Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 09.09.2010, świętujemy imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

10.02.2009 @ 08.19

4 luty 2009 r. – Maryja jest Tą, która zwycięża wszelkie zło

4 luty 2009 r. – Maryja jest Tą, która zwycięża wszelkie zło
W pierwszą środę lutego (4 II 2009) homilię na nowennie o koronację wizerunku Matki Bożej Śnieżnej wygłosił ks. prał. Marian Rajchel, założyciel jarosławskiego studia Ave Maria, obecnie pełniący posługę egzorcysty w naszej archidiecezji. Poniżej przytaczamy treść homilii Księdza Prałata.

 

Każdy wieczór ma w sobie coś pięknego. Jednak ten środowy, spędzony przy ołtarzu, u stóp Matki Bożej, jest szczególny. Dlaczego spotykamy się tutaj w środy? Jest to taki szczególny dzień, bardzo często w tym dniu zły duch atakuje, dręczy człowieka. Mówią niektórzy: to pewnie na pamiątkę zdrady Judasza. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że w tym dniu Matka Najświętsza odbiera wielką cześć. Wystarczy wspomnieć, że dniami, w których zły duch szczególnie atakuje, są święta, niedziele i piątki: czyli dzień Zmartwychwstania, zwycięstwa nad złem i dzień pokonania szatana ofiarą Chrystusa. Może więc ta środa jest solą w oku dla szatana? Pamiętajmy o tym dniu, tym środku tygodnia. Może jest mi źle, ale nie idę sam – choć droga nieraz ciężka. Prowadzi mnie Ta, która najlepiej zna się na drodze do nieba, do Boga. Prowadzi poprzez zwyczajne, szare życie na ziemi, poprzez nasze Betlejem, nasz Nazaret, naszą Galileę, Judeę i Świątynię – aż po Kalwarię, aż po wszystkie wielkie tajemnice zbawienia.
 

Maryja została w sposób wyjątkowy stworzona i wyposażona do dzieła wyznaczonego Jej przez Boga. To Osoba jedyna w historii świata i w historii nieba. Przez Anioła Bóg Jej zwiastował powołanie: Oto poczniesz i porodzisz Syna, a będzie On Synem Najwyższego. Człowiek staje się Matką Boga, Syna Bożego. A Syn Boży staje się człowiekiem, nie przestając być najprawdziwszym, przenajświętszym i wszechmogącym Bogiem. To wszystko dzieje się przez zwiastowanie, narodzenie, potem życie ukryte – takie długie przebywanie z Jezusem pod jednym dachem, właściwie nosząc Go nieustannie w sercu. Słowa z Ewangelii wg św. Łukasza: Rozważała w sercu swoim możemy odnieść do każdego słowa, każdego gestu Dziecięcia Jezus, a później Chłopięcia Jezus, a potem już dorosłego człowieka. Kto jak kto, ale Ona znała wagę tych gestów i słów. Umiała je rozważać, naśladować, nauczyła się od Jezusa metody zdobywania nieba przez życie na ziemi. Tej metodzie na imię miłość. To miłość przebaczająca nawet największym grzesznikom, nawet katom z krzyża. Te słowa szczególnie zapamiętała i rozważała. Przejęła też troskę o jedno z tych najmniejszych, któremu nie wolno przeszkodzić w drodze do Boga bez szczególnej kary Bożej. Przejęła miłość i tą miłością otoczyła każdego człowieka. To był testament Chrystusowy, tak miało być.
 

Wiele tytułów przypisujemy Matce Bożej. Mało jednak jest takich, które mówią o Jej walce ze złem. Owszem, jest Matka Boża Zwycięska. Nawet w tytule Królowa Polski – jeśli się dobrze wsłuchamy – usłyszymy szczęk broni, rycerzy broniących chrześcijaństwa i Ojczyzny. Usłyszymy tu bohaterów z ostatniej wojny – kiedy to z Jej imieniem na ustach, medalikiem i różańcem szli przeciwko potędze zła. Może dzisiaj uzupełnimy te wszystkie tytuły Matki Bożej mianem zwycięstwa Maryi nad złem. Matka Boża, Maryja Niepokalana depcze głowę węża. Takie było Jej zadanie przepowiedziane już w raju, zaraz po grzechu pierworodnym. Księga Rodzaju podaje dokładnie: Wprowadzam nieprzyjaźń – mówi Bóg – między ciebie szatanie, a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu pietę. A więc grzech pierworodny – pozorne zwycięstwo złego ducha – właściwie jest dopiero początkiem walki, która doprowadzi do całkowitego zniszczenia królestwa zła. Zdeptać głowę znaczy zniszczyć. Dokona tego Syn Niewiasty. Wiadomo, że i Ona będzie miała w tym swój szczególny udział – nie tylko przez to, że stała się Matką Zwycięzcy szatana. Ona sama wzięła udział w tej walce. Taką Przewodniczkę, Matkę, Wodza i Hetmankę dał nam Bóg. Postawił Ją przed ludźmi w każdych czasach – także naszych. Ona jest Matką dla wszystkich, dla każdego pokolenia.
 

Dwa fakty z najnowszej historii przypominają nam, kim jest Maryja. Pierwszy to Fatima, rok 1917, objawienia Matki Bożej. Troje dzieci w wieku 7, 8 i 10 lat staje się wysłańcami, powiernikami tajemnic Bożych. One pierwsze poznają Boży plan i wspaniale wchodzą w jego realizację. Te dzieci są początkiem spełniania już nie tylko proroctw i wizji, ale obietnic, jakie Bóg dał przez Maryję w tym miejscu i w tym czasie. Pani ubrana całkiem na biało prosi dzieci, by przychodziły w miejsce ich spotkania przez 6 kolejnych miesięcy, każdego trzynastego. Módlcie się, odmawiajcie różaniec codziennie – mówi. Cel jest bardzo wyraźny – uzyskać pokój na świecie. Takimi to środkami Bóg gasi potężne zło rozpętane w Europie, a właściwie i dalej. Trójka dzieci z różańcem w rękach, pod przewodnictwem Matki Najświętszej... Jest rok 1917, jeszcze rok i wojna wygaśnie. Niestety, zostawi zarzewie kolejnej walki dobra ze złem – rewolucję bolszewicką. A ludzie otrzymali ostrzeżenie – jeśli się nie nawrócą to przyjdzie jeszcze jedna, groźniejsza wojna. Przyszła, bo się nie nawrócili... A czy my jesteśmy tacy chętni do nawracania się? Wojna to takie zło, którego chyba w ogóle sobie nie wyobrażamy i nie możemy uwierzyć, by jeszcze raz mogła wybuchnąć. Ale jest jeszcze większe zło, większa potęga. To zło wieczne. 13 lipca Matka Boża ukazuje dzieciom piekło, straszliwą męczarnię dusz potępionych przez siebie samych. To nie Bóg ich potępił, oni sami poznali, co warte było ich życie na ziemi, na co zasłużyli. Sami siebie skazali na wieczną nieobecność w niebie i zostali wchłonięci przez piekło. Chcąc ratować takie dusze, Maryja mówi do dzieci: Odmawiajcie różaniec, aby ich zbawić. Bóg chce ustanowić nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca. Od tej pory te dwie intencje dzieci przyjęły jako sens swojego życia. Pragnęły wynagradzać Jezusowi i Maryi za grzechy świata oraz ratować grzeszników. Ile różańców, ile umartwień ofiarowały w tych intencjach. Wystarczy wspomnieć, że 13 lipca nie zjawiły się w miejscu objawienia, ponieważ przebywały w więzieniu. Rządy masońskie wypowiedziały wojnę niewinnym dzieciom. Uwięzione wśród kryminalistów miały się złamać, przyznać się do rzekomego kłamstwa, oszustwa. Ale jak prostolinijne dzieci mogły nie mówić tego, co widziały i słyszały. Wieczorem, gdy wpuszczono je do sali pełnej zawodowych zbrodniarzy, nagle Hiacynta przypomniała sobie, że tego dnia jeszcze nikt z nich nie odmawiał różańca. Nie miały kiedy, bo cały czas były przesłuchiwane. Porozglądała się po sali, nie było żadnego krzyża. Zatem bez namysłu zdjęła medalik z szyi i powiedziała do jednego z siłaczy zamkniętych w celi: Powieś na gwoździu. Ja tam nie sięgam. On wykonał jej prośbę. Trójka dzieci uklękła, zaczęły odmawiać różaniec. Po chwili już wszyscy więźniowie klęczeli i modlili się z nimi. Nie ma dyspensy od naszego najważniejszego obowiązku – uczczenia Matki Bożej, a przez nią Boga w Trójcy Świętej, by uzyskać błogosławieństwo dla tej ziemi. Stawajmy się dziećmi, jeszcze mamy na to czas. Drugie przypomnienie o Maryi to znak dla świata, ale też dla nas.
 

Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki w 1979 roku na Jasną Górę powiedział: Przyzwyczaili się Polacy, by wszystkie sprawy jak wybór drogi życiowej, powołania, narodziny dziecka, matura wiązać z tym miejscem Przyzwyczaili się mówić o wszystkim swej Matce. Tutaj pielgrzymują choćby duszą i sercem, choćby ostatnim tchnieniem życia. Cóż dziwnego, że i ja tu przybywam, przecież zabrałem na Stolicę Piotrowa ten święty nawyk Polaków wypracowany wiarą całych pokoleń. Piękne wytłumaczenie: musiał tam być, czuł się przymuszony tą tradycją. On jest najwspanialszym przedstawicielem i owocem tej tradycji. To, co najważniejsze i najpiękniejsze dla nas, przeniósł we wspaniały sposób do Kościoła powszechnego. W przedostatniej pielgrzymce do Polski, w 1999 r. modlił się: Zawierzam macierzyńskiej opiece Pani Jasnogórskiej siebie, Kościół, wszystkich moich rodaków, każde polskie serce, każdy dom, każdą rodzinę. Wszyscy jesteśmy Jej dziećmi, niech Maryja będzie przykładem i przewodniczką naszej codziennej, szarej pracy. Niech wszystkim pomaga wzrastać w miłości Boga i ludzi, budować wspólne dobro naszej Ojczyzny, wprowadzać i umacniać sprawiedliwy pokój w naszych sercach i środowiskach. Proszę Cię, Matko Jasnogórska, abyś cały mój naród ogarnęła swoim macierzyńskim sercem. Dodawaj mu odwagi i siły ducha, aby mógł sprostać wielkiej odpowiedzialności, jaka przed nim stoi. Czy ta modlitwa może nie odnieść skutku? Czy na tę modlitwę pozostaniemy głuchymi? Zawierzmy więc Matce Najświętszej całe nasze życie osobiste, rodzinne, zawodowe, społeczne, kulturalne – także nasze życie towarzyskie, politykę i gospodarkę, wszystko, co nas dotyczy na tej ziemi. Ona jest najwspanialszą Przewodniczką. Ona jest Tą, która zwycięża wszelkie zło.
 

Podczas egzorcyzmów, tzn. modlitw o uwolnienie od dręczenia złego ducha często - gdy założy się różaniec na szyję – słyszy się takie słowa: Ściągnij ten łańcuch, parzy mnie, za dużo różańców! Modlitwa różańcowa zawsze jest najwspanialszą bronią. Z kolei, gdy przy dręczonym wyciągamy różaniec, słyszymy: Wszystko, tylko nie to! I może najwspanialsze słowa, które zapamiętałem i pamiętać będę zawsze. Najpierw straszenie, powtarzane kilkanaście razy: Ja wam tego nie daruję! Potem chwila ciszy i wreszcie krótkie zdanie: Macie szczęście, że On tu jest i Ona. On, Ona - gdyż trudno wymówić mu Jezus i Maryja, imiona święte.
 

Czy wierzymy, że kiedy się modlimy nawet w kąciku naszego domu, Jezus i Maryja są przy nas? Jeśli naprawdę w to uwierzymy, nie będzie sprawy, której nie damy rady załatwić – gdy chodzi o wolę Bożą, nie o nasze plany. Nie ma też z całą pewnością strachu, którego nie można pokonać, gdy Ona za nami się wstawi. Uwierzmy: Maryja to najwspanialsze dzieło Boże! Ona jest Matką Jezusa, Matką każdego z nas. Synu oto Matka twoja, Niewiasto oto syn Twój – te słowa odnoszą się do każdego człowieka, przynajmniej do każdego ochrzczonego, tak je interpretuje Kościół. Zawierzmy, zaufajmy tej najwspanialszej polityce. To jest odwieczna walka dobra ze złem. Dobro nie może tak sobie rosnąć samo, gdzie chce. Wtedy natychmiast zostanie zaatakowane przez zło. Jeśli ulegamy złu, wtedy dobro się od nas cofa, bo cofa się Bóg przed wolną wolą człowieka, przed jego wyborem. Bóg nie cofa się przed szatanem, tylko przed człowiekiem wybierającym zło. Nie czyni jednak tego w ten sposób, żeby zaraz skreślić człowieka – tak jak my nieraz skreślamy. Z niego nic nie będzie, lepiej się od niego zupełnie odciąć – to takie ludzkie myślenie. A Jezus powiedział, co wtedy robi: Oto stoję u drzwi i kołaczę. On stuka i czeka. Jeśli ktoś otworzy drzwi, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a więc będę z nim w przyjaźni. Jeśli nawet stoję u drzwi długie lata, jestem gotowy o wszystkim zapomnieć, jestem gotów stać się przyjacielem, właściwie cały czas jestem przyjacielem – to jest postawa Jezusa. Uwierzmy Bożemu planowi zbawienia i nie dajmy się nigdy nabierać ani na piękno i atrakcyjność zła i grzechu, ani na jego siłę i moc, ani na trendy, że dzisiaj wszyscy służą złu. Nieprawda, nie wszyscy – a na pewno nawet nie większość. Tyle że słudzy zła są bardzo krzykliwi. To niepewność, kompleksy wyłażą w sile głosu, w podniesionych pięściach. Człowiek, który jest pewny swego, spokojnie czeka. Jeśli będzie okazja, wytłumaczy. A jeśli ktoś nie przyjmie tego, co powiedział, zostawi go w jego błędzie i będzie jeszcze mocniej wierzył w prawdę, którą poznał. Zawierzmy Matce Najświętszej i Jej opiece siebie, Kościół i wszystkich rodaków, każde serce, dom i każdą rodzinę. Wszyscy jesteśmy Jej dziećmi. Niech Maryja będzie przykładem i Przewodniczką w naszej codziennej i szarej pracy. Niech wszystkim pomaga wzrastać w miłości Boga i ludzi, budować wspólne dobro Ojczyzny, wprowadzać i umacniać sprawiedliwy pokój w naszych sercach oraz środowiskach. A Jan Paweł II nieustannie powtarza przytoczone jego słowa już tam – w Domu Ojca, przed tronem Maryi. Amen.
 


Red.
wstecz