Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Witam serdecznie chrześcijańskim pozdrowieniem wszystkich zebranych w tej czcigodnej świątyni, dostojnej Kolegiacie jarosławskiej. Witam po wielu latach. Dziękuję Księdzu Proboszczowi i Wam wszystkim za to, że mogę dzisiaj, po tak długiej przerwie, stanąć przy tym ołtarzu. Nie ukrywam, że czynię to z radością. Jednocześnie towarzyszą mi wielka trema i wzruszenie. W tej parafii spędziłem pięć lat. Powiem szczerze, że właśnie tutaj uczyłem się kapłaństwa i duszpasterzowania u niezapomnianego, świętej pamięci księdza Bronisława Fili. Imponował on nam wszystkim swoim umiłowaniem kapłaństwa i umiłowaniem Jarosławia, a także umiłowaniem tej świątyni i Was – Ludu Bożego. Można powiedzieć, że oddał tutejszej parafii duszę – i chyba wszyscy się z tym zgodzą. Naprawdę wiele nauczyłem się w tej wspólnocie. Zawsze wspominam owo miejsce ze wzruszeniem. Tutaj modliła się Służebnica Boża Anna Jenke, która wychowywała jarosławską młodzież, całkowicie oddając się Bogu i ludziom. Nie zapomnę tego, jak ona umiała wpływać na młodych swoją postawą życiową – a były to czasy bardzo trudne. Anna Jenke codziennie modliła się w tej świątyni. Pamiętam, jak miałem szczęście uczyć młodzież w Liceum Sztuk Plastycznych. I dziękuję Bogu za to, że On sam nakłonił nas do przeprowadzenia ankiety wśród uczniów. Pytanie brzmiało: „Kto jest twoim ideałem w życiu i dlaczego? Wiele spośród udzielonych odpowiedzi brzmiało: „Nasza Pani Profesor – bo żyje tym, w co wierzy”. Wielu z Was ją pamięta. I dlatego, Kochani, módlmy się gorąco o jej rychłą beatyfikację – bo na to zasłużyła. Długo by można było na jej temat mówić: jak żyła dla innych (szczególnie dla najbiedniejszych), jak kochała Eucharystię; jak chciała, aby nosić Komunię św. do chorych i cierpiących. Ciągle mówiła, że żyć Bosko to żyć prawdziwie.
Ze wzruszeniem wspominam moją służbę w Kolegiacie i ze wzruszeniem patrzę na Was, licznie zgromadzonych na środowym nabożeństwie. Cieszę się, że ta wspaniała nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy przetrwała. Z radością też przyjąłem wiadomość, iż Parafia przygotowuje się do koronacji obrazu Matki Bożej Śnieżnej, która przecież jest Matką nieustannie niosącą nam pomoc. Maryja ma wiele tytułów – warto wśród nich wyliczyć ten „Królowa Rodzin”. Przecież szczególnie króluje Ona w rodzinach i to jest niezwykle ważne – zwłaszcza dzisiaj. Przepiękny to tytuł i bardzo aktualny – wszak powołanie do życia w rodzinie, do małżeństwa – to najpowszechniejsze powołanie. Jest to zrozumiałe i oczywiste, że bez małżeństwa nie byłoby dobrych warunków do urodzenia oraz wychowania dzieci. Skoro od małżeństwa i rodziny zależy przyszłość społeczeństwa, to należy traktować te Wartości jako wielki skarb. Niestety, tak się dzisiaj nie dzieje. Nie zawsze przywódcy sprawujący władzę kierują się rozsądkiem i dobrem społecznym. Często załatwiają swoje prywatne interesy lub służą jakimś pokrętnym ideologiom – nierzadko tym jawnie wrogo nastawionym do tradycji rodzinnych. Świat – można powiedzieć – stracił instynkt samozachowawczy. Atakując rodzinę, podcina własne korzenie. To właśnie na naszych oczach rozgrywa się dramat rozpadu rodziny – komuś na tym zależy. A przecież przyszłość świata idzie przez rodzinę – jak to słusznie i pięknie powiedział Sługa Boży Jan Paweł II. Te słowa są bez wątpienia prawdziwe i bardzo aktualne – rzekłbym alarmujące. Patrząc, co dzieje się z rodziną, nie sposób być spokojnym o losy świata i ojczyzny. Przecież każdy z nas codziennie widzi zagrożoną i ciągle negowaną godność macierzyństwa, ojcostwa – a więc małżeństwa i rodziny. Styl życia, w którym nie ma miejsca dla rodziny, lansują środki masowego przekazu. Dziecko – zamiast być największym skarbem i darem – staje się tylko ciężarem, intruzem, przeszkodą w tak zwanej miłości, a w najlepszym razie dodatkiem do małżeństwa. A przecież najważniejszą potrzebą i zarazem warunkiem prawidłowego rozwoju dziecka, jest otoczenie go bezwarunkową miłością i poczuciem bezpieczeństwa, płynącego z wzajemnej wierności i dozgonnej miłości rodziców. Tymczasem zagrożone jest istnienie rodziny, a nawet życie ich członków. Dlatego, Najmilsi, piękne są te tytuły Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin, Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Maryjo, Królowo Rodzin, Ty wiesz, że powołanie do małżeństwa i życia w rodzinie jest powołaniem niełatwym, ale może być powołaniem pełnym radości, bezpieczeństwa, zaufania i miłości – gdy wzorem miłości małżeńskiej jest miłość Chrystusa do Kościoła. Chrystus poszedł na krzyż, bo miłość Go tam zaprowadziła. I nie byłoby radości zmartwychwstania, gdyby wcześniej nie było bólu. W każde powołanie, także i to małżeńskie, wpisany jest krzyż. Moi Drodzy, nie spotkałem małżeństwa, które naprawdę solidnie opierając się na Bogu, obficie czerpiąc z łask sakramentalnych, rozpadłoby się. W Piśmie Świętym mamy wspaniałą, swoistą receptę na udane małżeństwo. Są to słowa św. Pawła „Niech słońce nie zachodzi nad zagniewaniem waszym”. Gdyby małżonkowie od dnia ślubu klękali codziennie wieczorem do wspólnej modlitwy i szczerze rozmawiali z Bogiem, gdyby poważnie traktowali słowa „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy…” wtedy nie byłoby w ich małżeństwie miejsca na urazy, na wrogość. Drodzy Bracia i Siostry, błogosławiąc kiedyś małżeństwo w złoty jubileusz, gratulowałem im wspaniałego życia i miłości przez 50 lat. Wówczas jubilat odpowiedział: „Proszę księdza, małżeństwo to jest ciągłe przebaczanie i przepraszanie, ale to bierzemy od Boga”. A więc w życiu małżeńskim mus być miejsce na modlitwę, musi być Bóg, który jest miłością. Staramy się o to na pewno – choćby ukochaniem i praktykowaniem tej pięknej i cudownej nowenny, jaką zapamiętałem, pracując w Kolegiacie.
Przychodzimy do Matki Bożej. Każdy z nas dźwiga ciężar różnych spraw i kłopotów. Przychodzimy podzielić się z Maryją trudnościami i sukcesami swego życia. Przychodzimy z ufnością do naszej Matki, aby Ja sławić, aby Ją błagać i Jej dziękować. Podczas nowenny sławimy Jej przywileje, Jej święte przymioty oraz szukamy Jej Matczynej opieki. I błagamy, bo życie często przygniata nas cierpieniem, smutkiem. Nic dziwnego, że szukamy ratunku. Przychodzimy przed cudowny wizerunek Matki Boskiej... Ileż to próśb złożono przed tym obrazem – a każda z nich nabrzmiała bólem, smutkiem – po prostu życiem. Każda z tych próśb pełna jest błagania o pomoc, łaskę, ratunek. I wszystkie wypowiedziane tu słowa zachęcają do modlitwy i pogłębiania wiary we wstawiennictwo Matki Bożej. To ponagla też nas do wdzięczności za otrzymywane łaski oraz świadczy o naszej postawie i osobistej kulturze religijnej. Ileż tu podziękowań za otrzymane dary, za doznaną opiekę...
U Matki Bożej nie szukamy jakiejś życiowej łatwizny czy uczuciowych wzruszeń. Szukam miłosierdzia Bożego oraz mocy do zachowania przykazań i sensu życia. Tak oto przed człowiekiem staje Matka Boża... Co się wówczas dzieje? Człowiek się często nawraca, odzyskuje wiarę i pobożność. Te nasze modlitwy wzajemne za siebie... to naprawdę piękna rzecz. Przytoczę jeden przykład: Pewna stała uczestniczka nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy pracowała w biurze. Miała tam niepraktykującą, smutną i pozbawioną ideałów życiowych koleżankę. Namawiała ją, by raz przynajmniej przyszła na nowennę. Ta długo się wzbraniała, ale w końcu uległa prośbom – można powiedzieć natrętnym. Obiecała, że w środę przyjdzie na nowennę. I rzeczywiście dotrzymała słowa. Początkowo zachowywała się swobodnie, ale po chwili zaczęła się modlić razem ze wszystkimi. I wtedy w duszy usłyszała dziwny głos: „Wyspowiadaj się, a będzie wszystko dobrze”. Poszła do spowiedzi, a potem długo modliła się przed cudownym obrazem Matki Bożej, dziękując za łaskę pojednania z Bogiem. Kobieta ta rozpoczęła nowe życie; zrozumiała, że prawda o miłosierdziu jest również jej udziałem. Przeżyła powrót do domu Ojca. Ileż takich powrotów, nawróceń nastąpiło w czasie spotkań z Maryją? Można tu przytaczać wiele przykładów.
Naprawdę z wielką radością przyjmuję wiadomość o staraniach o koronację tutejszego obrazu. To jeszcze bardziej będzie nas wiązało z tą wspaniałą świątynią i cudownym wizerunkiem. Uczestnicząc co tydzień w nowennie pamiętajmy, by sławić Maryję, błagać Ją, ale i Jej dziękować. To naprawdę piękne, że tak jest od wielu lat. Niech Ona będzie Opiekunką oraz Królową naszych i wszystkich polskich rodzin. Jeszcze wspomnę o tej pieśni, którą śpiewacie na rozpoczęcie nowenny. Przepiękne są słowa: „Matko, która na nowennie nieustannie nas gromadzisz, w Kolegiacie Ciebie wiernie słuchać chcemy, co nam radzisz. Matko, Twoje święte dłonie Boga Syna piastowały, tu korony na Twe skronie włożyć chcemy – dla Twej chwały”.
Oby się naprawdę to dokonało. Życzę Wam tego z całego serca, Najmilsi. I często biegnę myślą do tej świątyni, w której mnóstwo się nauczyłem i gdzie czułem wielką Waszą życzliwość. Niech ta życzliwość, która tu otacza kapłanów, będzie nadal – bo ona na pewno przenosi się także na nasze domy, sąsiedztwa, osiedla, na cały Jarosław – oby tak było.
O Maryjo, Matko nasza, Królowo Rodzin – my, Twoje dzieci, stajemy dzisiaj przed Tobą i prosimy: weź w Swą opiekę nasze rodziny, weź każdego z nas za rękę i prowadź do Tego, który jest, który był i który zawsze będzie przykładem najpiękniejszej miłości. Prowadź do Twojego Syna, a naszego Pana - Jezusa Chrystusa. Szczęść Wam Boże. Amen.
Ks. Józef Lizak