Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 08.02.2012, świętujemy imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

16.09.2008 @ 15.58

5 września 2008 r. – Tobie Matko zawierzamy cały Kościół…

W pierwszą środę września (5 IX 2008) Mszy św. z Nowenną w intencji rychłej koronacji cudownego Obrazu Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin przewodniczył tutejszy rodak ks. Ryszard Strzępek, proboszcz w parafii Rogi, kolo Krosna. Podczas nabożeństwa nowennowego wygłosił okolicznościową homilię, którą zamieszczamy poniżej.


Wielu ludzi szuka dziś różnych przewodników na drodze życia, pomocników w rozwiązywaniu problemów. Św. Łukasz w swojej Ewangelii wskazuje na Maryję jako naszą najlepszą Nauczycielkę, Przewodniczkę do Boga i ludzi. Jest Ona Tą, która zachowywała, rozważała wszystko w swoim sercu, dlatego może być wzorem wiary i poszukiwania prawdy. Ona nie boi się pytać Boga o drogę swego życia: jak się to stanie, jak mogę zostać Matką Syna Bożego?
 

Jakże nam potrzeba tej Maryjnej szkoły wiary. Często działamy tak jakby Boga nie było, jakby nie miał żadnego wpływu na nasz los, jakby nie miał nic do powiedzenia. Wykonujemy sann, trudzimy się sami, aż wreszcie przy końcu życia okazuje się, że stoimy z pustymi rękami. Wszystko co wypracowaliśmy przeleciało jak przez dziurawe sito – brakowało w tym Boga. Maryja mówi w Kanie Galilejskiej: uczyńcie wszystko co wam Syn powie. Maryja zdaje się mówić każdemu z nas: czyńcie wszystko zgodnie z Jego wolą. Działanie człowieka ma bowiem pełny wymiar, gdy wykonuje on swoją pracę w obecności Boga i z pomocą Boga. Spotkanie z Bogiem to nie jednorazowa rozmowa, to przygoda życia, mająca swój dynamizm, swoją zmienność według miary niepowtarzalności i wyjątkowości każdego ludzkiego istnienia. Bóg kocha człowieka traktując go indywidualnie.
 

Maryja jest naszą Matką, odsłania przed nami Boga i do Niego prowadzi. Doskonałe zdawał sobie z tego sprawę Kardynał Stefan Wyszyński i Jan Paweł II, Służebnica Boża Anna Jenke, ks. Bronisław Fila. Przez życie szli z Bogiem, ale i z Maryją. Słowa z Kany potraktowali jako wezwanie i dewizę życia. Prymas Tysiąclecia wypowiedział o Maryi między innymi takie słowa: „Potrzebujemy Jej i nie wstydzimy się tego. Potrzebujemy Jej, jak płuca potrzebują powietrza, serce – krwi i miłości, stopy – oparcia, oczy – światła, usta – pokarmu. Jak dziecko jeszcze nienarodzone potrzebuje matki, nie możemy istnieć i tyć bez Niej i poza Nią... Potrzebujemy Jej, jak potrzebował Jej Syn Boży”. Bóg potrzebuje człowieka, aby dotrzeć do człowieka
 

Wielki Prymas mógł nie tylko dać wyraz takiej refleksji, ale swoją osobą zaświadczył o autentyczności, wypowiadanych o Maryi słów. To co pisał, tego doświadczył wcześniej. Z pobożności maryjnej Prymasa przebija wielki żar. To nie tylko intelektualne rozważanie pewnej prawdy, ale świadectwo serca. Podobnie Jan Paweł II – od wczesnej młodości swe życie związał z Matką Bożą. Często modlił się przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w wadowickim kościele. Jak sam powiedział, było tradycją, że dzieci i młodzież często tam się gromadzili (zwłaszcza przed sprawdzianami, klasówkami).
 

Tak było i na pewno nadał tak jest, że młodzież Jarosławia zwąca się do Maryi z prośbą o pomoc. Jan Paweł II często zwracał się do Niej osobiście, bezpośrednio, Jej powierzał wielokrotnie siebie i zadania jakie przed nim stały. W wygłaszanych katechezach i homiliach na temat Matki Bożej dał wyraz bardzo osobistym przeżyciom. W Piekarach Śląskich słyszeliśmy: „Pragniemy Ci powiedzieć o wszystkim, co stanowi przedmiot naszych nadziei, trosk, radości, smutków i obaw”.
 

Chyba każdy z nas ma jakieś szczególne nabożeństwo do któregoś ze świętych czy błogosławionych (św. Józefa, Ojca Pio, Matki Teresy, św. Antoniego itp.), lecz w tym wielkim korowodzie bohaterów wiary bez wątpienia pierwsze miejsce zajmuje Maryja. Dla Anny Jenke cześć i miłość do Maryi nie były chwilowym zrywem, przejawiającym się tylko w pewnych okresach życia. Jej życie było całkowicie oddane Bogu i Maryi. Maryję wprowadziła w swoją codzienność, z Nią omawiała na modlitwie problemy, Jej przedstawiała swoje sprawy. Zabiegała bardzo by ludzie garnęli się do Matki Bożej, by Ją kochali. To kult Maryjny sprawiał, że życie Anny było spokojniejsze i bardziej skuteczne.
 

Cała Europa Zachodnia pyta: dlaczego?, za co? Dlaczego nie ma maryjnego sanktuarium na świecie, gdzie nie spotkałoby się Polaków? Dlaczego prawie w każdym domu są obrazy Matki Bożej? Dlatego, bo Maryja wkroczyła w naszą historię wraz ze swoim Synem przed tysiącem lat. Dlatego, że była ostoją w trudnych czasach rozbiorów, powstań, wojen, ale także radości z cudów i zwycięstw na polskiej ziemi za Jej pośrednictwem dokonanych.
 

Matyja – jako Matka – zawsze jest gotowa ofiarować pomoc, czułość, mądrość i pocieszenie. Eliza Orzeszkowa w jednej ze swoich książek ukazała los polskiego studenta w carskiej Rosji. Wszedł w środowisko ateistów, przestał praktykować, modlić się, uczestniczyć we Mszy św., oddawał się pijaństwu i rozpuście. Myślami powracał jednak do szczęśliwej młodości. W Polsce pozostała mu tylko siostra, do której postanawia powrócić. Ta jednak przyjmuje go bardzo chłodno. On z westchnieniem wyznaje: gdybym miał jeszcze matkę, przed nią otworzyłbym serce.
 

Chrystus na naszej drodze postawi! Maryję – Swoją Matkę, Ona wzięła w opiekę wszystkich ludzi, każdą rodzinę, nawet ludzi obojętnych religijnie. Naród polski zwracał się zawsze do Maryi w sposób bardzo serdeczny. To przed Jej wizerunkami, w sanktuariach zanoszone są prośby i błagania. Także tu w Kolegiacie. To za Jej wstawiennictwem spływają strumienie łask na człowieka. Należy nie tylko zwracać się do Niej, ale żyć tak jak Ona. jakby „pod jednym dachem" zgodnie z tym co zapoczątkował św. Jan, który Maryję – stojącą pod krzyżem – wziął do siebie.
 

Tak stało się z Kościołem w Polsce. Ten uczeń zbiorowy wziął Ją do swojego domu przed tysiącem łat i związał swoją wiarę w Jezusa Chrystusa z Jego Matką. Może dlatego wiara w Polsce jest tak mocna, w przeciwieństwie do innych krajów, że jest w niej obecna Matka. Trwamy tak jak śpiewamy: „Próżno pragnęli z serc Cię wyrzucić, pokój zakłócić, odebrać nadzieję i wiary znak, bo kto Cię matko kochać nie umie, ten nie rozumie dlaczego przy Tobie trwamy tak”.
 

Mamy nadzieję, że dzisiaj stojąc przed nowymi wyzwaniami jakie niesie świat – jak powiedział Mickiewicz – „gorącej lawy wiary i patriotyzmu tysiąc lat nie wyziębi z polskiej duszy”. Nic jednak nie przychodzi samo. Każde pokolenie musi brać to dziedzictwo, jakie otrzymało od przodków. Brać i rozwijać. Świat potrzebuje miłości Bożej, którą i świeccy i duchowni będą pokazywać swoim życiem. Skończył się czas chrześcijan letnich, niezdecydowanych, idących na kompromis ze złem, zastraszonych i bojących się przyznać do swojej wiary. Jak mówi Pismo święte, to gwałtownicy zdobywają Królestwo Niebieskie.
 

Przychodzimy do Maryi, aby spojrzeć w Jej oczy pełne dobroci, pokory, zrozumienia. Nie myśl, że Jej spojrzenie jest zbyt dalekie. Patrzy na ciebie z odległości jednego kroku, tak jak patrzyła na Jana, gdy tkwił pod krzyżem. I gdybyś nawet musiał uczciwie nazwać siebie ostatnim łotrem, zawsze możesz liczyć na Jej pełne dobroci spojrzenie. Ona zawsze gotowa jest ratować człowieka z najgorszego niebezpieczeństwa. To od ciebie zależy kim jesteś i kim będziesz.
 

Pewien niderlandzki pisarz żyjący we Francji interesował się okultyzmem, magią, satanizmem. Sam o sobie mówił później, że żył w korycie jak syn marnotrawny. Ale pewnego razu zaczął się modlić, co było jakby eksplozją nowego życia. Zerwanie z przeszłością nic przyszło łatwo, bez walki, ale zakończyło się sukcesem – został zakonnikiem. Jego nawrócenie nie dokonywało się w próżni, w samotności. Po łatach wielkiego zmęczenia samym sobą, zgłosił się – jak sam to określił – do szpitala dusz, do Kościoła. W nim znalazł ratunek i sens życia. Tu znalazł ludzi, którzy mu pomogli i Maryję o której powiedział: „A Ty Dziewico, któraś za życia Twego nie czyniła cudów, Ty działasz je teraz, Światło dobroci, które nie zna zachodu”.
 

Niech wzrok Maryi, który przenika nasze dusze pobudza nas do podjęcia konkretnego zobowiązania: wierności Chrystusowi, do którego Maryja nas prowadzi.
 

Tobie Matko zawierzamy cały Kościół Ojca Świętego, naszych biskupów, kapłanów, alumnów, rodziny zakonne, rodziny polskie, szczególnie matki i ojców, młodzież spragnioną miłości i prawdy z Chrystusa branej, dzieci rozpoczynające rok szkolny, wszystkich którzy cierpią duchowo – samotność i opuszczenie – lub fizycznie w domach czy szpitalach. Matko Boża Śnieżna, błagamy Ciebie weź w swą opiekę cały nasz naród. Amen.
 


Red.
wstecz