Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 31.07.2010, świętujemy imieniny: Ignacego, Lodomiry, Romana | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

11.10.2009 @ 00.00

7 października 2009 r. – W szkole Maryi…

7 października 2009 r. – W szkole Maryi…
7 października 2009 r. na nowennie o rychłą koronację cudownego Obrazu Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin, modlił się wraz z wiernymi Kolegiaty ks. Bogdan Kruba, proboszcz cerkwi greko-katolickiej w Jarosławiu. W czasie nabożeństwa wygłosił okolicznościowe kazanie, w którym powiedział:

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. 

Bardzo serdecznie witam wszystkich w ten październikowy wieczór, gdy do stóp Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin przynosimy swoją modlitwę. Dziękuję za zaproszenie Księdzu Proboszczowi, za wszelką życzliwość jego osoby względem mnie i naszej wspólnoty parafialnej. Pozdrawiam wszystkich Księży pracujących w parafii Bożego Ciała.

Drodzy Bracia i Siostry! Nowenna i modlitwa w każdą pierwszą środę miesiąca, zanoszona w tej świątyni o koronację cudownego wizerunku Matki Bożej Śnieżnej, zbiegła się dziś ze świętem Matki Bożej Różańcowej. Świętem, które jest tak bliskie sercu każdej i każdemu z nas. Matka Boża Różańcowa – któż z nas do Niej nie przychodzi ze swoimi sprawami? Któż z nas nie wzywa Jej pomocy i wstawiennictwa w chwilach zwątpienia, w chwili trudnego wyboru, zagrożenia? Po raz kolejny w dzisiejszy wieczór Matka Boża zaprosiła nas do swej szkoły. Jak wiemy, jest to szkoła bardzo wymagająca, bo jest to szkoła Ewangelii Jezusa Chrystusa. I jak samo życie i nauczanie naszego Zbawiciela było bardzo wymagającym, tak i również szkoła Maryi jest wymagająca. Ale my chętnie do tej szkoły przychodzimy, chętnie korzystamy z wielkiej lekcji maryjnej pokory, cierpliwości, Jej wielkiego zawierzenia Bogu. Maryja w swej szkole uczy nas prawdy, o której przypominał nam Ojciec Święty Jan Paweł II. W swojej książce Przekroczyć próg nadziei pisał o wielkości człowieka. Nie stanowi jej to, co mamy. Świadczy o niej to, co możemy innym dać. I dlatego przychodzimy do szkoły Maryi, bo tutaj znajdujemy przykład pełnego poświęcenia życia Bogu. Gdy każdy z nas spojrzy na obraz lub ikonę Matki Bożej, zawsze Ona jest tą, która stanowi tło. Przynosi nam Jezusa i na świętych obrazach i ikonach na Niego pokazuje swoją ręką, jakby chciała nam powiedzieć: On jest najważniejszy, cokolwiek wam powie, jego słuchajcie.

Szkoła Maryi to szkoła pokornego słuchania. Ta lekcja jest potrzebna nam szczególnie dzisiaj, gdy każdy i każda z nas ma tyle do powiedzenia. Tak byśmy chcieli wszystko poprawić, zreformować. To nie tak, to trzeba inaczej, to mój sąsiad robi źle, to trzeba tak jak ja. To Kościół robi źle. To mój brat, moja siostra wyraża się tak, jak trzeba, zachowuje się tak, jakby to wypadało. Zawsze pozostaje w nas jakieś ale. Człowiek chciałby wszystko zreformować, wszystkiego dotknąć. A w szkole Maryi uczymy się pokornego słuchania. Nieraz to słuchanie i ta cisza Matki Bożej może nas przerażać. Ona rzadko coś mówi na kartach Ewangelii. Kiedy już zabiera głos, zawsze Jej słowo ukierunkowane jest na Syna. Dlatego modlitwa różańcowa – chociaż ma charakter maryjny – jest modlitwą chrystologiczną, ukierunkowaną na Chrystusa. Przez różaniec szczególnie dotykamy i stajemy się świadkami życia Chrystusa.

Kochani Siostry i Bracia! Jakbyśmy chcieli tak wspólnie choć na chwilę zatrzymać się przy niektórych tajemnicach różańca. Przede wszystkim znajdziemy tam odzwierciedlenie, odbicie ziemskiego życia Chrystusa, które nie minęło wraz z Jego śmiercią i zmartwychwstaniem, które nie przeminęło i nie odeszło wraz z Jego wniebowstąpieniem. Modlitwa różańcowa każdego razu, gdy ją odmawiamy, uobecnia nam Chrystusa pośród nas. Ja jestem z wami aż do końca. Przechodząc przez tajemnice różańcowe, czyż nie dotykamy tych spraw, które i dziś są dla nas trudne? Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa. Czyż nie towarzyszy człowiekowi strach przed nowym życiem, czy nie uciekamy od tych trudnych pytań, które wato byłoby sobie postawić – szczególnie w roku, gdy Kościół prosi nas o ochronę życia. Otoczmy troską życie – brzmi hasło roku duszpasterskiego diecezji przemyskiej. Przyjąć życie to przyjąć Chrystusa. Ktoś ostatnio powiedział, że księża biskupi uprawiają lobbing w Parlamencie, bo odważyli się pisać sms - y albo listy otwarte do parlamentarzystów w obronie życia. Dziennikarze nazywają to lobbingiem, czyli naciskiem na władze. A dzisiaj w obecności Matki Bożej może by warto każdemu z nas zadać pytanie: Kto zatroszczy się o życie jak nie my? Kto, jeśli nie uczynią tego uczniowie ze szkoły Maryi? Któż będzie dbał o nienarodzonych; o tych, którzy nie mają głosu? Może warto, przechodząc tajemnice różańcowe, wspomnieć o tych matkach, które nieraz strach zaślepił i boją się tego życia, decydując się na aborcję? Nie mają odwagi przyjąć Bożego daru. Czy mamy odwagę pomodlić się za te matki, nieraz bardzo młode? Jakże często są one przez nas piętnowane: A ma za swoje, a po co jej było, a dobrze jej tak, prowadziła się tak nie inaczej i stało się, jej problem. Nowe życie to jest Boży dar, którego my nie możemy nie zauważyć. Tylko trzeba nam otoczyć troską to nowe życie. 

Przechodząc tajemnice różańcowe, czyż nie odnajdujemy tam troski o rodziny? Czyż nie znajdujemy w różańcu wielkiej troski Maryi o swoja rodzinę, gdy ze św. Józefem ucieka do Egiptu, by chronić Jezusa? Później, ze zbolałym sercem, szuka Syna, który zagubił się w świątyni. Dlaczego żeś nam to zrobił? Szukaliśmy Ciebie. Może by warto, odmawiając różaniec, wspomnieć o tych, których kochamy, a dla których nie mamy czasu na rozmowę – bo codzienna gonitwa za pieniądzem jest dla nas ważniejsza. Dziwimy się i z wielkim przerażeniem obserwujemy to, co nas otacza. Od czasu do czasu dochodzą do nas sygnały, że młody chłopiec sięga po broń i z jego rąk giną nauczyciele, uczniowie, koledzy, koleżanki. Jak często te informacje do nas przychodzą. Za często! Czy mamy czas, by temu dziecku dać siebie? Maryja też o tym nam przypomina w swojej szkole. Przypomina przez swoją wierność, przez bycie dla Jezusa. Jej życie jest Jego odbiciem. Była zawsze przy Nim. Od samego narodzenia aż po krzyż. Zawsze była ze swoim dzieckiem. Sprawy Jezusa były dla Niej na pierwszym miejscu. Dziś bardzo często to miejsce zajmuje pieniądz czy kariera. Nieraz się tłumaczymy, że to dla naszych dzieci. By im żyło się lepiej – mówimy. Ale trzeba się dzisiaj spytać: Kiedy im ma żyć się lepiej? One dzisiaj potrzebują ojca i matczynego serca. Nie jutro, nie pojutrze, dzisiaj! Dzisiaj Ty jesteś im potrzebny, potrzebna. 

Na modlitwie różańcowej odnajdujemy wielką troskę o rodzinę. Maryja w swej szkole też nam to przypomina i zachęca, byśmy umieli oddać się bez reszty. W Jej szkole jest również miejsce i na cierpienie, którego często nie rozumiemy, przed którym uciekamy. Ale nie ma poranku zmartwychwstania bez Wielkiego Piątku. W szkole Maryi jest miejsce na krzyż, czyli Matka Boża jeszcze raz w różańcu przypomina nam, co to znaczy żyć dla kogoś, żyć dla innych. Tak bardzo lekką ręką zachód wyrzuca krzyż z miejsca pracy, szkół. Znamy ten przypadek, gdzie w Anglii stewardesa w jednej z firm lotniczych musiała zrezygnować z pracy, bo ją do tego zmusiły władze, bo nie zgodziła się na schowanie krzyżyka, który nosiła na swej szyi. Rezygnuje się lekko z krzyża, bo on przypomina o życiu dla drugich. Krzyż zawsze przypomina, że wielkość nasza polega na tym, co innym dać możemy. Krzyż wymaga – dlatego lepiej go usunąć. Po co ma mi przypominać, że mam się dzielić z innymi? Po co ma mi przypominać, że mam być pokorny i codziennie godzić się z wolą Boża? Przecież mogę wybrać sobie dziecko, jego wygląd. Mogę to dziecko oddać, wyrzucić na śmietnik, mogę przyjąć życie lub nie. To ode mnie wszystko zależy. Po co krzyż, który będzie mi przypominał o wierności, o służbie, o codziennej drodze małżonków, o poszanowaniu? Matka Boża stojąca pod krzyżem uczy nas tej wielkiej wierności względem Jezusa. Szczególnie dzisiaj, Siostry i Bracia, módlmy się do Matki Bożej Królowej Rodzin, by rodzina była Bogiem silna, by pierwsza lepsza sprzeczka nie powodowała rozwodu, kłótni; byśmy lekko nie rezygnowali z tego, co piękne, z tego, co Bóg nam dał. Tak lekko rezygnuje z tego dzisiejszy człowiek. A tylko i wyłącznie dlatego, że przyjęcie nowego życia, dbanie o to życie, o rodzinę, wierność małżeńska – to wszystko wymaga ofiary. To wszystko wymaga rezygnacji ze swego ja. I tak naprawdę po to dziś przychodzimy, by tutaj, w obecności Maryi, w Jej szkole uczyć się, że warto żyć dla innych, że warto swoją pychę schować do kieszeni. Warto się uniżyć, by ktoś drugi był wielki, warto być tłem – tak jak Matka Boża – by On mógł być Światłem. 

W ten szczególny wieczór Matki Bożej Różańcowej pamiętajmy o modlitwie, jakiej uczył na Sługa Boży Jan Paweł II. Jest to modlitwa prosta i zwyczajna, ale z drugiej strony modlitwa bardzo wielka. Modlitwa, która towarzyszyła mu od najmłodszych lat do samej śmierci i była jego siłą. To na paciorkach różańca uczył się kierować Łodzią Piotrową. I w godzinie śmierci, gdy odchodził, nazwano go Wielkim. Nazwano go tak tylko i wyłącznie dlatego, że cały jego pontyfikat był służbą. Matko Boża Różańcowa, powierzamy Ci dziś w naszej modlitwie wszystkie nasze sprawy. Przede wszystkim sprawy matek, by nie bały się przyjęcia nowego życia, by to życie dla nich nie było trudem, ciężarem, lecz wielka radością. Prosimy Cię, by w rodzinach naszych zawsze była obecna modlitwa różańcowa. 

Ojciec Święty Benedykt XVI bardzo pięknie powiedział: Kto się modli, nie traci czasu. A gdy spytano go o wojsko, gdy wybrano go na Stolicę Piotrową i pytano o przyszłość Gwardii Szwajcarskiej, która strzeże Watykanu mówił: Wojskiem moim jest modlitwa Kościoła. To modlitwa jest naszym mieczem i naszą tarczą. Gdy nieraz nie mamy ochoty, gdy brakuje nam siły po ciężkim dniu uklęknąć i wziąć do swoich rąk różaniec, przypomnijmy sobie ojca Kordeckiego podczas oblężenia Jasnej Góry. Modlitwa, współbracia moi kochani nas obroni – mówił do przerażonych Paulinów. Znamy rezultat tej ofensywy – modlitwa zwyciężyła. Zawsze zwycięża, tylko trzeba jej zaufać, trzeba zawsze po nią sięgać. A my bardzo często wiele oczekujemy, ale o to nie prosimy. Modlitwa różańcowa niech zawsze będzie z nami, niech różaniec będzie zawsze przy nas, to jest nasza siła. I mogą wszyscy nam wmawiać, że już nie ma nadziei, że wszyscy są zniszczeni, skorumpowani, że wszystko można kupić za pieniądze – to nieprawda. Gdy człowiek się modli, jest silny i wierzy głęboko. Gdy będzie modlitwa różańcowa z nami – zwyciężymy. I nawet gdy Zachód wyrzuci wszystkie krzyże, to w końcu do nas po ten krzyż przyjdzie, co daj Boże. Przyjdzie i weźmie znak Bożej miłości od nas. 

Matko Boża Różańcowa, powierzamy Ci parafie nasze, powierzamy Ci wszystkich czcicieli i wszystkich, którzy każdego dnia odmawiają różaniec. Przyłączmy się do tej wielkiej rodziny różańcowej, która w naszej Ojczyźnie jest rodziną silną i wielką. I my w tej rodzinie mamy mieć swoje ważne miejsce. Nie z boku. Jezus powiedział wyraźnie: Gdzie dwóch albo trzech zbiera się w imię moje, tam Ja jestem pośród nich. Amen.
 


Redaktor
wstecz