Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 05.09.2010, świętujemy imieniny: Doroty, Justyna, Wawrzyńca | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

13.06.2007 @ 08.14

6 czerwca 2007 r. – Maryja była i jest niezawodną nadzieją i ucieczką...

6 czerwca 2007 r. – Maryja była i jest niezawodną nadzieją i ucieczką...
W pierwszą środę czerwca (6 VI 2007 r. ) Mszy św. z Nowenną w intencji rychłej koronacji Obrazu Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin przewodniczył ks. bp Marcjan Trofimiak, ordynariusz diecezji Łuckiej na Ukrainie. Podczas nabożeństwa wygłosił okolicznościową homilię, w której złożył świadectwo czci dla Maryi przez wszystkie wieki Kościoła, od zarania Jego dziejów.

 

Umiłowani w Chrystusie Panu!
 

Tak często modlimy się do Matki Bożej, do Tej, którą sam nasz Pan Jezus Chrystus kazał nazywać słowem matka. Wyraził tę wolę z wysokości krzyża, mówiąc do świętego Jana: „Oto Matka twoja”. Do swojej Matki, wskazując na świętego Jana, a w nim na cały rodzaj ludzki mówi: „Oto syn twój”. Dlatego z taką ufnością zawsze wznosimy oczy do Tej, która dała światu Zbawiciela, wypowiadając swoje „fiat” – niech się tak stanie. Pismo Święte używa słów: „Oto ja, służebnica Pana mojego, niech mi się stanie według słowa twego”, w ten sposób wyraziła zgodę na zostanie Matką Zbawiciela, aby dać światu Tego, na którego oczekiwali już prarodzice w Raju. Oni skuszeni pokusą, podszeptem złego ducha wyciągnęli rękę po owoc zakazany i stracili wszystko co posiadali, wszystkie łaski Boże. Zostali usunięci z Raju, ale wówczas również otrzymali zapowiedź zbawienia i rozpoczynając od nich, ludzie oczekiwali na Zbawiciela.
 

Czas się wypełnił i Najświętsza Maryja Panna w swoim niezwykłym przyzwoleniu, swoją zadziwiającą prostotą ufności, gdy zagubieni apostołowie oczekiwali na obiecanego Ducha Świętego. W wieczerniku przed zesłaniem Ducha Świętego czuli się bardzo zagubieni, więc trwali z Najświętszą Maryją Panną jednomyślnie na modlitwie. Czyż zatem możemy się dziwić, że w ciągu wieków nasi przodkowie do Niej zanosili swoje modlitwy? Wołali do Niej z ufnością: „Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko...” i wiemy że Jej obrona nigdy nie zawiodła. W katakumbach obok symboli Chrystusa można również znaleźć symbole Najświętszej Maryi Panny.

Kościół przeżywał w ciągu swojej historii różne chwile. Jakże często dziejowe nawałnice przewalając się, próbowały zburzyć, zniszczyć Kościół. Czy to pierwsze wieki, kiedy chrześcijan okrutnie prześladowano, czy w późniejszych czasach kiedy zewnętrzne różne deformacje wiary, herezje groziły zniszczeniu Kościoła, rozdarcia, schizmy, czy potem straszliwe rewolucje; tak jak francuska, czy późniejsza październikowa w Rosji. Wszystko to zawsze uderzało w Kościół. A jednak wierni nigdy nie stracili nadziei i zawsze powtarzali te same słowa: „Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko...”. Te same słowa brzmiały i na wałach Częstochowy podczas „potopu szwedzkiego”. A król Jan Kazimierz Najświętszą Maryję Pannę obrał na Królową Polski. Wówczas w 1656 roku, dnia 1 kwietnia, w katedrze lwowskiej przed Jej wizerunkiem składał insygnia królewskie.
 

W czasach nowych nieraz słyszeliśmy takie zarzuty: czy Kościół nie przesadnie czci Najświętszą Maryję Pannę, czy Ona nie zasłania kultu Bożego? W czasie trwania Soboru Watykańskiego II bardzo poważni teologowie z innych wyznań, szczególnie z kościołów protestanckich oczekiwali, że tym razem Kościół definitywnie odstąpi od czci Najświętszej Maryi Panny, a wróci, jak oni mówili, do czystej pobożności, do Pana Boga. Jednak te rozumowania są jak najbardziej błędne i Sobór Watykański II przepięknie to potwierdził. Nie tylko nie zmniejszył czci Najświętszej Maryi Panny, a dodając Jej tytuł Współodkupicielki rodzaju ludzkiego a w Litanii umieszczając słowa: Matko Kościoła, podkreślił Jej znaczenie w dziejach zbawienia, Jej nadzwyczajne, osobliwe miejsce w dziejach Kościoła. A ostatnio dzięki Janowi Pawłowi II Litania Loretańska otrzymała jeszcze jedno wezwanie – Królowo Rodzin.
 

Rzeczywiście nie trzeba tłumaczyć i powtarzać czym jest rodzina. To jest podstawowa cegiełka, z której formuje się czy buduje każde społeczeństwo i to ta cegiełka znajduje się w budowli, fundamentach i murach Kościoła. Słowo matka dla każdego jest słowem jakże ciepłym, jakże bliskim. Czym jest matka dla rodziny? Wszystkim. Czyż więc możemy się dziwić, że dzisiaj Kościół nazwał Ją Królową Rodzin? Że nazwał Ją Matką naszych katolickich, chrześcijańskich rodzin? W rodzinie pielęgnuje się obyczaje, w rodzinie przechowuje się skarb wiary przekazywany z pokolenia na pokolenie. Rodzina jest zawsze domowym Kościołem. Jakże w wielu państwach w których Kościół był prześladowany, czy to w Meksyku czy w Hiszpanii, czy we wszystkich państwach Związku Radzieckiego, a także w Polsce, wszędzie tam gdzie zabrakło kościołów, gdzie zabrakło kapłanów, rodzina stawała się tym Kościołem Domowym, w którym przekazywano bezcenny dar wiary, obyczaje i tradycje chrześcijańskie. To dziwne ale w tym czasie, gdy na terenach wschodnich w Związku Radzieckim szalał terror ateistyczny, bo tak to należy określić, gdy walczono z Bogiem, z wiarą w Boga jakoś oszczędzano osobę Najświętszej Maryi Panny. Bardzo często można było zobaczyć zdewastowane figury Pana Jezusa, połamane krzyże, ale tam gdzie, na cmentarzach była figura
 

Matki Bożej raczej do rzadkości należało, aby ktoś podniósł rękę na tę figurę. W tym czasie, gdy o religii mówiono tylko w sensie negatywnym, jako „opium dla narodu”, jako coś wyjątkowo szkodliwego, jako coś co g jest bezgranicznie zacofane, w tym też czasie jedna modlitwa miała prawo do istnienia, a była to modlitwa „Zdrowaś Maryjo”. Ten śpiew „Ave Maryja", wykonywany po łacinie przetrwał na koncertach z okazji różnych czystości. Traktowano go, co prawda ! jako muzykę klasyczną niemniej jednak ta modlitwa zachowała się i to właściwie w sposób oficjalny – tylko ta jedna.
 

Teraz, gdy Kościół również jest atakowany w sposób bardziej wyrafinowany jakże potrzebna jest nam właśnie opieka Tej, która na przestrzeni wszystkich wieków istnienia Kościoła była i jest niezawodną nadzieją i ucieczką. I dzisiaj my stajemy przed Jej cudownym wizerunkiem, modlimy się o Jej koronację, wpatrujemy się w Jej twarz, a przecież Ona wpatruje się w nas. Czyż może być większe szczęście dla matki, gdy w twarzy dziecka rozpoznaje swoje rysy, swoją twarz? Czy może być większe szczęście dla Matki Bożej gdy wpatrując się w nas, w nasze twarze w nasze życie znajduje coś ze swej prostoty, coś ze swej pokory, coś ze swej miłości, coś ze swej bezgranicznej ufności? Pamiętajmy o tym! My nazywamy ją Matką a więc tym samym uznajemy siebie za Jej dzieci. Módlmy się, aby Ona nazwała nas kiedyś swoimi umiłowanymi dziećmi. Amen.

Ks. bp Marcjan Trofimiak

 


Red.
wstecz