Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 09.09.2010, świętujemy imieniny: Aldony, Jakuba, Sergiusza | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

19.05.2008 @ 13.32

7 maja 2008 r. – Niech Maryja, Śnieżna Pani daje nam wszystkim dobre znaki….

7 maja 2008 r. – Niech Maryja, Śnieżna Pani daje nam wszystkim dobre znaki….
W maju (7 V 2008) comiesięcznej modlitwie o koronacje obrazu Matki Bożej Śnieżnej przewodniczył rodak Kolegiaty, ks. Wojciech Kisiel, proboszcz parafii w Kaszycach. On też wygłosił okolicznościowe kazanie, które zamieszczamy poniżej.

 

Stajemy tu w naszej świątyni podczas nowenny do Matki Bożej Śnieżnej w kolejnym miesiącu tej modlitwy i wypraszania łask dla nas i całego Jarosławia. W jednej z młodzieżowej piosence, którą osobiście bardzo lubię, śpiewane są takie słowa „jedni mówią Piękna Gdańska, inni Częstochowska, jeszcze inni Zwierciadło Sprawiedliwości, Panno Pszeniczna, Zielonooka, patrząca z miłością, przyczyno naszej radości – módl się za nami”, a w refrenie słowa „chociaż wiele nosisz imion jesteś tylko jedna, twoje dobre oczy patrzą na świat, chociaż czasem zapłakane, lecz zawsze kochające – Matko prowadź nas”. Maryja rzeczywiście przeróżne nosi imiona, a jest tylko jedna. Ta piosenka podkreśla tę prawdę i wyraża, bo rzeczywiście Maryja jest tylko jedna, ale my ludzie nazywamy Ją i czcimy pod różnymi wezwaniami, tu w Kolegiacie jako nasza Matka Jarosławska - Śnieżna.
 

Jako młodzieniec przybywałem tutaj i słyszałem od mojego proboszcza, śp. ks. prałata Fili o tym, że obraz ten, który czcimy jest wspaniałą kopią obrazu z Bazyliki Santa Maria Maggiore, na nasz język to Matka Boża Większa. Zawsze, gdy słyszałem tę nazwę, jakimś dostojeństwem, jakąś łaską tchnęła dla mnie. Ten obraz tam umieszczony ma przedziwną historię powstania.
 

Jaka jest przyczyna nazywania przez ludzi Mani tytułem Śnieżnej i skąd ten tytuł Matki Bożej Większej? Każdy chrześcijanin, który w roku jubileuszowym starał się otrzymać łaski, odpusty, miał do wyboru w Rzymie cztery bazyliki, tę najważniejszą Laterańską, siedzibę Biskupa Rzymu, Bazylikę św. Piotra na Watykanie, Bazylikę św. Pawła za Murami i czwartą właśnie Bazylikę Matki Bożej Większej.
 

Jak mówi tradycja około 352 r. Maryja ukazała się papieżowi Liberiuszowi i także rzymskiemu patrycjuszowi Janowi, który pragnął potomstwa w swojej rodzinie, obaj mieli podobny sen. Maryja zapowiadała im, iż zbuduje on świątynię w miejscu, które Ona im wskaże. W nocy z 4 na 5 sierpnia w okresie wielkich upałów wzgórze Eskwilińskie pokryło się śniegiem, to był znak od Maryi. Te płatki śniegu, a właściwie pokrywa śnieżna była znakiem od Maryi. Papież Liberiusz zbudował tam świątynię, z początku niewielką, później rozbudowywana przez kolejnych papieży, aż wreszcie umieszczono w bazylice relikwie żłóbka betlejemskiego i starożytny obraz, który właśnie na pamiątkę znaku Maryi zatytułowano obrazem Matki Bożej Śnieżnej. Papież Paweł V wystawił przebogatą kaplicę dla tegoż wizerunku. Kiedy później po święceniach kapłańskich miałem szczęście stanąć w tej bazylice wraz z kolegami, dziękowałem Maryi za to, że pozwoliła mi zwiedzić wszystkie trzy bazyliki, także tę, w której Ona od wieków przebywała. Dziękowałem i modliłem się o pomoc w dalszej posłudze Ludowi Bożemu. Dowiedziałem się też tam, iż Rzymianie nazywają ten obraz Sałus Populi Romani, tzn. Ocalenie Ludu Rzymskiego. Panuje w Rzymie powszechne przekonanie, że ten obraz wiele razy ratował Rzym. Był bowiem zwyczaj, że na wzór Arki Przymierza w czasach klęsk i niebezpieczeństw obnoszono go po ulicach Rzymu. Obraz Matki Bożej Większej stał się więc prototypem dla wielu innych obrazów, wiele kopii dotarło do Polski, do świątyń, gdzie odbierają szczególną cześć, niektóre z nich uzyskały nawet korony papieskie. Nasza Kolegiata też otrzymała – dokładnie nie wiemy, w którym roku, ale wiemy że poprzez działanie jezuitów, poprzez ich zabiegi, starania, modlitwy ten obraz. Maryja chciała być tutaj czczona.
 

Kochani! Trzeba odczytywać znaki jakie daje nam Maryja dzisiaj, nam współczesnym. Trzeba przychodząc tu na modlitwę krzesać w sobie tę wiarę w pomoc Maryi. Czciliśmy Ją często w środowych nowennach wzywając jako Matkę Nieustającej Pomocy, aby nasze serce napełniało się wiarą, by rosła chrześcijańska nadzieja, by miłość przemieniała w nas to, co czasem takie małe. Byśmy rozumieli, że jesteśmy tylko jednym z małych ogniw potrzebnych Panu Bogu, aby poprzez nas Jego miłość się rozlewała, aby poprzez naszą bliskość i zaufanie do Matki Bożej, ten świat przemieniał się i stawał się lepszy, aby nasza wiara pomagała każdemu napotkanemu człowiekowi na nowo zobaczyć sens życia, uwierzyć, że jest się kochanym.
 

Znany jest nam dobrze wiersz Jana Lechonia, który czci Matkę Bożą: „o Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie i w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie, w ręku tego co umiera, nad kołyską dzieci i przed którym dniem i nocą wciąż się światło świeci, która perły masz od królów, złoto od rycerzy, w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”. Skoro tak, to pomagajmy tym, którzy zdają się tracić wiarę, którzy zdają się tracić sens życia, poczucie tego, że są kochani przez Boga, że towarzyszy im najlepsza Matka dana nam przez Zbawiciela z krzyża. Ze wzruszeniem sięgamy do tych rymów, i jakże trzeba nam życzyć sobie, i o to się modlić, aby w naszych czasach, w każdym naszym sercu, w każdej naszej rodzime było miejsce dla Matki Najświętszej. Tam bowiem gdzie jest Ona przyjmowana szczerze, gdzie jest przyjmowana z radością i wiarą tam jest prawdziwy pokój – pokój Boży. Tam jest uczciwość, tam jest miłość. Rozumieli to nasi poprzednicy kierując modły swe ku Mani we wszelkich sytuacjach, przeróżnych okolicznościach. Przypominaliśmy sobie o tym niedawno w Uroczystość Królowej Polski. Matka Najświętsza była zawsze z nami i towarzyszyła nam podczas wszystkich wydarzeń naszych dziejów. Teraz my jesteśmy przez Nią zaproszeni do tego aby kierować serca nasze i umysły, serca braci naszych, ich wnętrza ku prawdzie. Maryja jest wzorem przezwyciężania tego co niemożliwe. Ona uwierzyła wbrew nadziei i choć czasem tracimy nadzieję, od Niej uczmy się i Ją prośmy o pomoc w pokonywaniu naszych trudności, naszych problemów.
 

Skąd bierze się ten szczególny szacunek, miłość do Matki Jezusa? My znajdujemy odpowiedź w Piśmie Świętym, w nauczaniu Kościoła, ale także w zwyczajnym ludzkim życiu, albowiem Maryja ukazuje się przed nami jako spełnienie wszystkich tęsknot człowieka. W głębi serca nawet ten, który wydaje się nam być niewierzącym, najgorszym człowiekiem, pozbawionym wszelkich uczuć, potrzebuje miłości, pragnie pomocy, pragnie szczęścia. I właśnie Ona jako pierwsza z łudzi to szczęście osiągnęła i każdemu z nas w tym pomaga, a poprzez nas. tym którzy gdzieś zagubili drogę, zagubili ślady Bożej miłości. Matka Najświętsza zdaje. się niestrudzenie poszukiwać każdego człowieka, tak jak niegdyś poszukiwała Jezusa, nie lękała się trudów. Tak jak dawniej tak teraz Maryja najchętniej spotyka się z dziećmi. W Jej odwiedzinach nie ma nic, co by wskazywało, że szuka rozgłosu, Ona raczej go unika. Tymczasem osiąga przepiękny efekt, niezrozumiały dla nas po ludzku. Maryja chce byśmy zyskiwali łaski, szczęście, zbawienie. W dzieciach jest jeszcze żywy obraz i Boże podobieństwo. I my również przychodząc tutaj do Matki Bożej Śnieżnej klękamy przed Nią jak dzieci i prosimy by pomagała nam oczyszczać nasze wnętrze, by coraz bardziej pomagała nam otwierać się na tchnienie Ducha Świętego. Rozwijamy się przez to coraz bardziej. Niech nasze serca stają się podobne do Jej serca.
 

Przed laty modlił się Kornel Makuszyński: „Spojrzyj w me serce Najświętsza Pani i choć przez chwilę usłysz co w nim śpiewa, a ujrzysz wielką miłość w tej otchłani, co kocha ludzi, kamienie i drzewa. Chcę serce moje jako bochen chleba pokrajać dla tych, których głód uśmierca, Ty zaś spraw to o Panienko z nieba, aby dla wszystkich starczyło mi serca”. Niech ta modlitwa zapadnie głęboko w nasze umysły i serca. Niech te słowa pomogą nam odkryć tę prawdę, którą wyraził w dzisiejszym czytaniu św. Paweł, że większa radość jest w dawaniu aniżeli w braniu. Smutny to obraz rodziny, w której zapomina się o tej prawdzie, w której uczy się, wychowuje tylko do tego, aby brać, a zapomina się o wychowywaniu do czynu, aby umieć dawać, poświęcać się. Ten co myśli tylko o sobie, zamyka się w swoim ja, nie rozwinie się do pełni człowieczeństwa, miłości, zgubi sens swojego istnienia. Maryja pragnie byśmy go odnajdywali. Ona wciąż na nowo, chce byśmy przyjmowali płatki łask Bożych, jak kiedyś, a szczególnie dziś na pamiątkę Jej obrazu otwieramy nasze wnętrza trwając w czasie nowenny do Ducha Świętego. Światło, ogień przemieniający Bożej miłości chce przemienić nasze serce, chce ukazać nam naszą godność dziecka Bożego, powołania, zawierzenia.
 

Nazywamy Maryję, Królową Rodzin. Ten tytuł w litanii umieścił nasz papież Jan Paweł II. W litanii loretańskiej śpiewanej od tylu wieków. Czuł bowiem, że przeciwnik Boga chce zniszczyć rodzinę i niszczy skutecznie okłamując, bo jest mistrzem kłamstwa. Papież przypomniał, na przełomie tysiącleci, że Maryja ma być królową, władać sercami każdej chrześcijańskiej rodziny, każdej rodziny. W adhortacji Familiaris Consorcio napisał, że przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę. Dlatego kogoś, kto nie chce tego zrozumieć uważał za wroga przyszłości człowieka, nie ma bowiem innego wytłumaczenia. Znając dobrze sytuację w jakiej znajduje się obecnie rodzina, Kościół uznał ją za najważniejszą swoją drogę. Cała działalność Jana Pawła II była przepełniona troską o rodzinę, do której ma niezbywalne prawo każdy człowiek, każda osoba ludzka.
 

W komentarzu do wydarzeń jakie miały niedawno w Polsce, gdy przybyli dwaj homoseksualiści do pana prezydenta z wózkiem, nasz znany pan Pospieszalski, który prowadzi ten program „Warto rozmawiać” powiedział mniej więcej takie słowa: „Na szczęście żyjemy w kraju w którym widząc dwóch mężczyzn pchających wózek domyślamy się, że to złomiarze”. Kochani obyśmy jak najdłużej w takim kraju żyli, obyśmy umieli jak najmocniej obronić prawa rodziny. Oby Maryja, Matka Boża którą czcimy pomagała naszym rodzinom w trwaniu przy Jezusie. Przez Maryję dojdziemy do prawdy, zawsze odkryjemy piękno i sens swego życia.
 

Dziś młodzi przygotowujący się do przyjęcia sakramentu bierzmowania będą odnawiali swoje przyrzeczenia, będą ślubowali wierność tym prawdom, które głosi Kościół dla ich dobra, dla trwania w miłości. Zawierzajmy Matce Najświętszej ich serca by zaznali prawdziwej miłości. Niech Maryja Śnieżna daje im dobre znaki, niech ten dzisiejszy dzień będzie dla nich dobrym znakiem do dalszego zmagania się, do dalszego kroczenia, otwierania się na Boże dary i łaski.
 

Niech Maryja Śnieżna Pani daje nam wszystkim dobre znaki i nas prowadzi do domu Ojca. Amen.

 

Ks. Wojciech Kisiel

 


Red.

wstecz