Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 22-03-2019, świętujemy imieniny: Bogusława, Jagody, Katarzyny. | Sprawdź także liturgię na dziś.

Nowenna 6 marca 2013 r.

28.12.2013 @ 23.35

Nowenna 6 marca 2013 r.

W pierwszą środę marca 06.03.2013r. na nowennie ku czci Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin, odprawianej w intencji koronacji Jej łaskami słynącego wizerunku kazanie wygłosił ks. Jerzy Kędzierski, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu.

 

Maryja Dojrzałym Owocem Zbawienia.
Życie to jeden jest wielki różaniec, który my sami nawlekamy codziennie, jedno szare ziarenko do innych ziarenek dorzucamy. Czas bezlitośnie wciąż nad nami pracy pilnuje, patrzy czy dobrze nawlekamy, czyśmy żadnego nie zgubili i choć ziarenka są nie spore, choć z robotą się nie spieszymy, różaniec nawleczemy w porę i w porę krzyżem zakończymy.
Drodzy bracia i siostry w Chrystusie Panu!
Trwamy w modlitewnym skupieniu, w kolejny dzień naszej uroczystej nowenny przed koronacją Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin. Pierwsza środa miesiąca to okazja do głębokiej modlitwy najpierw przed Panem Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie, a teraz pragniemy w czasie tej nowenny pochylić się nad życiem Matki Najświętszej, pragniemy napełnić nasze serce mądrością, bo tutaj modlimy się pięknymi słowami litanii do Najświętszej Maryi Panny z obrzędu koronacji jej wizerunku. Ta litania ukazuje niezwykłe dzieło Matki Najświętszej, zawiera też niezwykle piękne tytuły, jakimi została obdarzona. Przedmiotem naszego rozważania na tej nowennie jest wezwanie, które nazywa Matkę Najświętszą - Dojrzałym Owocem Zbawienia.
Jaka treść kryje się w tych trzech słowach? Jaka głębia wiary powinna zrodzić się w naszym sercu, gdy modlimy się tak pięknymi słowami, gdy tak zwracamy się do Matki Najświętszej? Już w IV wieku chrześcijanie modląc się do Matki Bożej mówili: „Tota pulchra est Maria” – „Cała piękna jesteś Maryjo”. I nie ma w Tobie winy, ale święci wiedzieli również o innej prawdzie wiary, że Pan Jezus za wszystkich umarł na krzyżu, że każdy człowiek jest grzeszny, słaby i potrzebuje Bożego odkupienia, Bożego miłosierdzia, potrzebuje owoców tej ofiary, która dokonała się na krzyżu. Jak pogodzić te dwie prawdy, gdzie z jednej strony wiemy, że Matka Najświętsza jest bez grzechu, nawet bez grzechu pierworodnego, a drugiej strony ta uniwersalna prawda o zbawieniu dokonanym przez Pana Jezusa, że za wszystkich Pan Jezus umarł. Pochylali się nad tą prawdą i św. Bernard, św. Augustyn i św. Tomasz, ale dopiero Duns Szkot potrafił ukazać nam, że nie ma tu żadnej sprzeczności, że jest tutaj ta niezwykła prawda, którą czcimy w dogmacie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Matka Najświętsza w swoim życiu nie popełniła żadnego grzechu, nie miała grzechu pierworodnego, ale stało się to nie na zasadzie jej własnej zasługi, ale na zasadzie działania Bożej łaski i łaski uprzedzającej, jak mówi nam ten dogmat wiary. To właśnie Pan Jezus zachował Ją od tego grzechu, grzechu pierworodnego, to właśnie Pan Jezus napełnił Jej serce tak wielką wiarą i miłością do Boga, że w swoim życiu nie popełniła żadnego grzechu.
Dojrzały Owoc Zbawienia - czasem posługujemy się tym terminem mówiąc, że oto ktoś jest już dojrzały, może młody człowiek który zdał maturę, może ktoś kto osiągnął jakąś niezwykłą sprawność mówimy: dojrzały człowiek. Co to znaczy, że Maryja jest Dojrzałym Owocem Zbawienia? Jakie są cechy tej dojrzałości, które moglibyśmy dojrzeć w życiu Matki Najświętszej? Myślę, że najważniejsze będą trzy i to nie tyle związane z Bożymi cnotami: nadziei, wiary i miłości, ale przede wszystkim cechy, które uwidoczniły się w Jej życiu, bo z jednej strony ta Boża łaska, ale z drugiej strony to co człowiek czyni. Wpatrując się w życie Matki Najświętszej możemy dostrzec w niej trzy takie niezwykle piękne cechy, świadczące o tej dojrzałości.
Po pierwsze bystre oczy - człowiek dojrzały potrafi dobrze patrzeć na otaczający go świat, człowiek dojrzały potrafi dostrzegać to co jest ważne. Człowiek dojrzały potrafi zauważyć często to, czego nie widzą inni. Popatrzmy co wydarzyło się w Kanie Galilejskiej, kiedy nowożeńcy, goście znaleźli się w takim kłopocie. Kto to zauważył? Zauważyła to Matka Najświętsza i prosi swojego Syna, aby zaradził, aby uczynił coś. Może się nawet nie spodziewała, że Pan Jezus uczyni pierwszy cud i taki będzie ten pierwszy cud, o którym czytamy w Ewangelii. Być dojrzałym to umieć dostrzec drugiego człowieka. To dlatego może mamy tak wielkie zaufanie i modlimy się gorliwie do Matki Najświętszej, bo wiemy że czasami nie trzeba naszych słów, że ona widzi nasze życie, dostrzega nasze potrzeby jako Matka. Dostrzega nasze troski, dostrzega to co nam nie domaga, czego potrzebujemy – oto Dojrzały Owoc Zbawienia.
Druga cecha tej dojrzałości to wrażliwość serca. Czytamy w Piśmie Świętym, że Matka Najświętsza różne sprawy w swoim sercu zachowywała. Przecież ci, którzy kochają Matkę Najświętszą i praktykują pierwsze soboty miesiąca, czyli kult Niepokalanego Serca Maryi Panny, doskonale rozumieją jak wiele różnych łask, jak wiele różnych Bożych darów, możemy otrzymać za przyczyną właśnie tego Niepokalanego Serca, które jest wrażliwe. Serca, które nigdy nie jest obojętne na los dzieci, bo jesteśmy dziećmi Matki Najświętszej. Tak chciał Pan Jezus w swoim testamencie na krzyżu, mówiąc: Niewiasto oto syn Twój; oto Matka twoja.
I wreszcie trzecia cecha - pomocne ręce. Napracowała się w swoim życiu Matka Najświętsza tak jak każdy człowiek, tak jak każdy z nas. Popatrzmy jak wiele jest teraz znaków tych maryjnych, pomocnych rąk – dłoni, przecież jest tak wiele figur, obrazów cudownych, które ukazują Matkę Najświętsza trzymającą Dzieciątko Jezus, a jeżeli nawet nie ma tego Dzieciątka, jak w objawieniach w Fatimie, to Matka Najświętsza trzyma w tych rękach różaniec. I teraz te Jej dłonie są jakże bardzo nam pomocne, jakże bardzo nam potrzebne, jakże potrzebne współczesnemu światu, aby Matka Najświętsza w chwilach różnych nieszczęść, zagrożeń, trudności trzymała i nas w tych swoich dłoniach, aby przytuliła do swojego serca, aby popatrzyła nam prosto w oczy i zachęciła do miłości Jej Syna, Pana Jezusa.
Umiłowani w Chrystusie Panu bracia i siostry! Przeżywamy czas Wielkiego Postu, a Wielki Post to kształtowanie naszego charakteru, to kształtowanie naszej woli, naszych myśli, słów, czynów. Aby były one również dojrzałe, aby były one na wzór Maryi i Jezusa, aby czynić dobro, aby uświęcać się, aby stawać się lepszymi, doskonalszymi z pomocą łaski Bożej, bo taka jest najprostsza, najkrótsza definicja świętości - doskonalić się z pomocą łaski Bożej, być doskonałym, być dojrzałym na płaszczyźnie wiary, na płaszczyźnie słów, czynów po prostu naszego chrześcijańskiego życia.
Kilka lat temu artysta Dawid Sitcherius zaprosił różnych krytyków sztuki na odsłonięcie swojego dzieła. Przyszło wielu zaproszonych gości, przyszli różni naukowcy. Przyszli, aby zobaczyć co ciekawego artysta chce przedstawić światu. To dzieło było zatytułowane: „Człowiek współczesny” i odsłonięto tę niezwykłą rzeźbę. Cóż się ukazało oczom widzów? Ukazała się postać, która miała bezkształtną głowę, bez twarzy, olbrzymi tors i duże nieproporcjonalne ręce, które ten człowiek wyciągał przed siebie. Człowiek - postać bez twarzy, a więc bez takich rysów, które kształtują i charakteryzują każdego z nas, bo każdy z nas w oczach Pana Boga jest niepowtarzalny, ma swoje własne rysy, ma swoją własną godność. Nie było widać tej godności w tej postaci. Olbrzymi tors miał symbolizować siłę. Współczesny człowiek chce być silny, chce być mocny, chce przebojem zdobywać to co sobie zamarzył i dłonie, wielkie ręce, które jak najwięcej chciałyby zagarnąć z tego świata, który otacza człowieka. Zagarnąć do siebie, to chciwość, zachłanność, to pycha, nie ma w tym człowieku wartości nieprzemijających, nie ma cech duchowych, wiecznych. Jakże gorzki jest to obraz współczesnego człowieka, może trochę przejaskrawiony, może trochę za mocno wyakcentowany, ale czyż nie ma w tym dziele dużo prawdy? Taka jest współczesna ludzkość, wiele jest takich ludzi. Naszym zadaniem na czas Wielkiego Postu jest kształtować duchowe piękne rysy naszej twarzy, naszej duszy, naszego serca, żeby podkreślić godność i wartość każdego z nas, bo tak na nas patrzy Pan Jezus, takimi chciałby nas nieustannie widzieć. Nie siła, nie potężny tors, ale może trzeba w życiu troszeczkę pokory, może trzeba troszeczkę postu, może trzeba wyrzeczenia, które nasze ciało nie tylko wyrzeźbi, ale także uodporni na pokusy, na zło, na różnego rodzaju słabości. I wreszcie te ręce, mieć ręce, tak jak dłonie Maryi, które niosą drugiemu człowiekowi coś, co jest bardzo wartościowe. Ileż to każdego dnia możemy dobra uczynić, ileż to każdego dnia nawet drobnych uczynków możemy zrobić. Warto pomyśleć, popatrzeć na swoje dłonie, na swoje ręce komu są potrzebne? Komu powinny służyć? Jak wiele dobra powinny wypracować? Nawet jeżeli te moje dłonie są już słabe i się trzęsą, to w tych dłoniach zawsze mogę utrzymać różaniec, który ukazuje nam Matka Boża w Fatimie i modlić się, bo czyż w tym różańcu nie odbija się nasze życie, czyż nie odbija się nasza codzienność? Życie to jeden jest różaniec, który my sami nawlekamy, codziennie jedno szare ziarenko do innych ziarenek dorzucamy.
Prosimy dzisiaj Matkę Bożą Śnieżną Królową Rodzin, aby ten kolejny Wielki Post w naszym życiu był taką szansą do uświadomienia sobie, jak bardzo jesteśmy potrzebni Panu Bogu i naszej Matce Maryi. Jak ważne jest, abyśmy każdego dnia kształtowali swoje oblicze prawdziwego chrześcijanina, jak ważne jest abyśmy kształtowali swoje serce, aby ono było napełnione łaską uświęcającą, aby nie było tam zła, grzechu, nienawiści, ale aby tam była miłość. Miłość do Pana Boga, miłość do Matki Najświętszej, do drugiego człowieka. I wreszcie, aby te nasze dłonie każdego dnia uczyniły coś dobrego na chwałę Boga, na chwałę Kościoła, na chwałę naszych rodzin, naszych bliskich. Amen.
 


ks. red.
«« Wstecz