Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Eugenia Ginzburg, po 18 latach pobytu w więzieniu śledczym i łagrach Kołymy, spotkała Ksenię, najlepszą przyjaciółkę. Była przy tym przybrana córeczka pisarki, która koleżankę matki zwała ciocią. Tak opowiadała o tym spotkaniu: Patrzyły tylko jedna na drugą i płakały. A mówiły tylko jedno słowo. Ciocia mówiła: „Zenka!”. A mama mówiła: „Kseńka!”. I znowu płakały... W języku miłości imię jest słowem najczulszym i najtreściwszym. Chrześcijanie Wschodu znają modlitwę, która polega na powtarzaniu imienia Jezus. Różaniec jest do niej podobny. W filmie West Side Story zakochany chłopiec w swej pieśni powtarzał kilkakrotnie imię ukochanej. Chłopiec był z polskiej rodziny, a dziewczyna nosiła imię Maria. Czy reżyser miał na myśli więcej niż piękną ludzką miłość? Nie wiemy. Ale wolno nam w tym filmie odczytać odnośnik do miłości najpiękniejszej.
Jest jedno imię, które wszystkie serca splata. To piękne imię, a szczęśliwy, kto je zna. Maryja, cudne imię, to imię Bożej Matki – mówi pieśń. W litanii wołamy: Święta Maryjo, Święta Boża Rodzicielko. Te właśnie słowa wyznaczono mi na dzisiejszą nowennę. Rozważmy to imię, by ożywić naszą miłość do Matki Bożej. Maryja, cudne imię, to imię Bożej Matki – śpiewa głównie młodzież. Jeszcze śpiewa – ale już nie tak jak dawniej, gdy młodzi Polacy licznie uczęszczali na majówki i chętnie śpiewali litanię i pieśni do Matki Bożej.
22 października 1978 r. Polak stanął w oknie Watykanu, spojrzał na plac, zobaczył w tłumie wielu młodych i rzekł: Wy jesteście nadzieją Kościoła, wy jesteście moją nadzieją. Czyż nie o polskiej młodzieży myślał wtedy szczególnie ten, który jej tyle czasu i serca poświęcił? Teraz patrzy z okna w niebie – jak mówił jego następca. I czeka. Na co? Na kanonizację? Pewno i na nią. Czy jednak nie bardziej na to, by młodzi Polacy śpiewali na cześć Maryi jak ongiś? Na szczęście są jeszcze młodzi, którzy śpiewają, którzy nie wstydzą się tego. Nie wstydzą się też czystości ani polskości. Nie przeszkadza im krzyż, nie wstydzą się imienia Maryi i nie przynoszą Jej wstydu. Ale ich liczba tak szybko topnieje. Związany z tym zalew nierządu to obecnie jedna z naszych najgroźniejszych plag. Polskość kojarzyła się z rycerskością i czcią Maryi. Niech żyje Polak, jedyny obrońca Maryi – napisali ongiś Hiszpanie. O. Maksymilian Kolbe i br. Zenon Żebrowski zdobyli serca Japończyków miłością Maryi. Jan Paweł II, który Jej imię miał w herbie, podbił świat miłością do człowieka. Dziś wielu w Europie i na świecie liczy, że my, jego rodacy, nie zrobimy wstydu Maryi, Jezusowi ani właśnie Janowi Pawłowi II. Oni nam nigdy wstydu nie przynieśli. A dziś wielu przynosi wstyd Polsce, jej Królowej i Papieżowi. Delegatka tych Polek, które walczą o prawo bezkarnego okrucieństwa wobec najbardziej niewinnych i bezbronnych, ogłosiła na międzynarodowym kongresie, że wstydzi się przynależności do narodu, który wydał takiego papieża. Paul Badde w książce o obrazie Matki Bożej z Guadalupe pisze: Bożena, młoda Polka, która pomagała nam w domu, z pewnością słyszała w dzieciństwie o Matce Bożej więcej niż my wszyscy razem wzięci. Kiedy jednak pewnego razu siedziałem z żoną przy kuchennym stole, znów opowiadając o Maryi z Gaudalupe, która objawiła się w Meksyku (...), Bożena zaśmiała się tylko, wyciągnęła z paczki papierosa, zapaliła go i ironicznie zapytała: „Kto może wiedzieć? Stamtąd nikt nie wraca. Nikt nic nie wie”. Bożena mówiła łamaną niemczyzną, ale użyła klasycznego argumentu wszystkich spadkobierców Voltaire'a. Wierzyła w horoskopy drukowane w czasopismach dla kobiet i w każdą ofertę w supermarkecie; i w nic więcej. O. Eustachy Rakoczy poruszył niedawno wydarzenie z diecezji gnieźnieńskiej, gdzie uczniowie kopali strąconą z figury głowę Matki Bożej, a z korony zrobili sobie popielniczkę. U nas, gdy klasa prosiła, by wychowawczyni towarzyszyła jej na Jasną Górę, pani oświadczyła, że dewocje jej nie interesują. A Jan Leśmian, polski Żyd, napisał: O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie i w kościele, i w sklepiku, i w pysznej komnacie/ w ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci i przed którą dzień i nocą wciąż się światło świeci/ która perły masz od królów, złoto od rycerzy/ w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy/ która widzisz z nas każdego cudnymi oczami,/ Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami/ i weź wszystkich, którzy cierpiąc, patrzą w Twoją stronę/ Matko Boska Częstochowska pod Twoją obronę.
Imię Maryi porusza w sercach struny najszlachetniejsze. Tchnień najwonniejszych, najczystszych zapałów, w Tobie się stała całość jednosłowna – pisał Norwid, wskazując na Boże arcydzieło, podkreślając, jak wspaniałym stworzył Bóg człowieka. Ale na tle człowieka widać niszczącą siłę grzechu. Od Maryi i z Maryją Bóg zaczyna odkupienie, wspanialsze od dzieła stworzenia. Serca niewinne tęsknią za tym, co piękne i czyste. Nie wolno tej tęsknoty gasić, zwłaszcza w sercach dzieci i młodzieży. Trzeba ją chronić i podsycać. Chrystus grozi: Kto by zgorszył jedno z tych najmniejszych, lepiej by mu było, gdyby kamień młyński uwiązano takiemu u szyi i pogrążono na dnie morza. Dlatego czwartej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1991 r. towarzyszyło hasło zaczerpnięte z Listu św. Pawła: Bogu dziękujcie, ducha nie gaście. Podczas debaty o narkomanii w RAIUNO, uleczony chłopiec mówił do dorosłych: Dajcie nam to, w imię czego warto żyć, pracować i cierpieć, dajcie nam wartości! Bo jeśli w naszych sercach będzie pustka, przestrogi nie pomogą. Dawcami wartości są święci. Wśród nich najwyższe miejsce zajmuje Matka Boża. By dobrze urodzić, wystarczy zdrowa fizjologia. By dobrze wykarmić, trzeba miłości. Żeby dobrze wychować, trzeba mądrości i świętości. Zatem Jezus, umierając, obok naszych matek postawił swoją Matkę.
9-letnia Katarzyna Laboure, gdy zmarła jej matka, stanęła na krześle, zdjęła z półki figurkę Matki Bożej, przytuliła do piersi i powiedziała: Teraz Ty, kochana Matko Boska, będziesz moją mamą. Choć potem tułała się wśród różnych ludzi, zachowała niewinność i wstąpiła do nowicjatu szarytek w Paryżu. Tam miała objawienia Niepokalanej. Jean Guitton, członek Akademii Francuskiej pisze, że dzięki nim ta ledwie piśmienna nowicjuszka, przewidziała przełomowe dla Francji i Europy wydarzenia, których najtęższe mózgi przewidzieć nie umiały. Objawienia te zapoczątkowały długą serię objawień XIX i XX w. W ich świetle imię Maryi tym bardziej budzi nadzieję każdego człowieka i całej ludzkości. Nadzieję mającą źródło w Bogu, który nie zawodzi. W Jej imieniu Bóg okazał swą miłość do nas. Posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, a dziewicy było na imię Maryja. Ci, co gardzą ludźmi, unikają imion. Używają przekleństw, obelg lub po prostu numerów. Imię podkreśla godność i wolność osoby. Imię chrześcijańskie przypomina świętość, czyli podobieństwo do Boga, godność dziecka Bożego. Bibliści różnie tłumaczą hebrajskie znaczenie imienia Maryja – Miriam. Prawdopodobnie znaczy ono umiłowana przez Boga – coś jak Bogumiła lub Boguluba, z mocniejszym akcentem na miłości. Śląc anioła Gabriela do Dziewicy, której było na imię Maryja, Bóg oświadcza swą miłość każdemu człowiekowi i każdego do tej miłości zaprasza. Imię to przywołuje niepojęty ogrom Bożej miłości i działa jak tchnienie, które roznieca iskrę miłości w naszym sercu.