Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 08.02.2012, świętujemy imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Kazania i Homilie

15.11.2008 @ 15.31

11 listopada 2008 r., Jarosław Kolegiata – Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie.

11 listopada 2008 r., Jarosław Kolegiata – Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie.
Homilię z okazji 90. lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, 11 listopada 2008 r. w jarosławskiej Kolegiacie wygłosił ks. prof. Stanisław Nabywaniec, Dyrektor Instytutu Historii na Uniwersytecie Rzeszowskim.

 

Przeżywając rocznicę wydarzeń sprzed 90-ciu lat, związanych z odzyskaniem Niepodległości przez naszą Ojczyznę, czynimy to nie tylko w wymiarze pamięci historycznej, manifestacji politycznej czy wydarzenia kulturowego, ale również w wymiarze religijnym. Dlaczego? Przecież z tego powodu narażamy się na złośliwe uwagi niektórych ludzi, że nasze polskie obchody rocznicowe są nadto Bogoojczyźniane, że są zbyt poważne, a może nawet dla niektórych zbyt żałobne, a przez to nieatrakcyjne – szczególnie dla młodego pokolenia.
 

Religijny element w obchodach rocznicy odzyskania Niepodległości ma swoje uzasadnienie zarówno historyczne jak i teologiczne. Od momentu chrztu Mieszka i Narodu polskiego w 966 r. Bóg wszedł w naszą historię. W historię Polski wszedł Chrystus i jego Kościół. Do „polskiej Kany” zaproszona została również Matka Jezusa, Matka Kościoła, którą Naród nasz w ślubach Kazimierzowskich Matką i Królową swą obrał.
 

Na co dzień, ale szczególnie w najważniejszych momentach dziejowych, z ust i serc polskich płynęła ku Bogu żarliwa modlitwa, gorąca pieśń nabożna. Tę modlitwę Naród chciał wyśpiewać Bogu i swej Królowej – „Wielkiej Boga Człowieka Matce, Przeczystej Pannie” – w ojczystym języku, stąd jednym z najstarszych pomników pisanych naszej mowy jest hymn „Bogurodzica”. A gdy straciliśmy niepodległość i wolność, z rozdartych na trzy części, przez szpony obcych, czarnych orłów polskich piersi, z rozszarpanych polskich serc i rozproszonych „w obcych krainach” przez lata niewoli „tęskny się w niebo unosił jęk” – „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!”, „Ksiądz Ściegienny wznosił modły” a z nim cała Polska w chłopskich chatach, ziemiańskich dworach i zaściankach, kościołach i klasztorach, a także zesłanej' syberyjscy i emigranci popowstaniowi. Modlono się za Ojczyznę, by Bóg „tknięty jej upadkiem wspierał walczących za najświętszą sprawę”. Modlono się, by na Ojczyzny łono przeniósł Bóg cudem ich dusze utęsknione. Gdy zaś nadszedł oczekiwany i wymodlony czas wolności i niepodległości, suwerenności kraju, gdy dopełniła się na zniewolonym Narodzie polskim miara zła wyznaczona przez Boskie zrządzenie, Naród dziękował swemu Bogu i prosił o błogosławieństwo dla Ojczyzny, wołając „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!”. Dlatego największy z rodu Polaków, Papież Jan Paweł II, z naciskiem podkreślał i przypominał w książce stanowiącej dla nas duchowy testament, że: „miara wyznaczona złu przez boskie dobro stała się udziałem dziejów człowieka, w szczególności dziejów Europy, za sprawą Chrystusa. Chrystusa nie da się więc odłączyć od dziejów człowieka. To samo powiedziałem podczas moich pierwszych odwiedzin w Polsce, w Warszawie, na placu Zwycięstwa. Mówiłem wtedy, że nie można odłączyć Chrystusa od dziejów mojego narodu. Czy można oddzielić Go od dziejów jakiegokolwiek narodu?”. Jan Paweł II, Pamięć i Tożsamość.
 

Teologiczne uzasadnienie religijnych obchodów rocznicy Niepodległości Polski ma swe korzenie w starotestamentalnym patriotyzmie osadzonym na dwóch filarach. Pierwszy filar stanowi więź Boga z narodem na mocy przymierza. Drugi filar to świadomość przynależności do wspólnoty ludu Bożego na bazie przymierza. Podstawą chrześcijańskiego patriotyzmu jest uniwersalizm soteriologiczny. Nowy lud Boży przekracza krąg jednego narodu, gdyż wszyscy ludzie stają się w Chrystusie jednym ludem. Jednak jako Człowiek, Jezus czuje związek ze swym narodem i ubolewa nad wizją zniszczenia jego stolicy – Jerozolimy. Naród polski ma pełną świadomość zarówno więzi z Bogiem zadzierzgniętej w akcie chrztu jak i przynależności do powszechnego ludu Bożego. Stąd przeżywa w łączności z Bogiem dziejowe momenty. Uniwersalizm zaś chrześcijański przejawia się w realizacji hasła „za wolność waszą i naszą”.
 

Nie dla wszystkich dzisiaj Polaków patriotyzm jest wartością. Nie dla wszystkich Bóg i wiara są gwarantem wolności. Nie dla wszystkich i sama Ojczyzna jest coś warta. O paradoksie polskiej rzeczywistości pisze poetka:
Tu o sprawiedliwość kamienie wołają. Tu spryt się nagradza, a wyszydza prawość. Tu depcze się prawdę i krzyżuje świętość. Tu kpi się z proroków, patriotów, mędrców. Tu dużo się krzyczy, a robi niewiele. Tu wyznaje się Boga jedynie w kościele. Tu podcina się skrzydła wielkim ideałom. Tu życie poświęcić to jeszcze za mało! Tu honor, wstyd, dumę odesłano w baśnie.
– A cóż to za kraj?
– A to Polska właśnie. T. Paryna, Cóż to za kraj.

W duchu poprawności politycznej, której niestety obce są wartości i ideały, jak „Bóg, honor i Ojczyzna”, kształtuje się młode pokolenie. Wpaja się przybrany w piórka europejskości i globalizmu internacjonalizm i nihilizm, wyzucie z tradycji, oderwanie od ojczystych dziejów, od Kościoła, z którego się bezkarnie drwi, który się wyśmiewa i poniża, tłumacząc to choćby wolnością słowa czy sztuki, a w mediach, czego przykład można znaleźć w komentarzach internetowych, wzywa się nawet do zniszczenia go.
 

Nie ma dzisiaj już wśród nas tych, którzy pamiętają rok 1918 i rolę jaką dla Niepodległości Polski odegrał Kościół. Ale są wśród nas liczni, którzy pamiętamy dzieło Kościoła polskiego w okresie komunizmu, stanu wojennego i walki o suwerenność po latach komunistycznej pomroki. Dzisiaj ten obraz się wypacza. W imię oczyszczenia i rozliczenia z przeszłością okresu komunizmu czyni się z Kościoła, duchowieństwa i zaangażowanych katolików kolaborantów z reżimem, gdy tymczasem wielu autentycznych kolaborantów, a nawet zdrajców i katów Narodu, którzy poniewierali fizycznie i moralnie Naród, cieszy się przywilejami i pretenduje do miana bohaterów narodowych. Piewców nieludzkiego systemu i kata milionów istnień ludzkich przedstawia się do najbardziej prestiżowych nagród krajowych i międzynarodowych, a wieszczów narodowych knebluje się i usuwa z kanonu lektur. Ideologów zniewolenia kreuje się na sumienia Narodu. Autorytety ośmiesza się i wdeptuje w ziemię. Drwi się z patriotów. Jan Kasprowicz pisał:

Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna –
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
z pokłonem się cisną i radą Najpospolitsi szuje.

Co dzisiaj jest wyznacznikiem patriotyzmu?
Jest ich wiele. Zatrzymajmy się tylko przy niektórych. Patriotyzm dzisiaj to budzenie i podtrzymywanie nadziei. Patriotyzm dzisiaj to marsz pod prąd dyktatu poprawności politycznej. Patriotyzm dzisiaj to praca dla dobra swojego Kraju i swego Narodu – tak w Polsce jak i poza jej granicami. Patriotyzm dzisiaj to świadectwo dawane i o naszej kulturze. Patriotyzm dzisiaj to i zachowanie swej tożsamości. Patriotyzm dzisiaj to troska o polską rodzinę Bogiem silną. Patriotyzm dzisiaj to i troska o każde ludzkie życie – to pod i sercem matki, to w dziecięcej kołysce, to przykute do inwalidzkiego wózka; i to dogorywające na oddziale opieki paliatywnej czy w hospicjum. Patriotyzm dzisiaj to zdrowe kultywowanie i tradycji i realistyczne budowanie przyszłości – zachowanie właściwych proporcji „między dawnymi a nowymi: czasy”. Patriotyzm dzisiaj to zdobywanie edukacji, również tej humanistycznej. Patriotyzm dzisiaj to głoszenie prawdy i dopominanie się, aby inni nie rozsiewali fałszu o nas, o naszej historii i naszej współczesności.

Musimy poznawać prawdę o sobie i musimy walczyć o prawdę o nas. By nikt nie oskarżał nas w literaturze naukowej, w mediach i w rozmowach – tych dyplomatycznych i tych codziennych o zbrodnie, których nie popełniliśmy, o fobie, których nie mamy,  o nietolerancję, o antysemityzm wyssany z mlekiem matki, o szowinizm i fanatyzm – tam, gdzie to nie miało i miejsca. By nikt nie wyśmiewał i nie i poniżał naszych bohaterów narodowych. By nikt nie drwił z naszej tradycji, z naszej kultury, z naszej wiary, określając je mianem zaścianka, ciemnogrodu czy katolandu. By nikt w naszej Ojczyźnie nas nie poniżał i nie manifestował wobec świata naszej rzekomej nienawiści do innych narodów, jak czynią to turyści znanej nam dobrze narodowości, którzy ulicami naszych miast idą pod wyzywającą, zbrojną eskortą służb specjalnych swojego kraju, podobno w trosce o bezpieczeństwo. By bogaci turyści z bliższych lub dalszych krajów europejskich nie urządzali u nas i na nasze konto bind i awantur w lokalach i na ulicach. By mniejszościowe media i instytucje, nawet naukowe, finansowane przez polskie społeczeństwo nie szerzyły w naszym kraju fałszu, nie wzywały do nienawiści, nie wyśmiewały i nie poniewierały naszych świętości. By nie stawiano w Polsce pomników ludobójcom narodu polskiego. By też nikt nie polecał demontować pomników upamiętniających nasze bolesne doświadczenia.
 

Niestety tak będzie się działo dopóty, dopóki współcześni Wolterowie będą nas ukazywać światu w krzywym zwierciadle, jak to dzieje się chociażby w niektórych naukowych publikacjach francuskich, niemieckich czy rosyjskich. Boli to tym bardziej, że do kreowania fałszywego obrazu naszej historii przyczyniają się polscy historycy. Będziemy się wstydzić swojej historii tak długo, jak długo będziemy ją poznawać z ekranów rosyjskiej kinematografii, ale też dopóty, dopóki będziemy pozwalać, by rodzimi twórcy filmu, decydenci polskich instytucji kulturalnych uczyli nas fałszywej wersji naszej historii, ukazującej naszych bohaterów jako degeneratów, jako karykatury człowieczeństwa, a w ich miejsce będą kreować idoli miernoty, zakłamania i zdrady. Tak będzie, dopóki nasze władze państwowe, łącznie z najwyższymi przedstawicielami naszego Narodu, nie odważą się nazywać ludobójstwa dokonanego na naszym Narodzie ludobójstwem, a nie eufemistycznym określeniem konfliktu wołyńskiego, gdy nie dołożą starań, by w relacjach międzynarodowych, w imię źle pojętych dążeń do dobrych stosunków politycznych, nie uzgadniać stanowisk w kwestiach historycznych, ale ukazywać prawdę i domagać się by partnerzy polityczni też uznali fakty, które miały miejsce w przeszłości w naszych wzajemnych relacjach. By nie wybielali swej przeszłości, by nie przerzucali na nasze barki odpowiedzialności za największe tragedie XX w. Nie dajmy sobie wmówić, że powinniśmy zaprzestać sięgania do przeszłości, gdy tymczasem ci, którzy nam to mówią, zgłębiają zasoby archiwów, aby na własny użytek polityczny i materialny pisać nam historię oraz żądać od nas zwrotu: „tego czegośmy nie zabrali”, wynagradzania krzywd, których nie popełniliśmy oraz legitymizowania cierpień innych, zacierając pamięć o własnych. Za poetą stawiamy sobie pytanie:

A czy znasz ty, bracie młody,
Twoje ziemie, twoje wody?
Z czego słyną, kędy giną,
W jakim kraju i dunaju?
A czy znasz ty, bracie młody.
Twojej ziemi bujne płody?
Twe kurhany i mogiły,
I twe dzieje, co się śćmiły?
Kto tam zgadnie, gdzie osiędziesz,
Jaką wodą w świat popłyniesz,
W której stronie walczyć będziesz
I od czyjej broni zginiesz?...
Wyleć ptakiem z tego gniazda,
Miłać będzie taka jazda,
Spojrzyć z góry na twe ziemie I rodzime twoje plemię...
W. Pol, Pieśń o ziemi naszej.
 

Chcemy szanować inne narody, chcemy szanować mniejszości żyjące w naszym kraju, ale nie możemy pozwolić, by ktokolwiek „pluł nam w twarz”, by nie szanował naszych wartości. To nie przejaw nacjonalizmu czy szowinizmu. To poczucie godności. Poznajmy swoją godność zakorzenioną w przeszłości, ale i obecną w teraźniejszości. Teraźniejszość jest ważna i istotna. Polska nie może być postrzegana tylko przez pryzmat folkloru, nie jesteśmy skansenem Europy czy świata. W skarbcu naszych wartości przechowujemy rzeczy stare i nowe. Wydobywajmy na światło dzienne również i te rzeczy nowe.
 

Pokazujmy je światu. Wzniećmy w sobie poczucie wartości! Wzbudźmy w sobie poczucie godności! Nie jesteśmy ideałem. Znamy swoje wady, przywary i nałogi. Ich katalog znajduje się choćby w jasnogórskich ślubach Narodu polskiego. Lecz nie łudźmy się, obca dłoń ich nie naprawi. Sami musimy podjąć wysiłek wewnętrznej odnowy i naprawy. Jedną z nękających nas dolegliwości to problem emigracji. Emigracji ludzi młodych, ludzi wykształconych, ludzi pełnych zapału do pracy i nauki. Chcą żyć lepiej, chcą żyć dostatniej, chcą mieć poczucie swej wartości i być sprawiedliwie wynagradzani. Mają do tego prawo. Większość z nich nie z własnej winy i kaprysu wyjechało i wyjeżdża. Taki zgotowano im los. Polskie zakłady, miejsca pracy, polskie łany oddano, nieraz za bezcen, w obce ręce, w te obce ręce oddano los polskiej młodzieży, polskiego robotnika, polskiego chłopa. Uczyniono z nich współczesnych wolnych najmitów, wydeptujących chociażby bruk londyńskiej Victorii, żebrzących nawet o najmizerniejszą pracę i płacę. „Wolny, bo rzucić mógł dach swego domu, [...] wolny bo nic mu nie cięży na świecie, [...] Wolny! – Wszak może iść albo spoczywać, Albo kląć z zgrzytem tłumionej rozpaczy [...] wszak wolny jak ptacy [...] I choćby garścią rwał włosy na i głowie, Nikt się. co robi, jak żyje, nie spyta ... Choćby padł trupem, nikt słówka nie powie ... – Wolny najmita!". M. Konopnicka, Wolny najmita.
 

Iluż naszych Rodaków zamiast poszukiwanego szczęścia swojego i rodzinnego, dobrej pracy, poczucia i wartości i godności, której pojechało tam szukać, znalazło nędzę i upokorzenie, zgotowało dramat swoim najbliższym, osierociło społecznie dzieci. Jakżeż to bolesne, że niekiedy rodacy rodakom zgotowali ten los, wpędzili na krawędź rozpaczy i beznadziei! Jeśli poszczęściło ci się na emigracji, wyciągnij pomocną dłoń do swego rodaka! Nie krzywdź go, nie dorabiaj się na jego krzywdzie! Pomóż mu! Tobie też ktoś pomógł. Dzielicie ten sam los z dala od ojczystych stron.
 

Niekiedy w prostych, szlagierowych tekstach tkwi wielka mądrość i refleksja. Zanim zaufasz propagandzie, zanim powiesz jadę w daleki: świat, bo tutaj już nic nie da się zrobić, zanim uwierzysz w beznadziejność pozostania w Kraju, zanim zapytasz „Co właściwie cię tu trzyma”, pomyśl, że może to „Może nadzieja dla ojczyzny lepszych dni” i zanuć słowa popularnej piosenki:

„Tu jest moje miejsce.
Tu mam swój własny ale ciasny
własny kąt.
– Tu jest moje miejsce
Tu jest mój dom”.
 

Również gdy na obczyźnie będzie Ci źle, „Gdy los cię rzuci gdzieś w daleki świat, Gdy zgubisz szczęście swe, ale i wówczas, gdy „Osiągniesz to, co chcesz Za rok, za parę lat, [...] gdy zdobędziesz wszystko już”, zanuć dalej tę biesiadną pieśń:

„Tęskniłeś zawsze do tej ziemi
Na której nigdy nie brak trosk
I tak jest zawsze, tak być musi
Bo tylko jeden mamy w życiu dom
Dokąd się wraca gdy w potrzebie
Nawet z najdalszych świata stron
Zatęsknisz do rodzinnych stron [...]
postanowił wrócić
na kamienne łono
ojczyzny
decyzja jest dramatyczna
pożałuje jej gorzko
nie może jednak dłużej
znieść zwrotów kolokwialnych
– comment allez-vous
– wie gehts
– how are you
[...] zrywa
bandaże życzliwej obojętności
przestał wierzyć w postęp
obchodzi go własna rana
wystawy obfitości
napawają go złudzeniem[...j
więc po co wraca
pytają przyjaciele
z lepszego świata
mógłby tutaj pozostać
jakoś się urządzić[...]
więc po co wraca
do wody dzieciństwa
– do splątanych korzeni
– do uścisku pamięci
– do ręki twarzy spalonych na rusztach czasu
Jak ich zachęcić do powrotu?
Ty Polsko wiesz
Jak wołać mnie z daleka
Ty Polsko wiesz Cierpliwie na mnie czekasz".

Wróć, wróć z daleka – Polska czeka. Wróć i „idź wyprostowany wśród tych co na kolanach / wśród odwróconych plecami i obalonych w proch / ocalałeś nie po to aby żyć / masz mało czasu / trzeba dać świadectwo”.

A teraz padnijmy na kolana i wraz z księdzem Piotrem Skargą zanieśmy pokorną modlitwę błagalną za Ojczyznę naszą: „Boże, Rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowu Twemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący, wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje, rządy kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa, Pana naszego”. Amen.
 


Red.

wstecz