Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 31.07.2010, świętujemy imieniny: Ignacego, Lodomiry, Romana | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Nowenna środowa w Kolegiacie

25.09.2009 @ 00.00

3 września 2009 r. - Maryja prowadzi nas do Bożego Miłosierdzia…

3 września 2009 r. - Maryja prowadzi nas do Bożego Miłosierdzia…
3 września 2009 r. przed cudownym obrazem Matki Bożej Śnieżnej – Królowej Rodzin modlił się na nowennie ks. prałat. Marian Nabrzyski, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego. Do czcicieli Matki Bożej, skierował okolicznościowe kazanie, które zamieszczamy poniżej.

 

Drodzy Bracia i Siostry, na wstępie przytoczę konkretne wydarzenie z terenów krośnieńskich, a dokładniej z parafii, w której proboszczem jest rodak Waszej parafii, ks. Ryszard Strzępek. Działo się to jeszcze w latach 80. poprzedniego wieku. Pewna matka czworga dzieci chorowała przez wiele lat. Była kobietą bardzo pobożną, związaną z kościołem parafialnym, gdzie wykonywała liczne prace. Niestety, jej chorobę zakończyła śmierć. Na pogrzebie, mimo ostrej zimy i zawiei, było kilku kapłanów i wielki tłum osób świeckich. Chcę jednak powiedzieć o najmłodszym chłopczyku zmarłej. Jako kilkulatek, nie zdawał sobie sprawy z tego, co zaszło. Obserwował tłumy ludzi, śpiewających ostatnie modlitwy nad grobem i zachowywał się po prostu dziecinnie. Brał w rączki gródki ziemi, wrzucał je do grobu, zaglądając, czy jest głęboko. Prosił, żeby przeczytać mu napisy z szarf. Po pogrzebie, już w domu, malec zaczął wypytywać o mamę. - Przecież mamę zostawiliśmy tam – mówił, pokazując rączką w kierunku kościoła i cmentarza. Rodzina tłumaczyła na wszystkie sposoby, co się stało. Wtedy chłopiec przewrócił się na tapczan, zaczął uderzać rączkami i nóżkami o kołdrę i poduszki. Krzyczał, ile miał sił: Ja nie chcę, aby mama tam została! Nie potrzebuję, żeby była zawalona ziemią w grobie! Znowu tłumaczono, że mama była przygotowana na przejście do Pana Boga, że na pewno jest w niebie. Chłopiec jednak wciąż wykrzykiwał swoje niezadowolenie. Tragiczna sytuacja... Ona uświadamia nam, jak bolesny jest krzyk za matką i wołanie o matkę. A przecież są liczne domy i rodziny (w tej parafii i w każdej innej) pozbawione matki. Rodziny bez matek są trochę okaleczone i chore, niektóre nawet bardzo chore. Są też katolicy, którzy na co dzień żyją wiarą, ale w takich sytuacjach rzucają w kierunku Pana Boga pytanie, które z punktu widzenia wiary brzmi śmiesznie: Panie Boże, dlaczego?. Czy im nie wolno zadawać takich pytań? Może wolno – zwłaszcza w pierwszych momentach takiego czy innego tragicznego wydarzenia. Powinniśmy jednak pamiętać, że Bóg to Ojciec miłosiernej miłości. On nikogo nigdy nie skrzywdził i nie skrzywdzi. Jeżeli nawet małym dzieciom zabrakło matki, to ostatecznie na pewno w określonym czasie Bóg nam wyjaśni, dlaczego tak się stało. 

Popatrzmy jednak szerzej na problem Matki – niebieskiej Matki. Chrześcijaństwo Zachodu w świadomy sposób nie docenia Maryi. A przecież Maryja to Matka wszystkich ludzi dobrej woli. Dzisiaj akurat w mojej parafii (Bożego Miłosierdzia) miałem pierwszą katechezę z klasą pierwszą szkoły podstawowej. Jedno z dzieci już na wstępie powiedziało, że jeżeli komuś umrze mamusia, to ten ktoś ma drugą mamusię. To dziecko w poprawny sposób myślało o Matce Najświętszej. W Kościele wschodnim z kolei Maryja odbiera wielką cześć. Znamy przeróżne ikony, wiele z nich artyści piszą również dziś. Te ikony to nic innego, jak wyraz wielkiej pobożności maryjnej. My także wciąż musimy na nowo uświadamiać sobie prawdę, że Maryja jest obecna pośród nas jako osoba realna, żywa i gotowa nam pomagać. Obraz, który mamy przed oczyma, a który ma być koronowany i do którego koronacji systematycznie parafia się przygotowuje, to tylko znak Matki Najświętszej. To znak, że Ona jest pośród nas. Tę świadomość powinniśmy w sobie rozwijać i z tą świadomością, w obecności Matki Najświętszej, żyć. 

Druga sprawa to znać właściwe miejsce Maryi w Kościele. Wcale nie Sobór Watykański wyznaczył dla Maryi właściwe miejsce w Kościele. Sobór to tylko wszystkim ludziom dobrej woli przypomniał. Najwłaściwsze miejsce dla Maryi w odwiecznych Bożych planach wyznaczył sam Bóg – od którego wszystko pochodzi, który rządzi wszystkim i do którego zmierzamy przez nasze zwyczajne, doczesne, trudne życie. Ten właśnie Bóg wyznaczył dla Maryi właściwe miejsce w Kościele. Pod krzyżem usłyszała: Niewiasto, oto syn Twój; synu, oto matka twoja. A w Kanie Galilejskiej rzekła: Zróbcie wszystko, co Syn mój wam powie. A pierwszy Kościół? W murach wieczernika Apostołowie, pośrodku nich Maryja... złączeni tą samą modlitwą przed Bogiem i świadczący o Jezusie. Dziś jesteśmy przedłużeniem tamtego Kościoła. A miejsce naszej Matki jest pośrodku nas. Trzeba powiedzieć jasno: wszystkie łaski wysłużył nam – jak mówi teologia – Jezus Chrystus: jedyny, najwyższy i wieczny Kapłan. A co z Maryją? Ona wskazuje nam nieustannie na Jezusa. Ona bez przerwy do Jezusa pragnie nas podprowadzać. Ona chce nas prowadzić do Jego łaski, Jego miłosierdzia. Dlatego nie powinniśmy nigdy myśleć o Maryi w oderwaniu od Jezusa. Na Waszym obrazie Maryja jest także z Jezusem. On nam wszystko wysłużył, a Ona pragnie nas do Niego podprowadzać. 

W wyjątkowy sposób te wszystkie sprawy rozumiał kardynał Stefan Wyszyński – dzisiaj kandydat na ołtarze. Czy nie jest prawdą, że w owym czasie ze wszystkich stron zarzucano mu, że buduje w Polsce jakieś dziwne, niespotykane gdzie indziej, maryjne chrześcijaństwo? A on w ogóle się tymi zarzutami nie przejmował. Budował dalej – jak mówiono – to niezrozumiałe chrześcijaństwo. Chyba dzięki temu dzisiaj jesteśmy właśnie w tej świątyni, przed Matką Bożą. I dzięki temu możemy przygotowywać się (zwłaszcza duchowo) na dzień koronacji obrazu Matki Najświętszej, Matki Bożej Śnieżnej. W tym miejscu przypomina mi się ksiądz prałat Bronisław Fila, wielki czciciel Matki Bożej, który w Waszej parafii rozwijał i pielęgnował pobożność maryjną. Kolegiata – matka wszystkich kościołów w Jarosławiu – nosi wezwanie Bożego Ciała. Jezus przez swoje Święte Ciało chce nas przeprowadzić bezpiecznie do niebieskiej ojczyzny. Dzieje się to przy pomocy Maryi, Królowej Rodzin. Słyszę niekiedy z różnych stron głosy, że Kolegiata przygotowuje koronację Matki Bożej Śnieżnej, Królowej Rodzin nie tylko ze względu na parafię, w której obraz się znajduje. Czyni to ze względu na cały Jarosław i jego okolice, nawet ze względu na diecezję. To piękny tytuł: Królowa Rodzin. Rodzina to przecież podstawowa wspólnota Kościoła, który jest z kolei rodziną rodzin. Ci, którzy są poza tą parafią, cieszą się z takiego postawienia sprawy. 

Maryja prowadzi nas do Bożego Miłosierdzia, które nie jest monopolem tych parafii, które akurat noszą taki tytuł. Miłosierdzie Boże jest czczone i w tej świątyni, i we wszystkich kościołach, i prywatnie przez wielu ludzi. Miłosierny jest Bóg i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy – czytamy w objawionym słowie Bożym. Każdemu potrzeba miłosierdzia. Czy tego chcemy, czy też nie, jesteśmy skłonni do zła. Nie powinniśmy jednak za dużo podkreślać zła. Trzeba nazywać zło złem, dobro dobrem, ale trzeba też pozytywniej patrzeć w przyszłość, przyszłość z Maryją. Znak wielki ukazał się na niebie, niewiasta w słońcu obleczona i księżyc pod jej stopami, a na Jej głowie korona. Tę koronę dla Maryi przygotowuje także Wasza parafia. Mieć władzę, panować w znaczeniu biblijnym to nic innego, jak służyć. Czy w dzisiejszych czasach wszyscy to rozumieją? Cieszmy się zatem, że Maryja – jako nasza Królowa – chce nam służyć na naszych doczesnych, zwyczajnych drogach życia. Często są to trudne drogi, ale prowadzą do naszego odwiecznego przeznaczenia. Amen.
 


Redaktor
wstecz