Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 24-03-2019, świętujemy imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna. | Sprawdź także liturgię na dziś.

5 sierpnia 2012 r. - KRÓLOWA RODZIN – ZATROSKANA MATKA

04.11.2012 @ 19.02

5 sierpnia 2012 r. - KRÓLOWA RODZIN – ZATROSKANA MATKA

Kazanie odpustowe ku czci MB Śnieżnej - Ks. Wacław Siwak

 

Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia, Czciciele Matki Najświętszej w Jej cudownym wizerunku Pani Jarosławskiej, Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin. Stajemy dzisiaj przed Jej obrazem i ołtarzem Jej Syna, aby złożyć Panu Bogu dziękczynienie za dar Matki, za dar Matki Bożej, która jak uczy nasza święta teologia, stała się także i naszą Matką. Prawdę tę określamy mianem duchowego macierzyństwa Maryi.
 
1. Duchowe macierzyństwo
 
Zaistniało ono w momencie poczęcia Jezusa. Św. Paweł Apostoł w dzisiejszym drugim czytaniu z Listu do Galatów pisze nam o tym, iż Bóg zesłał w „pełni czasu” swego Syna, zrodzonego z niewiasty, abyśmy mogli stać się przybranymi Dziećmi Bożymi (Ga 4, 4). Syn Boży przyjmując ludzką naturę stał się naszym bratem, bratem każdego z nas. Stąd w tym momencie, gdy Maryja stała się Jego Matką, stał się również Matką braci swego Syna, stała się naszą Matkę. Tę macierzyńską funkcję Maryi wobec każdego z nas, zapoczątkowaną w tajemnicy Wcielenia, Jezus uroczyście proklamował z wysokości krzyża, słowami, które określamy mianem Testamentu Jezusa: „Niewiasto, oto syn Twój. [...] Oto Matka twoja” (J 19, 26-27). Wtedy Pan Jezus objawił powszechne macierzyństwo Maryi. Matka Najświętsza tą swoją macierzyńską funkcję stale pełni. Głęboko w to wierzymy i wiarę naszą wyznajemy, przypisując Maryi różne tytuły np. Ucieczka Grzesznych, Wspomożycielka Strapionych, Uzdrowienie Chorych, czy jak w przypadku tego Sanktuarium: Królowa Rodzin. Wszystkie te tytuły nie mówią o niczym innym jak o tym, że Maryja pełni macierzyńską funkcję. Są one innym sposobem wyrażenia prawdy o duchowym macierzyństwie Maryi.
 
W jakim sensie Maryja jest naszą Matką? Przecież nas nie poczęła i nie zrodziła. Oczywiście w sensie fizycznym Maryja nie jest naszą Matką. Jednakże, matka to nie tylko ta, która poczyna i rodzi dziecko, ale również ta, która otacza je swoją nieustająca opieką, karmi, uczy, ubiera, wdraża w różne dziedziny życia. Jednym słowem z pojęciem macierzyństwa bardzo ściśle wiążemy treskę i opiekę nad dzieckiem. Taką funkcję Maryja pełniła wobec Jezusa, i taką funkcję dziś Maryja pełni wobec każdego z nas.
 
Błogosławiony Jan Paweł II zwrócił naszą uwagę, że jest to „macierzyństwo w porządku łaski” (Redemptoris Mater, 22, 38, 39, 44, 45), tzn. że posiada charakter nadprzyrodzony oraz dotyczy sfery łaski – czyli pierwszą dziedziną zatroskania Maryi jest sprawa naszego zbawienia. Maryja troszczy się jako Matka w niebie o to, abyśmy mogli kiedyś dojść, jak mówi Sobór do szczęśliwej Ojczyzny w niebie (KK 62). Czyni to głównie poprzez swoje wstawiennictwo, który wyprasza nam liczne łaski u Boga. Warto zauważyć, że Maryja nie jest źródłem łask, ale jest Nim Bóg Wszechmogący. Pięknym obrazem tych łask, którymi nas Bóg obdarowuje, a które Maryja wyprasza, jest starożytny zwyczaj istniejący w Bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie, jak również funkcjonujący w tutejszym Sanktuarium, polegający na zrzucaniu z kopuły świątyni na zgromadzony lud kwiatowych płatków w dniu 5 sierpnia – w uroczystość Matko Bożej Śnieżnej. Z jednej strony, płatki kwiatów przypominają płatki śniegu, którego cudowny opad w 352 r. wyznaczył miejsce pod budowę rzymskiej Bazyliki; a z drugiej strony symbolizują bogactwo łask wypraszanych przez Maryję, które otrzymujemy z nieba. To wszystko w jakimś sensie „mówi nam” o macierzyńskiej opiece Maryi, którą określamy mianem duchowego macierzyństwa.
 
2. Macierzyńskie zatroskanie i posługa Maryi
 
Spróbujmy spojrzeć dzisiaj na tę funkcję Maryi w świetle Bożego Słowa, w świetle przeczytanej przed chwilą Ewangelii. Spojrzeć na macierzyńską misje, która w tutejszym Sanktuarium cudownego wizerunku Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin, wydaje się być szczególnie intensywna. W czasie triduum poprzedzającego nasz odpust, rozważaliśmy poprzez pryzmat ewangelicznych scen, rodzinny charakter maryjnej wzorczości i opieki. Zaczęliśmy od sceny Zwiastowania, czyli od wzorczości macierzyństwa Maryi, dla każdej kobiety i każdego z nas (czwartek). Później w świetle tajemnicy Narodzenia Jezusa i świadczonej posługi św. Józefa, rozważaliśmy o Jego Dziewiczej Małżonce oraz wzorczości Jego ojcostwa dla każdego męża i ojca (piątek). Wczoraj pokazaliśmy Maryję, która jest zatroskana o rodzinę, najbliższych swoich krewnych, rodzinę Elżbiety Zachariasza i jeszcze nienarodzonego Jana Chrzciciela (sobota). Dzisiaj dopełniamy ten obraz, kolejnym wątkiem rodzinnym, kolejnym wątkiem małżeńskim.
 
Słyszeliśmy przed chwilą Ewangelię o godach w Kanie. Jej treść jest nam doskonale znana. Wiemy, że zaproszono na wesele Matkę Jezusa. Został zaproszony również Jezus i Jego uczniowie (J 2,2). W pewnym momencie na uczcie, która potrafiła trwać nawet tydzień, zabrakło wina. W tamtych czasach było ono podstawowym napojem na godach, pito je rozcieńczone z wodą. Maryja mając dobre, wrażliwe oczy, zauważyła ów brak. Być może zauważyła zakłopotanie nowożeńców, czy ich rodziców i dowidziała się, że brakło napoju. W tej sytuacji zainterweniowała u Syna słowami: „Nie mają już wina” (J 2, 3). To stwierdzenie, będące zarazem przedstawieniem Synowi problemu, prowokuje bardzo dziwną odpowiedź Jezusa: „Czyż to moja lub twoja sprawa niewiasto” (J 2, 4), mówiąc naszym językiem, to mniej więcej tyle co: „a co nas to obchodzi”. Pan Jezus jakby odmawiał. Błogosławiony Jan Paweł II, kiedyś komentując w jednej z katechez scenę z Kany Galilejskiej, w pozornej odmowie Jezusa widzi próbę wiary Maryi (Katecheza: Maryja na godach w Kanie Galilejskiej. 26 II 1997). Ona przecież wyraźnie spodziewała się cudu, liczyła na cud, gdyż wiedziała, że w sensie przyrodzonym Jezus nie ma wina, razem z uczniami nie posiada tylu pieniędzy, żeby gdzieś tego wina kupić (zresztą gdzie miałby je nabyć? supermarketów nie było). Więc Papież sugeruje, że Maryja kierowana zmysłem wiary w moc swego Syna, spodziewała się Jego cudownej interwencji. Jezus odmawiając wystawia wiarę Maryi na próbę, przez którą Ona przechodzi zwycięsko. Nie zrażając się odmową, poleca sługom: „zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Napełniono wodą naczynia. Ta zmieniła się w wyborne wino, o czym zaświadczył starosta weselny, który je kosztował (J 2, 9-10). Bardzo znamienna jest ilość tego wina. Słyszeliśmy, że było „tam sześć stągwi kamiennych [...], z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary” (J 2, 6). Jesteśmy przyzwyczajeni do tych określeń, ale nie zdajemy sobie sprawy, że jedna miara, grecka metretes (odpowiadająca hebrajskiej epha lub bat), była miarą pojemności płynu obejmującej 36, 44 litra. Jeśli zaś przyjmiemy, że połowa stągwi mieściła dwie miary, a druga połowa trzy miary, możemy w przybliżeniu obliczyć ilość wody przemienionej w wino: 36,44x2=72,88x3=218,64; 36,44x3=109,32x3=327,97; 218,64+327,97=546,61. Okazuje się, że Jezus „podarował” weselnikom ok. 550 litrów „dobrego wina”. To bardzo dużo, tyle zapewne nie było potrzeba. Jezus na prośbę swojej Matki, daje więcej niż można się spodziewać. To „więcej” nie polega tylko na ilości cudownie przemienionej wody w wino, ale również na skutku jaki wywarł ów cud na uczniach Jezusa. Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami: Jezus „Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie” (J 2,11). Chodzili za Jezusem: może z ciekawości?, może chcieli sprawdzić, kto to jest?, może traktowali Go, jako jednego z wielu nauczycieli? Jednakże, gdy zobaczyli cud, doświadczyli go, uwierzyli. To wszystko sprowokowała Maryja. Przyspieszając „godzinę Jezusa”, prowokując Jezusa do cudu, przyczyniła się również do wiary uczniów.
 
3. Wskazania dla nas
 
Maryja miała i dzisiaj ma takie dobre, wrażliwe oczy, które potrafią dostrzec braki każdego z nas, każdej naszej rodziny. Wino w teologii biblijnej jest symbolem radości. Maryja potrafi zauważyć różne sytuacje powodujące smutek. Potrafi zauważyć nawet wtedy, gdy Jej o tym nie mówimy. Taką jaką widzimy w Kanie Galilejskiej, taką jest zawsze. To winno budzić w nas ufną nadzieję.
 
Wiara w matczyną opiekę nad nami, zachęca nas do ciągłego uciekania się do Jej możnego wstawiennictwa w różnych sprawach, a Jej specyficzny patronat w tym Sanktuarium nad rodzinami, zachęca do wstawiennictwa, do próśb, do modlitw w tych właśnie intencjach. Intencjach, które dotyczą naszych rodzin, naszych małżeństw i naszych dzieci. Wielka radość przepełnia nasze serce, bo mamy wstawiającą się Matkę u syna. Syn nie odmawia prośby Matki. Jezus za Jej wstawiennictwem chce zaradzić naszym potrzebom materialnym i duchowym.
 
Możemy otrzymać więcej niż się spodziewamy. Pan Jezus jest hojnym dawcą, ale trzeba spełnić jeden podstawowy warunek. Gdyby go nie spełniono, cud by się nie dokonał. Maryja rzekła: „zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” (J 2,5). Nazywamy te słowa Testamentem Maryi. To są ostatnie słowa Matki Najświętszej, które notuje Nowy Testament. Ostatnie słowa, jej ostatnia wola. Z tą ostatnią wolą zwróciła się do uczestników sług wesela w Kanie, tak również zwraca się do nas: aby mój Syn mógł dla was czynić cuda takie, a nawet może większe niż w Kanie, musicie robić wszystko, co On wam powie. A co On wam mówi? To przecież nic innego, jak to, co mamy zapisane w świętej Ewangelii i czego naucza nas Kościół. Róbmy wiec wszystko cokolwiek nam mówi Pan Jezus przez słowa Świętej Księgi i usta naszych Duszpasterzy.
 
Matka Najświętsza w tej scenie jawi się dla nas jako pełna miłości, pełna dobroci, pełna wrażliwości. Tym samym jest dla nas również wzorem takiej postawy wobec potrzebujących. Nikt nie prosił o interwencję. Ona sama dostrzegła brak i pomogła. Chciejmy mieć takie wrażliwe oczy, dobre serca, ręce niosące pomoc. Pamiętajmy, że kto poda kubek wody drugiemu człowiekowi, nie będzie mu zapomniane, jak mówi Pan Jezus. Na końcu czasów będziemy sądzeni po prostu z tego jacy byliśmy dla drugich i dla siebie nawzajem.
 
Zwróćmy również uwagę na wielką dyskrecję Maryi. Dokonały się wielkie rzeczy przez Jej wstawiennictwo u Syna. Ale ona się wycofuje, o Niej już nie słyszymy, Ona zrobiła co do niej Należało. Bardzo dyskretna pomoc.
 
Tego wszystkiego uczymy się jako czciciele Matki Najświętszej, od naszej Królowej. Słuchajmy Jej Syna a On na prośbę swojej Matki będzie czynił dla nas wiele, może nawet więcej niż uczynił na godach w Kanie Galilejskiej. Amen.

.
«« Wstecz