Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 31.07.2010, świętujemy imieniny: Ignacego, Lodomiry, Romana | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

15.12.2009 @ 07.53

2 grudnia 2009 r. – Maryja cierpi w drugim człowieku

2 grudnia 2009 r. – Maryja cierpi w drugim człowieku
Ks. Tadeusz Zych, proboszcz parafii pw. św. Teresy w Jarosławiu wygłosił 2 grudnia na nowennie do Matki Bożej Śnieżnej kazanie. Jak zwykle w pierwszą środę miesiąca, wierni modlili się o koronację cudownego wizerunku z Kolegiaty. Poniżej drukujemy tekst kazania.

 

Ukochani w Chrystusie Panu, drodzy Czciciele Królowej Rodzin. Po całej kuli ziemskiej rozsiane są sanktuaria maryjne. Są kościoły i kaplice, w których wierni szczególną czcią otaczają obraz czy figurę Matki Bożej. We wszystkich formach przedstawiania Najświętszej Maryi Panny można zauważyć dążenie twórców do wyrażenia Jej duchowego piękna. Jeżeli jest to dzieło malarskie lub rzeźba, w postaci Maryi skupione są wszystkie elementy piękna: najpiękniejsza twarz, urzekająca harmonia kształtów, piękne szaty. Jeżeli jest to dzieło muzyczne, dominuje w nim niewyobrażalna doskonałość i wzniosłość. Jeżeli jest to utwór literacki, obraz Najświętszej Maryi Panny „tkany” jest ze słów najbardziej wyszukanych i pieczołowicie dobieranych – takich, jakimi posługujemy się zawsze, ilekroć chcemy wyrazić to, co budzi największy nas zachwyt i podziw. Jej głowę otaczają gwiazdy. Jej postać prześwietlają blaski i otaczają kwiaty. Wokół Niej skupiamy wszystko, co najpiękniejsze w przeżyciu człowieka na świecie. Jak wyglądała Przenajświętsza Maryja Panna? Naprawdę tego nie wiemy i nie dowiemy się tu, na ziemi. Jednak do niczego nie jest to nam potrzebne.
 

Adwent, który przeżywamy, wprowadza nas w przebogaty świat wewnętrzny Matki Boga. Z jednej strony była od wieków przewidziana na Matkę Jezusa i w związku z tym obsypywana od pierwszego momentu istnienia niezmierzonym bogactwem łask, wywyższona ponad wszystkich ludzi, poczęta bez grzechu pierworodnego. Niepokalana, najświętsza, duchowo najpiękniejsza... Była najdoskonalszym dziełem wszechmocy Bożej. Z drugiej strony była postacią historyczną. Jak utrzymuje Tradycja, była córką Joachima i Anny. Żyła w określonym czasie, miejscu, a żyła zwyczajnie – podobnie jak wiele Jej rówieśniczek. Możemy być pewni, że nie chodziła w tak uroczystych szatach, w jakich widzimy Ją na obrazach, że ubrania bywały nieraz zniszczone i połatane. Jej ręce na obrazach są wypielęgnowane i delikatne. W rzeczywistości były zniszczone pracą, a na twarzy czas skrzętnie i bezlitośnie zapisywał lata trudne i przeżycia ciężkie. Życie Matki Zbawiciela nie płynęło wśród świetlistych obłoków, nie po gwiazdach i nie po kwiatach stąpała, zmierzając przez lata ku Górze Kalwarii. Jedno jest pewne: Jej życie było nierozdzielnie związane z Bogiem. Ona, wierna Służebnica Pańska, szła z Jezusem i za Jezusem cały czas. Przyjęła Go w momencie zwiastowania pod swoje serce. Wydała Go na świat w Betlejem. Była z Nim w domku nazaretańskim, w świątyni jerozolimskiej, na początku Krzyżowej Drogi, a także pod krzyżem. Wprawdzie w Ewangelii niewiele jest zdań mówiących o Matce Jezusa, ale te, które są, oddają całkowicie Jej postawę.
 

Maryja, przyjmując pozdrowienie Gabriela, już wtedy dokonała właściwego wyboru. Najświętsza Maryja Panna rozumiała, że trzeba zawsze wybierać to, co Bóg dla nas przygotował. Chciała być Bogu zawsze wierna, posłuszna, w niczym Mu się nie sprzeciwiać, jak najwierniej wypełniać Jego polecenia, odwieczne plany. Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego – to główna zasada życiowa, jaką kieruje się Maryja. Oto ja służebnica Pańska – to słowa wypowiedziane podczas zwiastowania i rozważane przez nas w Adwencie. Jednocześnie wypowiada je Maryja w głębi swego serca podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, kiedy prorok Symeon niedwuznacznie zapowiada Jej ciernistą drogę. Oto ja służebnica Pańska – to słowa, które Maryja potwierdziła swoim życiem na początku publicznej działalności Jezusa. Oto ja służebnica Pańska – to słowa, które dopełniły się w chwili pojmania Jej Syna, szczególnie zaś pod krzyżem – kiedy to rozpoczął się najtrudniejszy etap drogi Maryi: współcierpienie z Ukrzyżowanym. Ona pod krzyżem, z woli Syna, staje się naszą Matką, Matką gotową nieustannie pomagać. Jako wierna Służebnica Pańska, jako Matka każdego z nas jest zatroskana o każdego człowieka, który opuszcza drogę wyznaczoną przez Boże przykazania, przez Chrystusową naukę. I jako Matka towarzyszy naszej życiowej drodze. Często boleje i cierpi z naszego powodu. Chce być przy nas w godzinie ciemności, gdy cierpi w nas Jej Syn, Jezus Chrystus. Jest zatroskana o Jezusa, który przebywa w Kościele, który przebywa w każdym z nas, który cierpi w dzieciach, o które nikt się nie troszczy. Cierpi w rozbitych rodzinach. Widzi cierpienia żon i matek, które boleją nad losem swych mężów i synów. Dostrzega tragedię naszego narodu, jaką jest plaga alkoholizmu. Cierpi w każdym człowieku, który odchodzi od Boga.
 

Pomyślmy w czasie tej nowenny, czy swoim postępowaniem nie zadajemy bólu Jezusowi i Jego Matce... Jak powiedziałem, Maryja jest doskonałym wzorem wypełniania woli Bożej. Zaprośmy Ją w tym Adwencie do naszego życia. Zaprośmy Ją, by była nam siłą w przezwyciężaniu wszelkich przeciwności. Może warto spojrzeć na dzieje Maryi w naszym życiu? Trzeba na początku Adwentu postawić sobie pytanie: Jaki jest mój związek z Matką Najświętszą, co Maryja ma w moim życiu do powiedzenia? Wiemy z doświadczenia, że można przespać najlepsze lata życia, najlepszą i czasem może nawet jedyną okazję. Można również przegapić, nie zauważyć roli Maryi – jako Tej, która jest gotowa pomagać. My, chrześcijanie trzeciego tysiąclecia wątpimy w Boże prawdy, kroimy Ewangelię, wybierając z niej to, co się nam podoba. Duch Kościoła niejednokrotnie wydaje się nam za wysoki. Naszą pracę, odpoczynek nie za bardzo wiążemy z Bogiem. Często uspokajamy swoje sumienie, mówiąc: Nie jest tak źle, przecież inni są gorsi, taki jest współczesny świat. Kochani, zajmując taką postawę, nie pozwalany Maryi na wejście w nasze życie. A przecież Ona, Matka, chce być blisko każdego z nas. Ona nie stoi z dala od ludzkich spraw. Maryja cierpliwie podsuwa zasięg naszych serc, rąk w Boską siłę. Jest tak blisko nas i uczy każdego, że wystarczy otworzyć oczy, by dojrzeć Jezusa w bliźnim. Ona uczy nas, że wystarczy wyciągnąć rękę, aby dotknąć Jezusa w chorym. Wystarczy uczynić jeden krok, by Go spotkać w sakramentach świętych. Matka Boża czuwała, czuwajmy i my, gorliwie wypełniając nasze obowiązki: ojca, matki, dobrego dziecka. Czuwajmy w każdym stanie i zawodzie. Czuwajmy – to znaczy odrzućmy to, co niekonieczne; to, co rozprasza, co odwodzi od Pana Boga. Mówimy, że nie mamy czasu. A ile go marnujemy na niepotrzebne sprawy? Trzeba znaleźć czas na modlitwę osobistą, ale także na tę modlitwę wspólną, rodzinną. To uchroni nas przed wieloma błędami, pomyłkami życiowymi.
 

Maryja nieustannie rozważała Boże sprawy w swoim sercu, niech nie będzie żadnego dnia w moim Adwencie bez Słowa Bożego, bez Ewangelii, bez tej Dobrej Nowiny, która przygotowuje nas na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Czy tak żyjemy, czy planując i zamierzając cokolwiek, wchodząc w jakąkolwiek sytuację i rozwiązując nasze problemy, prosimy: Matko gotowa nieustannie pomagać, czy podoba się Tobie to, co w tej chwili robię? Matko, czy podoba się Tobie to, o czym myślę, co zamierzam? Matko, zrób ze mną coś, abym kiedyś nie musiał mdleć ze strachu, gdy przyjdzie powtórnie Twój Syn, Jezus Chrystus. Co teraz myślisz, w czasie nowenny, patrząc na obraz Maryi zamodlonej w czasie zwiastowania, trzymającej Dzieciątko na ręku, stającej na Golgocie, obejmującej Chrystusowe Ciało zdjęte z krzyża? O co Ją prosisz, co Jej przynosisz, czego się od Niej spodziewasz, na co czekasz? A może wystarczyłoby powiedzieć tak z głębi serca: Maryjo, Królowo Rodzin, uczyń z nas swoje dzieci. Spraw, byśmy umieli godzić się na swój los, tak jak Ty w chwili zwiastowania, znosić biedę jak Ty Maryjo, gdy rodziłaś w stajni. Przyjmować upokorzenia jak Ty, gdy musiałaś uciekać do Egiptu. Szukać Jezusa jak Ty w świątyni jerozolimskiej. Prosić Go jak Ty w Kanie Galilejskiej, gdy zabrakło wina na godach, cierpieć jak Ty, gdyś stała pod krzyżem umierającego Syna. Modlić się jak Ty w Wieczerniku, czekając na zesłanie Ducha Świętego. Maryjo, Królowo Rodzin, uczyń z nas swoje dzieci. Prosimy, pomagaj nam nieustannie, wstawiaj się za nami. Amen.
 


Fot. Marek Przybylski

wstecz