest coraz bardziej wymyślna. Współczesny człowiek zapomina o sprawach najważniejszych. A Chrystus w Ewangelii przestrzega przed zapomnieniem o tych ostatecznych sprawach i przypomina, że każdy stanie przed Panem Bogiem. Jezus Chrystus woła: „Błogosławieni ubodzy w duchu”, którzy są gospodarni, są pracowici, dbają o ład i porządek w świecie, ale nigdy pieniędzy nie stawiają nad Pana Boga, ani bogactwa, ani materialnego dobrobytu ponad powołanie człowieka do życia pięknego, do życia w wieczności. To jest ostrzeżenie także dla zachodnich krajów i najmilsi dla nas Polaków. Życie osobiste, naszych rodzin trzeba budować, na Bogu, na Przykazaniach Bożych, o czym mówił w swoich przypowieściach Jezus Chrystus. Gdy przyjdzie burza budynek stojący na skale przetrwa. Jeżeli człowiek buduje na piasku, złudnej ideologii, przychodzą wichury materialne, klimatyczne, ludzkie i wszystko upada, rozpływa się. Mocarstwo bez Boga tak jak lód topnieje i rozpływa się, kiedy słońce zabłyśnie. Jest to wielkie ostrzeżenie dla całego świata zachodniego.
 

Nie uszczęśliwił świata komunizm, ponad 100 min. ofiar w czasie ostatniej wojny, nie uszczęśliwił hitleryzm i nie uszczęśliwi zjednoczona Europa. Jeśli będzie budować na fałszywej ideologii, jeśli nie będzie znała Boga, przykazań Bożych, ładu społecznego, sprawiedliwości, wolności człowieka. Będzie się walić jak Rosja. Podobnie jest w innych krajach ulegających tym procesom budowania na piasku. Jeśli brak ideałów w życiu pojawia się pijaństwo, rozpusta, rozbicie rodziny, masowe zabijanie dzieci nienarodzonych a owocem jest wymieranie narodu. Niedawno Ojciec Święty Benedykt XVI zaliczył Austriaka Franciszka Jagerstatter urodzonego w 1906 roku do grona kandydatów na ołtarze. W tamtym czasie społeczeństwo niemieckie dało się omamić nawet katolicy, wizją potęgi niemieckiej. Ta potęga miała ogarnąć całą Europę, cały świat i zaćmiła zdrowe myślenie w wielu rodzinach. Ten młody człowiek, żyjący w małym miasteczku austriackim, myślał zupełnie inaczej, żył duchem Ewangelii i od początku nie zgadzał się z tymi poglądami. Franciszek jakiś czas służył w wojsku i wówczas powiedział otwarcie, że uważa postępowanie całej partii hitlerowskiej za zbrodnię nie tylko dla świata, ale dla całego narodu niemieckiego, za to przyjdzie jeszcze kiedyś zapłacić. W wojsku podejmował służbę sanitarną, ale duch ludzki nigdy nie pozwolił mu strzelać na froncie do innych ludzi, obcej narodowości czy armii. Karano go, trzymano w więzieniu, wreszcie wyrokiem sądu został skazany na karę śmierci. Jeszcze w ostatniej chwili, zmuszano go, żeby podpisał papier, obiecując, że pójdzie do służby wojskowej, na front, wtedy tylko spotka go karna służba. On jednak nie zgodził się. I w Dortmundzie w więzieniu odbyła się egzekucja, spuszczono na jego szyję tę straszną machinę, która ucięła mu głowę. Głowa poleciała do kosza, a ciało spalono i prochy zakopano na cmentarzu. O miejscu spoczynku prochów wiedział kapelan więzienny, który był świadkiem wykonania wyroku z urzędu. On zadbał, żeby to miejsce, gdzie trumna z prochami spoczywa, zostało zachowane. I kiedy nastał czas upadku NRD wydobyto te prochy, powstała specjalna komisja. Benedykt XVI po zbadaniu i procesie uznał, że Franciszek jest męczennikiem za prawdę, za godność człowieka, męczennikiem Jezusa Chrystusa, za ducha Ewangelii. Miał odwagę oddać swoje życie i w niedługim czasie będzie już publiczny proces o ogłoszenie go błogosławionym. Mając 37 łat zginął, i nie zgodził się, być w Armii Hitlerowskiej. Wszyscy byli załamani, panował terroryzm, było mało takich odważnych jak on. On z miłości do Chrystusa, z miłości do prawdy, złożył najwyższe świadectwo. To wielki człowiek, który stanął naprzeciw całemu mocarstwu, całej Europie, teraz jest uznany przez cały świat za bohatera.
 

Dziś nie żąda się od nas życia, ale w różnych sytuacjach trzeba mieć odwagę bronić prawdy, nie ulegać fałszywym prorokom, modzie, propagandzie, która jest w całej Europie zachodniej i tak samo jest obecna w Polce. A jej celem jest to samo: zniszczyć ludzkość, doprowadzić wszystko do realizacji szatańskiego planu. Byliśmy jako naród pod okupacją bolszewicką, tej nawet niby rządu polskiego, ale komunistycznego. Dzisiaj znowu jednocząca się Europa idzie błędnymi drogami i jeśli nie przejrzy, to z nią stanie się to co z Rosją. Polska też stoi przed tym niebezpieczeństwem. Czcijmy więc bohaterów na przykładzie tego Austriaka. On był osamotniony, rodzina go nie rozumiała, jak może się tak narażać? On wierzył, że prawda jest ponad wszystko. Bóg jest też ponad wszystko. Kolejne polityki, systemy, ideologie upadają, a ostatnie słowo zawsze należy do Pana Boga. „Ufajcie, jam zwyciężył świat”. „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko będzie wam dodane”. Jeśli się buduje na twardej skale prawa Bożego, na prawdzie wtedy i gospodarka się rozwija i rodzina się umacnia i dobrobyt rośnie, wszyscy budują pełnię życia, wierząc, że życie nasze na ziemi jest tylko pielgrzymką do życia wiecznego, do Chrystusa, który za nas oddał życie. Niech te refleksje przy pomocy Matki Bożej Śnieżnej, Patronki tej Parafii pobudzą nas wszystkich do myślenia, abyśmy budowali swoje życie na skale. Módlmy się, ażeby Polakom nie brakowało rozsądku, właściwego myślenia i prawdy. Miejmy dużo odwagi, łączmy się, aby budować na Chrystusie – Skale. Amen.
 


Red.
wstecz