Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Drodzy Czciciele Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin! Myślę, że istnieje wiele powodów, aby uczestniczyć w dzisiejszej nowennie. Rozpoczął się maj, miesiąc poświęcony naszej Matce i Królowej. Cała żywa przyroda wielbi Maryję odcieniami zieleni i kolorów, wielbi pięknym śpiewem ptaków. W tym uwielbieniu Maryi, Matko Boga i ludzi, nie może zabraknąć czci oddawanej przez człowieka, który – jak mówi teologia – jest koroną całego stworzenia. Drugi powód to nieustająca nowenna do Matki Bożej. Przecież od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek się do Niej uciekając, miał być przez Nią opuszczony. A te liczne wota, które odnowione znów powróciły do Kolegiaty Jarosławskiej i tak pięknie ją przyozdobiły? Czyż nie są one świadectwem, że Matka Boża nie opuszczała tych, którzy tutaj do Niej przychodzili przez dziesiątki lat. Chcemy też włączyć się w modlitwę mającą nas przygotować do wielkiego wydarzenia – koronacji tego łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Śnieżnej. Na jednym ze spotkań kapłańskich Wasz Ksiądz Proboszcz powiedział, że tak bardzo chce, by Matka Boża w Kolegiacie była jeszcze bardziej czczona i kochana. Ale czy tak będzie, to nie zależy tylko od Księdza Prałata i jego współpracowników. Zależy to od każdego z Was. Zależy od ojca i matki, od babci i dziadzia – czy przyprowadzę na to maryjne nabożeństwo dzieci, czy zachęcą do tego młodzież. Od każdego z nas zależy, czy Maryja w tej świątyni będzie bardziej niż dotąd czczona i kochana.
W ostatnim czasie czytałem w miesięczniku „Miłujcie się” wspomnienie polskiego studenta, który uczył się w byłym Związku Radzieckim. Przebywając z daleka od domu rodzinnego, bardzo szybko wszedł w środowisko ateistów. Z czasem sam zaniechał praktyk religijnych. Przestał się modlić, uczestniczyć we Mszy świętej. Oddał się nałogowi pijaństwa i rozpuście. Jednak od czasu od czasu przychodziły chwile, kiedy wracał myślami do młodości i domu rodzinnego. Rozbity wewnętrznie i załamany, postanowił po kilku latach powrócić do kraju. Przyjechał do Polski, ale okazało się, że mama już od kilkunastu miesięcy nie żyje. On o tym nawet nie wiedział, bo nie odpowiadał na listy pisane z domu rodzinnego. Do tego siostra, znając jego życie, przyjęła go bardzo zimno i niechętnie. Widząc rodzinne strony, z westchnieniem wyznał: Gdybym miał jeszcze mamę, przed nią otworzyłbym swoje serce, wyżalił się. Ona na pewno by mnie przyjęła, nie odrzuciłaby mnie. Każdy z nas, jak ów student, potrzebuje matczynego serca. Przychodzi do matki, gdyż wie, że ona nigdy nie odtrąci serca dziecka, które jest w potrzebie. I dobrze wiemy, że te dzieci są szczęśliwe, które w każdej chwili mają ostoję i podporę u mamy. Jednak matka, choćby najlepsza, nie zawsze może zaradzić potrzebie swojego dziecka. Ileż razy stoi bezsilna, choć gotowa oddać całe serce, złożyć każdą ofiarę. Mimo tego nie jest w stanie pomóc. Towarzyszy nam także świadomość, że tak droga nam osoba, jaką jest rodzona matka, wcześniej czy później od nas odejdzie, umrze. Czy jednak śmierć rodzonej matki pozbawia nas w ogóle matczynego zatroskania w dalszym życiu? Jakże uciążliwe byłoby takie życie! Wiedział o tym równie dobrze Jezus Chrystus. Dlatego z wysokości krzyża powierzył nas wszystkich swojej Matce: „Niewiasto o to syn Twój”. Ileż znamy choćby z historii naszej Ojczyzny takich przykładów, że gdy brakło ziemskiej matki, ludzie w sposób szczególny powierzali się opiece Matce Bożej. Bliski jest nam przykład Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, może jeszcze bliższy przykład Sługi Bożego Jana Pawła II. Ona nimi się opiekowała. To Ona, gdy brakło ziemskiej matki, już w dzieciństwie wychowywała obu na tak wielkich i świętych ludzi. Maryja słowa Chrystusa z krzyża wzięła dosłownie. Stąd bierze każdego człowieka, każdą rodzinę (nawet tą obojętną religijnie) pod swoją matczyną opiekę. Dobrze wiemy, jak bardzo skutecznie broni i opiekuje się tymi którzy się Jej powierzają. Jakże wspaniały przykład pozostawił nam Jan Paweł II, mówiąc „Totus tuus” – „ Cały Twój, Maryjo”. To oddanie się Papieża – Polaka Maryi podziwiał cały świat. A Matka Chrystusa przyjęła to dziecięce oddanie. Tyle razy potwierdziła, że otacza swojego sługę szczególną opieką. Przypominają nam o tym znamienne wydarzenia: uratowanie z zamachu, którego 29. rocznicę będziemy za kilka dni przeżywać. Podobnie odejście do Domu Ojca w pierwszą sobotę miesiąca.
Kościół kolejny raz kieruje do Ciebie i do mnie zachętę: Nie bój się i Ty zaprosić Maryi do swego życia! Zaproś Ją do swojej rodziny, do swojego małżeństwa, do swojego domu. Zaproś Ją, bo Jej nie są obce ludzkie sprawy. Ona, jak każdy z nas, doznawała radości, ale i goryczy łez. Zaproś Ją w swoje samotne życie, przeżywane choroby, cierpienia i niezrozumienia. Niech będzie obecna w codziennych wydarzeniach i zajęciach. Zaproś Ją do swojej rodziny, przecież Matka Boża Śnieżna jest właśnie Patronką Rodzin. A w planach Bożych rodzina jest tak ważnym, istotnym środowiskiem rozwoju człowieka, że Syn Boży przyszedł na świat przez rodzinę, w niej przeżył większość swojego życia. To w rodzinie dojrzewał do wypełnienia Bożych planów zbawienia. Życie człowieka przebiega przez rodzinę i w niej zazwyczaj się kształtuje. Często przypominał nam o tym Jan Paweł II. Osoba pozbawiona szansy wzrastania w rodzinie zawsze cierpi. Taki ktoś boleśnie odczuwa fakt braku rodzinnych więzi, tęskni za nimi całe życie i często nigdy nie potrafi prawdziwie kochać. Lata dziecięce i młodość spędzona w gronie rodziny tworzą fundament człowieka. W tym okresie niezastąpioną rolę spełniają rodzice, którzy w decydujący sposób wpływają na formację duchową swoich dzieci, kształtując ich postawy wobec Boga, świata i ludzi według Bożego zamysłu. Kryzys wiary, kryzys życia moralnego jest wielkim wezwaniem dla całej rodziny, nie wolno nam pozostawać bezczynnymi i tłumaczyć się, że dzisiaj są takie czasy.
Siostry i Bracia! Może warto przeanalizować klimat naszego domu rodzinnego? Przecież dobrze wiemy, że dziecko nie ucieka z domu, gdy jest kochane, akceptowane, gdy jest dla rodziców oczekiwanym skarbem. Jeżeli dziecko czy człowiek młody ucieka z domu rodzinnego, to należy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje. Bywa, że dziecko ma wszystko w domu, ale nie jest szczęśliwe. Używając języka Ewangelii, takie dziecko prosi o chleb, a dostaje kamień; prosi o rybę i dostaje węża. Współcześni rodzice ofiarują często dziecku wartości pozorne. Zamiast miłości dają mu komputer, telewizor, różnego rodzaju rozrywki. Nie dają natomiast tego, czego dziecko najbardziej potrzebuje – rodzicielskiej miłości. Dom często staje się fortecą. Rodzice porzucają wychowanie dzieci, by spełnić się w innych rolach. Bez trudu dostrzegamy często, że dzisiaj nie Chrystus, nie mama czy tata, nie babcia czy dziadzio, nie nauczyciel, ale zdeprawowany bohater filmowy czy telewizyjny albo pozbawiony skrupułów kolega czy koleżanka są dla wielu młodych ludzi jedynymi autorytetami. U nich młodzi ludzie poszukują odpowiedzi, jak żyć i być szczęśliwym. Siewców zła i podłości nie brakuje w naszym świecie. Młody człowiek, zauroczony różnymi modnymi hasłami, schodzi na drogę niszcząc swoje a często i cudze życie i szczęście. I dlatego prosimy dzisiaj Maryję Królową Rodzin: Pomóż nam, abyśmy byli wierni wskazaniom Ewangelii i nieśli wszystkim Twojego Syna. Obyśmy dzielili się tą żywą Ofiarą z innymi, także z młodym pokoleniem. Może warto przypomnieć sobie kazanie, które powiedział jeden z dawnych wikariuszy tej parafii. Zaproszony przez Księdza Prałata na nowennę, wspomniał tutaj, że na nabożeństwie w Kolegiacie było dawniej bardzo dużo dzieci i młodzieży. Teraz, gdy modlimy się na nabożeństwie majowym, chciałoby się zapytać, gdzie są nasze dzieci, gdzie jest nasza młodzież? Gdzie jest nawet ta młodzież, która przystąpiła dzisiaj do egzaminu dojrzałości i która będzie w kolejnych dniach przystępować do egzaminów? Kiedyś widzieliśmy, jak maturzyści między jednym a drugim egzaminem szli szukać pomocy i wsparcia u Matki Bożej. Dlatego prosimy: Spraw Maryjo, niech żywa wiara i dobry przykład rodziców chrześcijańskich będą zachętą w realizowaniu przykazań Bożych przez dzieci i młodzież. Otocz także Maryjo opieką ludzi starszych, naznaczonych chorobą, nieszczęściem, samotnością i różnymi osobistymi tragediami. Prosimy Cię, Matko Boża Śnieżna Królowo Rodzin, rozciągnij płaszcz opieki nad naszą Ojczyzną, nad naszym miastem i rodzinami. Strzeż od klęski i nieszczęść, które ostatnio tak doświadczają naszą Polskę. Przez kolejne nowenny chcemy się przygotować do tego, by przyozdobić skroń Matki Bożej złotymi koronami. Niech ten czas oczekiwania sprawi, abyśmy dołożyli wielu starań do przyozdobienia naszych serc łaską uświęcającą. Niech nam w tym wszystkim pomoże Matka Boża Śnieżna Królowa Rodzin. Amen.