Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 20-01-2019, świętujemy imieniny: Fabioli, Miły, Sebastiana. | Sprawdź także liturgię na dziś.

5 grudnia 2012 r. – Maryja – nową Ewą…

12.01.2013 @ 09.08

5 grudnia 2012 r. – Maryja – nową Ewą…

Oddaj dłonie swe Maryi, by prowadzić mogła Cię, oddaj serce, oddaj wszystko, na Jej własność oddaj się, bo Maryja nie zawiedzie, bo Maryja uczy żyć, jeśli tylko Jej zaufasz, jeśli dzieckiem Jej chcesz być. Zaufaj bez reszty Maryi, zaufaj Jej wielkiej miłości, zaufaj, a Ona twe troski jak Matka zamieni w radości.


Jak co tydzień gromadzimy się na nowennie, aby Maryi zawierzyć nasze troski i to, co stanowi wartość w naszym życiu. Chcemy dzisiaj zatrzymać się przy Maryi jako nowej Ewie. To tytuł używany przez Ojców Kościoła, przez pewne analogie. W obydwu przypadkach takim znamiennym znakiem jest macierzyństwo. Ewa jako matka wszystkich żyjących, Maryja jako matka wszystkich wierzących. Obydwie kobiety przeżywają ogromne cierpienie z powodu utraty dzieci. Śmierć dzieci zawsze związana jest z niewyobrażalnym bólem. Macierzyństwo tych kobiet było naznaczone i obciążone cierpieniem, i Ewę, i Maryję łączy również poznanie. Ewa przekracza zakaz spożywania owocu, przekracza granicę dobra i zła. Łamie nakaz Boży, popełnia grzech, który ma dalekosiężne konsekwencje nie tylko w Jej życiu, ale i w życiu całej ludzkości. Na zawsze zmieni relacje z Panem Bogiem, zerwie tę niezwykłą, jakże intymną więź, która łączyła człowieka ze Stwórcą, ale także wprowadzi zakłócenia we wszystkich relacjach międzyludzkich oraz z całym światem stworzonym. Maryja również nie pozostała milcząca wobec tajemnicy Boga. W czasie Zwiastowania prosiła Anioła o wyjaśnienia, ale także później przez całe życie będzie pytać, rozważać w sercu, medytować nad wielkimi rzeczami, które Bóg zdziałał w Jej życiu.

Bóg nie zrezygnował z człowieka, nie przestał wierzyć w niego, chce go ratować często wbrew jemu samemu. Dlatego posłał swego Syna, co stało się możliwe dzięki temu, że Maryja – nowa Ewa powiedziała Bogu TAK. Pierwsi rodzice wybierając grzech, wybrali w konsekwencji wygnanie. Ale Bóg ujął się za człowiekiem: „Wprowadzam nieprzyjaźń – powiedział do szatana – między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej”. Już wtedy zapowiedziany został Wybawca, który będzie zrodzony z nowej Ewy. Jej  potomek zniszczy głowę szatana. Maryja i Józef byli młodymi ludźmi, ich serca splotły się węzłem zakochania, otrzymali zgodę rodziców, zostali sobie zaręczeni. Zgodnie z ówczesnym prawem, byli już traktowani jako mąż i żona, ale nie mogli jeszcze przez rok zamieszkać ze sobą. To była mądra próba wierności w sytuacji, kiedy związek nie karmi się seksualizmem, jakby projektowanie na przyszłość. Warto, aby tę historię o Józefie i Maryi rozważali współcześni narzeczeni, którzy powielają medialne opinie, że dzisiaj czystość przedmałżeńska jest niemożliwa. Oto w świat marzeń o przyszłym domu wkracza Posłaniec, zwiastuje Maryi wolę Boga, że zostanie Matką Jego Syna. Maryja mówi swoje fiat, przyjmuje życie, które poczyna się w bardzo tajemniczych okolicznościach, podejmuje decyzję w zawierzeniu Józefowi. Jakże wielka musiała być Jej miłość i wzajemne zaufanie świadczy o tym właśnie ta decyzja. Maryja wiedziała, skąd to dziecko, kim będzie, a Józef nie. On był świadomy, że Jego narzeczona spodziewa się dziecka, które nie jest jego potomkiem. Logiczny wniosek nasuwał się sam, jego żona zgrzeszyła. Tylko jedno mu nie pasowało, jakoś się nie zgadzało, bo Ona cały czas była piękna, i bił z Niej niezwykły spokój, a nawet radość, a przecież grzesznicy tego nie mają. Józef nie mógł Jej oskarżyć, skrzywdzić, był gotów poświęcić swoje imię, reputację, byle tylko Ją uchronić od śmierci. Tego nie zrobił Adam, kiedy szatan odbierał Ewie Boże życie, stał obok i nie reagował, nie uchronił swojej żony. Natomiast Józef po nocnym spotkaniu z Aniołem postanawia pozostać przy swej Małżonce i Jej Dziecku.
 
Warto, by współcześni małżonkowie przychodząc do kościoła, klękając przed Królową Rodzin, często stawiali sobie pytanie: czy bliżej im do związku Adama i Ewy, czy małżeńskiej miłości Maryi i Józefa. Dziś wiele małżeństw zmaga się gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami. Oby przyjrzeli się pilnie domowi w Nazarecie, był on piękny, bo żyła w nim Matka, której źródłem piękna był Bóg, żył Ojciec, który mało mówił, ale był dzielny i duchowo mocny, żył w nim zachwycony swoimi rodzicami Jezus.
 
Adam i Ewa po popełnieniu grzechu zaczęli nawzajem się oskarżać. W rodzinie nazaretańskiej też było wiele okazji do oskarżania się, Józef mógł oskarżyć Maryję o grzech, o zdradę. Maryja mogła oskarżać Józefa, że musi rodzić w stajni, w urągających warunkach. Niejedna żona na wieść, że mężowi przyśnił się Anioł i kazał uciekać z niemowlęciem do Egiptu, popukałaby w głowę, a Maryja pozwoliła, by Józef wziął Ją z Dzieciątkiem, i wyruszyli w obce strony. Ona ciągle widziała jego mądrość i duchową moc. A skąd On ją brał? Rozmawiał z Bogiem! Dzisiaj wielu milionom panów wmówiono, że prawdziwy mężczyzna nie może być za bardzo pobożny, powinien trzymać zdrowy dystans do Kościoła. Niestety panowie to kupili, religię zostawili w rękach kobiet i dzieci, jakże często sami upadając duchowo. Kobieta, która przestaje wierzyć w swoje piękno duchowe, sens życia widzi w aktywności, chce mieć wszystko pod kontrolą, stąd setki napomnień, nakazów: jak jedziesz, jak siedzisz, wracaj szybko, widzisz, inni mężczyźni to są tacy zaradni. W wielu domach mężczyzna siedzi przed telewizorem, i jest posłuszny swojej żonie jak dziecko, albo pyskuje jak dziecko, w obydwu przypadkach oddał jej władzę nad sobą.
 
Popatrzmy na jeszcze jedno symetryczne przeciwieństwo historii Adama i Ewy, i rodziny nazaretańskiej. Jak mówi Księga Rodzaju, po grzechu nasi prarodzice schowali się w ogrodzie, nie mieli pomysłu, jak wyjść z tej sytuacji. Józef w chwili zagrożenia ucieka do Egiptu. Jak On to zrobił? Przecież nie był przygotowany na taką podróż, a jednak Mąż Boży to potrafi. Uczmy się takiej mądrej postawy, abyśmy nie uciekali od odpowiedzialności. Jakże dzisiaj jej brakuje w wychowaniu dzieci, młodzieży i wystarczy: jakoś to będzie, dojrzeją, dorosną, dokonają wyboru. A potem się okazuje, że nie, że wielu tragedii można było uniknąć. W czasie objawień w Fatimie Maryja mówiła, że Bóg szuka współpracowników zbawienia, chce ratować ludzkość przed konsekwencjami grzechu. Jan Paweł II na Synodzie, który zajmował się sprawami świeckich, tak wyznał: „Trzeba jeszcze większej modlitwy, pełniejszej, bo tylko ona może odwrócić losy świata”.
 
Dzisiaj potrzebuje świat modlitwy wielkiej, o jakiej nie śniło się Świętym Pańskim. Świat  odwraca się od Boga, depcze Boże przykazania, bardziej słucha szatana, który wmawia człowiekowi, że zło nie jest złem, i jest to przejaw wolności, wyzwolenia. Frontalny atak dostrzegamy nawet nie tyle na rodzinę, ile na narzeczeństwo. Zdrowo myślący widzą to, że w każdym serialu promuje się wspólne mieszkanie przed ślubem. Takie zachowanie czyni się normą, wręcz stylem tzw. nowoczesnego życia. A przecież przykazania nie są tylko dla starszych! Wołanie Boga o współpracowników jest szczególnie aktualne. To jest bolesne, kiedy się rozmawia z członkami różnych grup parafialnych słyszy się: proszę księdza z nami się nikt nie liczy, albo zaczynają tłumaczyć: takie czasy, może lepiej, niech się rozejdą, bo będzie jeszcze większy problem. Mam wrażenie, że dziadkowie zajęci serialami tylko patrzą na zegarek, co teraz będzie w TV? Jakoś sami znikają, żyją tymi iluzyjnymi sprawami, i zanika stopień moralności. Jest jakaś swoista moralność sytuacyjna. Trzeba więc wielkiej odpowiedzialności, nie godzenia się na zło, reagowania na nie, do tego wzywa nas Królowa Rodzin – nowa Ewa, pokazując, do jakiej doskonałości może dojść człowiek, jeśli współpracuje z Bogiem. Dobrze, że gromadzicie się u Królowej Rodzin, bo rzeczywiście trzeba wielkiej modlitwy. Doświadczenia wiary, które przeżywaliście: peregrynacja Krzyża i relikwii Ojca Świętego zobowiązują, do świadectwa, aby nie były tylko chwilowym, uczuciowym przeżyciem. Ono jest potrzebne na co dzień. Reagujmy na zło, poczujmy się odpowiedzialni za wychowanie całego narodu, młodego pokolenia, które tak bardzo kuleje. Prośmy Maryję – nową Ewę o mądrość dla rodziców i wychowawców, byśmy mieli poczucie, że każdy z nas w tych czasach ma swoją misję do spełnienia, w rodzinie, w parafii, w mieście. Od każdego z nas tak wiele zależy. Amen.
 
Ks. Roman Słota
proboszcz z Jaksmanic

.
«« Wstecz