Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 20-01-2019, świętujemy imieniny: Fabioli, Miły, Sebastiana. | Sprawdź także liturgię na dziś.

Maryja Panią naszą

10.12.2012 @ 21.49

Maryja Panią naszą

Łączmy swój głos czci i uwielbienia z tymi, którzy na całym świecie w tej chwili uwielbiają Matkę Dobrej Rady, łaski pełną, Pannę Mądrą, ucieczkę grzeszników, Matkę Nieustającej Pomocy, a my dzisiaj w tym słowie i kolejnej nowennie chcemy Ją przyzywać jako Panią naszą. Czy możemy tak myśleć i czy możemy mieć takie odniesienie do Najświętszej Maryi Panny? Wszak jest Ona Matką Boga samego. Zanim nam została w Testamencie Krzyża dana jako Matka, to najpierw jest Bogarodzicą, najpierw jest Tą wywyższoną z ciałem i duszą, królującą w niebie. Czy my prości, słabi ludzie, którzy każdego dnia muszą toczyć bój, walkę o świętość swego serca, swojej duszy, swojego sumienia, swojej rodziny, czy my, dotykając słabości tego świata, dotykając ciemności tego świata, obracając się w tym dziwnym świecie, w którym tak wielu ludzi gubi się, mamy prawo, czy my możemy odnosić się do Niej „O Pani nasza”? Dlaczego nasza?


We wstępie książki, którą napisał Ks. Wacław Siwak, „O Matce Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin z Jarosławskiej Kolegiaty” czytamy, kiedy cytuje słowa Ojca Świętego Jana Pawła II: „Obrazy, ikony i figury Matki Bożej znajdujące się w domach, miejscach publicznych, w niezliczonych kościołach i kaplicach pomagają wiernym odczuwać Jej nieustanną obecność i wzywać Jej miłościwej opieki w różnych okolicznościach życia, nadając konkretny i niejako widzialny wymiar macierzyńskiej dobroci Maryi. Zachęcając wiernych, by zwracali się do Niej, modlili się do Niej z ufnością i naśladowali Jej wielkoduszne posłuszeństwo woli Bożej”. Jeśli takie słowa pisze wielki umiłowany, nasz Papież, ale zarazem ogromny czciciel Najświętszej Maryi Panny „Totus Tuus – cały Twój Maryjo”, jeśli On zachęca nas do miłości Matki Najświętszej, to czy wolno nam w ten nowennowy  pytać się: czy my możemy do Niej mówić „o Pani nasza”? Nawet trzeba, żebyśmy tak mówili, bo jeśli mówimy: „o Panie nasz, Mistrzu i Zbawicielu”, którego tak bardzo potrzebujemy, w którym jest nasze życie, zbawienie, nasza wieczność, w którym chcemy żyć z dnia na dzień, rozwijać swoje życie w świętości, prowadzić siebie i swoich najbliższych w stronę Boga. Jeśli z odwagą i ufnością mówimy do Niego „Panie mój”, to tym bardziej z głęboką miłością, uczuciem matczynej, macierzyńskiej bliskości możemy mówić „o Pani nasza”.

Chciałbym przywołać dzisiaj jeszcze w tym słowie drugą osobę, na której przykładzie i miłości do Matki kolejne pokolenia budują swoją świętość, jak On to robił – Kardynała Stefana Wyszyńskiego, naszego wielkiego, niedościgłego Prymasa. Ufamy, że doczekamy się Jego wyniesienia na ołtarze, jak doczekaliśmy się wyniesienia Jana Pawła II. On 1 stycznia 1954 roku (to był piątek) napisał tak: „Od rana oddaję wszystko, co mnie w tym dniu i w tym roku spotkać może, Matce Mojej Niepokalanej, Pani mojej. Pragnę, aby nadal mnie prowadziła, jak to czyni od mego dzieciństwa. Pragnę, by Jej oblicze widniejące na tarczy mego prymasowskiego herbu nigdy nie straciło swych radosnych świateł, by odbierało cześć należną i przez moje czyny, i przez moje cierpienia, i przez moje modlitwy.” Czyż nam kolejnemu pokoleniu żyjącemu w tej pięknej, polskiej ojczyźnie, po tym świętym Prymasie, nie trzeba jeszcze głębiej niż On przyzywać Jej wstawiennictwa i Jej miłości? I zwracając się do Niej „o Pani nasza”, oddawać Jej wszystko: całe swoje życie, każdy krok, myślenie, marzenie to, co się udaje realizować i przeżywać, ale także to, co ze spuszczoną twarzą, bijąc się w piersi, składamy przed Bogiem, żałując, że się nie udało. Oddawać Jej również nasze modlitwy, cierpienia, chwile miłe i głębokie, chwile pełne trudności i problemów. Komuż mamy oddawać jak nie Jej? Któż, jak nie Ona, potrafi bezpieczniej i szybciej te nasze uczucia i przeżycia wziąć w swoje matczyne ręce i zanieść przed tron Syna? Nikt, tak jak Ona, nie potrafi nas bezpiecznie i bezpośrednio zaprowadzić tam, gdzie jest źródło świętości. Pisał we fragmencie listu Ks. Kardynał od swego Ojca: „Nie umiem napisać tego, czego doznaję od Mojej Pani i Matki. Każdy dzień jest wielkim świętem, przyjaznym wsparciem, raduję się tym, że pod krzyżem Chrystus oddał nas swojej Matce i zobowiązał Ją do macierzyństwa wobec wszystkich dzieci swoich. Dlatego każdy dzień u boku mojej Matki jest taką moją radością”.

Nie jest łatwe życie w dzisiejszym świecie i nie jest łatwo oddawać siebie całego w ręce Matki, nie jest łatwo iść drogą Jej Syna, Jezusa Chrystusa. Nie jest łatwo przeżywać życie rodzinne, wychowywać swoje dzieci, przeżywać życie małżeńskie, kapłańskie – tym bardziej nie jest łatwo. Nie jest łatwo uczciwie i z godnością przeżywać swoją pracę i swoje powołanie. Wiemy, jak dziwny i trudny jest ten dzisiejszy świat, i nie jest łatwo otwierać ręce i serce, i mówić „o Pani nasza” – ale do kogóż masz się zwrócić? „Czy i wy chcecie odejść?” – pytał Jezus swoich uczniów, którzy byli zatrwożeni Jego postawą, mocnym słowem, dotknięciem miłości i łaski, kiedy mówił twarde, trudne słowa i ludzie odchodzili od Niego. „Czy i wy chcecie odejść?”. Panie do kogóż pójdziemy? Oto Jej Matczyne, pełne miłości serce.

Każda środa wyklęczana w tej przepięknej jarosławskiej świątyni, w której miałem szczęście, kiedyś przed laty, przeżywać swoje pierwsze lata kapłaństwa i do dziś Bogu dziękuję za to miejsce i za świętość tego miejsca. Wiele tutaj się nauczyłem i wielu z Was do dziś noszę w sercu, każda środa, każda modlitwa, Eucharystia tu przy Niej przeżywana, wyklęczana powinna być z coraz głębszym zjednoczeniem z Nią i z Jej Synem, oddaniem Jej wszystkiego. Jeśli jeszcze nie umiem siebie całego do końca oddać, coś jeszcze mnie blokuje, coś jeszcze przeżywam swojego, i nie wszystko jest w Jej rękach, oddajmy to Maryi, tak jak Kardynał Stefan Wyszyński, tak jak oddał Jej wszystko błogosławiony Jan Paweł II. Takie oddanie prowadzi do świętości. Jeśli jeszcze nie wszystko oddałeś i nie stać Cię na pełne poświęcenie i oddanie, to przychodź tu jeszcze częściej. Jeszcze dłużej trwaj tu przed tym Jej obliczem, wpatrzony w Najświętszy Sakrament, w Jezusa Chrystusa, bo to On zbawia, On daje łaskę świętości. On zapowiedział, że będziesz dotknięty łaską szczęśliwej wieczności, ale to szczęście tak jak ich spotkało, tych naszych wielkich Polaków, tak będzie możliwe, by spotkało Ciebie, jeśli dokonasz tego oddania i poświęcenia. „Maryjo prowadź mnie, bo Ty najlepiej mnie poprowadzisz”,  jednak nie na tym to polega, to nie wystarczy. Trzeba twardo stąpać po ziemi, trzeba mądrze przeżywać swoje życie, trzeba użyć rozumu, bo ten rozum twój potrafi odrzucić zło, a podpowiedzieć Ci dobro, trzeba pójść za głosem sumienia, zawsze i wszędzie, kiedy ono Ci wskazuje, co masz robić i jak masz czynić, jak się masz zachować jako Polak, jako chrześcijanin, jako katolik, jako jarosławianin. Za tym głosem musisz pójść, tego głosu musisz posłuchać i wtedy jak Oni na pewno z Jej rąk będziesz mógł liczyć na swoją świętość. Oto święta tajemnica miłości, którą dzisiaj na nowo przeżywamy, na nowo, bo każdy kolejny dzień jest nowym dniem. To, co dawne, minęło, bo to wszystko staje się nowe. Nie można przeżywać życia w oparciu o to, co było wczoraj. Nie można żyć ze sobą w rodzinie, nie można żyć życiem kapłańskim, myśląc o tym, co było wczoraj. Na tym trzeba się oprzeć i rozpocząć nowy dzień, nową drogę ku świętości i ku światłości, bo to jest historia mojego życia, to co było wczoraj i przedwczoraj, i dawniej. Zapisana, może nie zawsze czystą kartą, może tam wiele jest nieprawidłowości i grzechów. Może tam wiele jest mojego błędu i tego, że nie przypilnowałem siebie, ale to trzeba zostawić w historii życia, bo oto staje się nowy dzień. Oto jest nowy czas łaski, oto jest nowe narodzenie Pana, oto jest nowe umieranie. Za chwilę na tym ołtarzu, kiedy będziemy sprawować Eucharystię, Jego umieranie za mnie i za Ciebie, żeby świętość była twoim udziałem, to musi stać się celem twojego życia. Nie dobrze jest jakoś przeżyć życie, nie dobrze jakoś przeżyć małżeństwo, jakoś dobrze wychować dzieci – nie jakoś. Celem Twojego życia musi być świętość, musisz widzieć przed sobą wieczność i niebo, które jest Twoje, ale musisz tam jeszcze sięgnąć, swoją dłonią, swoim sercem, twoim twardym i mocnym krokiem ku świętości. Niech słowa wielkiego Polaka, wielkiego wzoru miłości i świętości będą podsumowaniem i tym Amen, krótkiego, dzisiejszego rozważania: „Królowo Polski, chcę oddać Ci hołd należny jako Matce Bożej, Matce Mojej i Naszej Królowej. Królowo 1000-letniej Polski stajemy przed Tobą z rękami pełnymi kwiatów, ale i trosk, zaradź złu, które się szerzy wokół nas. W tej przedziwnej laicyzacji, niewierze, nienawiści, niemoralności, nietrzeźwości, obłudy. Daj nam łaskę, byśmy na nowo przeżyli śluby Jana Kazimierza i konsekwentnie realizowali w swoim życiu codziennym zobowiązania wynikające z tego faktu. Daj nam łaskę, byśmy jeszcze głębiej przylgnęli do Twego Matczynego serca, a przez Twoje Serce do Serca Naszego Pana, Jezusa Chrystusa”. Amen.

 Ks. Marek Zajdel


.
«« Wstecz