Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 05.09.2010, świętujemy imieniny: Doroty, Justyna, Wawrzyńca | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

19.10.2007 @ 08.55

3 października 2007 – Ukoronowanie tego obrazu będzie znakiem oficjalnego potwierdzenia jego uświęconego charakteru.

W pierwszą środę miesiąca października odbyła się kolejna nowenna w intencji koronacji Obrazu Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin. Kazanie, które stało się żywym świadectwem kultu Matki Bożej w Jarosławskiej Kolegiacie wygłosił ks. prałat Edward Ożóg, który pracował tu w latach 1971-1979. Obecnie od blisko 30 lat duszpasterzu]e jako proboszcz w Lipnicy koło Kolbuszowej.

 

Z wielką radością trwam dziś przy ołtarzu w dostojnej Kolegiacie, w kościele moich najpiękniejszych – jestem o tym przekonany – lat kapłaństwa. Chcę wyrazić wdzięczność księdzu Proboszczowi i mojemu Przyjacielowi, księdzu Władysławowi Janeczce za to, że zaprosili mnie na środową nowennę. Nie ukrywam: jestem wzruszony. Czuję się, jakby czas się zatrzymał. Szukam twarzy z tamtych lat. Śp. ks. prałat Bronisław Fila... gdzie on jest? A śp. ks. Jan Rzeszutek? Wydaje się, że za chwilę wyjdzie z zakrystii do ołtarza śp. ks. Uberman... A inni współpracownicy, koledzy z tamtych lat: ks. Wójcikowski, ks. Brzyski. I tak można by długo wymieniać. Szukam twarzy z tamtych czasów! Moi uczniowie... ile oni mają dzisiaj lat? Jeśli byli wtedy maturzystami, to dziś muszą mieć pięćdziesiąt. Szukałem gorączkowo adresów i telefonów, żeby przywołać tych, którzy z gitarami stawali przy tym ołtarzu i przepięknie śpiewali. Słyszę jeszcze echo tych pieśni i piosenek, śpiewanych zwłaszcza na Mszy świętej młodzieżowej, odprawianej w każdą niedzielę o godzinie 9:00. Kościół był wówczas wypełniony przez młodych ludzi – nie tylko z Jarosławia, również z okolic. W naszej Kolegiacie tak bardzo ukochali oni tę Mszę świętą młodzieżową.
 

Przez osiem lat mojej posługi duszpasterskiej w tym dostojnym kościele, wielokrotnie stawałem na ambonie. Stawałem, aby głosić Wam, ukochani Jarosławianie, i Waszym rodzicom kazania m. in. O Matce Najświętszej. Wielu już w ciągu tych trzydziestu lat od mojego rozstania z Wami odeszło po nagrodę do Pana. Zachowuję Was wszystkich w serdecznej i wdzięcznej pamięci. Odżywa we mnie i powraca obraz wypełnionej po brzegi Kolegiaty w środowe wieczory. I te rytmiczne modlitwy do Maryi. Wołania pełne miłości i ufności – że Matka wszystko rozumie i sercem ogarnia każdego z nas. Jarosławski lud ukochał Matkę Najświętszą i związał z Nią swoje życie. Wiem o tym doskonale, że potrzebą serca każdego jarosławianina było uczestniczenie w owej nowennie ku czci Matki Bożej. I potrzebą serca jarosławianina – przynajmniej w tamtych latach – był udział w pieszej pielgrzymce do Kalwarii Pacławskiej. Przychodziliście tutaj i patrzyliście z ufnością na ten obraz Matki. Dziękowaliście za otrzymane łaski, prosiliście o Jej opiekę dla siebie i swoich bliskich. Pokolenie jarosławian sprzed 30 lat zdawało egzamin z miłości Boga i całkowitego zawierzenia Jemu, Kościołowi i Maryi. Jestem tego żywym świadkiem. Zwrócę się teraz do starszych: Pamiętacie zakończenie diecezjalnego nawiedzenia Matki Najświętszej w jasnogórskich znakach? Na podium przed budynkiem katechetycznym były puste ramy bez obrazu... Maryja wędrowała w symbolach ewangeliarza i świecy. Pamiętacie? Na tym podium Episkopat i prowadzący nabożeństwo kardynałowie: Karol Wojtyła oraz Stefan Wyszyński - Prymas Tysiąclecia. A na placu dziesiątki tysięcy wiernych. Co za dostojeństwo, co za potęga wiary i miłość tego ludu do Maryi... Ten widok, ówczesne przeżycia zapadły głęboko w moje serce i zapisały się w mojej pamięci. Towarzyszą mi przez kolejne lata posługi kapłańskiej. To był Jarosław! To była młodzież! To były ciche i bohaterskie wychowawczynie – pani Jenke, pani Tomkowie, która pracowała w aptece i inne. To było pokolenie lat siedemdziesiątych, czas Jarosławia pięknego i bogatego w wiarę oraz miłość do Maryi. Taki obraz jarosławskiego ludu utrwalił się w mojej pamięci i sercu. Kiedy stąd odszedłem, nie brakowało trudnych chwil. Trzeba było organizować parafię, projektować budynek, poddawać się – że tak powiem - egzekucjom okrutnych praw komunistycznych. Ale w takich chwilach przywoływałem sobie w pamięci, kochani Jarosławianie, Waszą wiarę i miłość do Matki Najświętszej. Właśnie to dodawało mi sił, pokrzepiało. Dzięki temu wytrwałem i przetrwałem.
 

A jak jest dzisiaj? I dzisiaj potrzeba nam ciągle nadziei. Ileż w obecnych czasach niepewności, lęku, rozterek i pokus. Ile propozycji, by zejść z posterunku wiary i miłości do Boga. Będąc na Westerplatte, wołał niegdyś Sługa Boży Jan Paweł II: „Każdy ma swoje Westerplatte, posterunek, z którego nie może zejść. Każdy ma swoje Westerplatte, zadanie życia i swoje obowiązki”. Wybaczcie mi prywatne skojarzenia i odczucia, ale dla mnie obrazem tych słów Jana Pawła II był jarosławski westerplatczyk, pan Goryl. Wspominam go z rozrzewnieniem i z wielkim uznaniem. Osiwiał podobno w ciągu jednej nocy w tym piekle walki i nalotów, bombardowań Westerplatte. Pamiętam jego wiarę, prawie codzienną obecność na Mszy świętej w Kolegiacie, jego opiekę nad córką. To wszystko było trwaniem na Westerplatte wiary i miłości do Matki Bożej, nieustannym znakiem nadziei. I dla każdego pokolenia Maryja – Niewiasta obleczona w słońce, zwyciężająca szatana, całkowicie posłuszna i wierna Bogu – przyjmowała z Jego ręki radości i cierpienia. Szła aż pod Krzyż i tam przyjęła nas wszystkich jako swoje dzieci. Wywyższona przez Boga, wstawia się w naszych sprawach, ale równocześnie prosi nas: „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie Syn”. Sama Maryja prosi Cię o modlitwę różańcową. Czyniła to zwłaszcza w Fatimie, wypowiadając znamienne słowa: „Odmawiajcie codziennie różaniec”. Zachęta Maryi dotyczy każdego z nas indywidualnie, dotyczy też naszych rodzin.
 

Słynący łaskami jarosławski obraz Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin, oczekuje ukoronowania. Urzeczony jestem jego pięknem. Uklęknąłem na początku tej nowenny i spojrzałem na przedobre, jakże łagodne i piękne oblicze Maryi. Ten widok porusza do głębi serca. Matka, nasza Matka! Ukoronowanie tego obrazu będzie znakiem oficjalnego potwierdzenia jego uświęconego charakteru. Tak bardzo się cieszę, że przychodzicie tutaj, że schylacie czoła przed Maryją, uznając skuteczność Jej orędownictwa, Jej królewską godność oraz Jej chwałę na ziemi i w niebie. Maryja jest tutaj z Wami, aby słuchać. Jest, aby pocieszać, napełniać pokojem jakże nieraz skołatane różnymi trudnościami i rozterkami nasze serca. Jarosławska Patronka Rodzin jest tutaj, żeby wypraszać potrzebne łaski. Miłość i szczególne zawierzenie Maryi jest i pozostanie swoistym znakiem naszej polskiej – ale i Waszej jarosławskiej – pobożności. Jeżeli mówi się „Jarosław”, jeżeli mówi się „lud tej parafii”, to przynajmniej w mojej pamięci i skojarzeniach pojawia się Kolegiata pełna wiernych. Widzę, że również teraz wypełniacie swoją obecnością ten piękny, dostojny i czcigodny kościół.
 

Wiem, jak bardzo przywiązanie do Maryi leżało na sercu długoletniemu proboszczowi tutejszej parafii, śp. księdzu prałatowi Fili. Wspominając go, dziękujemy mu za to. Obecnemu Proboszczowi i jego współpracownikom, którzy pragną doprowadzić do koronacji obrazu Matki Bożej, życzę by Maryja, której chwałę głoszą, wypraszała potrzebne łaski Boże. A Wam, kochani Jarosławianie, życzę trwania i wytrwania w wierze ojców oraz ich pobożności maryjnej.
Szczęść Wam Boże! Amen.

Ks. Edward Ożóg
 


Red.
wstecz