Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org !

 
Dziś jest 08.02.2012, świętujemy imieniny: Irminy, Piotra, Sylwii | Dzisiejszą liturgię znajdziesz tutaj

Kazania i Homilie

16.10.2006 @ 00.00

13.09.2006 – Jarosław Kolegiata. Kazanie powołaniowe wygłoszone przez ks. bpa Mariana Rojka z okazji jubileuszu 44 lecia posługi kapłańskiej, ks. Władysława Janeczki.

13.09.2006 – Jarosław Kolegiata. Kazanie powołaniowe wygłoszone przez ks. bpa Mariana Rojka z okazji jubileuszu 44 lecia posługi kapłańskiej, ks. Władysława Janeczki.
Czcigodny Księże Prałacie Władysławie świętujący swój jubileusz 44 – letniej posługi kapłańskiej, Drodzy Siostry i Bracia w powołaniu kapłańskim i zakonnym - wychowankowie Księdza Prałata w tak wielkiej liczbie 50 osób. Czcigodny gospodarzu tego miejsca, Księże Prałacie Marianie, wszyscy tu obecni kapłani, klerycy i Siostry zakonne oraz osoby świeckie, Siostry i Bracia w Chrystusie Panu.

 

Powołania do służby Bożej w zgromadzeniach zakonnych i w kapłaństwie sakramentalnym, zawsze mają podwójną płaszczyznę: najpierw wzrastają one na ziemi, ale równocześnie są też darem nieba. Pierwszym i bardzo ważnym środowiskiem kiełkowania i dojrzewania takiego powołania jest rodzina, jej codzienne życie i kształtowana w niej właściwa hierarchia wartości oraz realizowana odpowiednia formacja religijna.
Następnie niezmiernie istotną sprawą jest katecheza prowadzona przez oddanego Bogu i uczniom katechetę (księdza, siostrę zakonną czy świecką osobę). W ty miejscu, jestem przekonany o tym, iż nasz wzrok, nasze serce oraz cała wdzięczność kierują się do wyjątkowego katechety, wychowawcy, kapłana, jakiego mieliście szczęście spotkać na drodze waszego powołania, do Księdza prałata Władysława Janeczko.
Bardzo ważnymi, z takimi charakterystycznymi osobowościami katechety, jak właśnie ks. Prałat, są okazyjne rozmowy, szukanie porad i kierownictwa duchowego u kapłana, który ma dla człowieka młodego czas, wspominanie przy różnych okazjach, a nawet zachęcanie do odkrywania drogi własnego powołania, zaangażowanie w mniejszych grupach, jak np., ministranci, lektorzy, Oaza, Ram, czy KSM i jeszcze wiele, wiele innych dróg o których każda i każdy z was mógłby dużo opowiadać.
W jakże różny sposób, te wspomniane sprawy budzą w młodych ludziach pragnienie, by poświęcić się Bogu w wyjątkowym posługiwaniu, kapłańskim czy też zakonnym. Czyli rzeczywiście możemy powiedzieć, iż ta chęć służenia Bogu pojawia się, dojrzewa, wzrasta i realizuje na ziemi, pośród braci i sióstr – należących do Chrystusowego Kościoła.
Tak się opatrznościowo składa, że tekst z dzisiejszego I czytania św. Pawła Apostoła do Koryntian, dotyka kwestii małżeństwa, a więc w konsekwencji również tematu rodziny, w których dojrzewało i kształtowało się powołanie każdego z nas tu obecnych. Do małżeństwa i rodziny, do naszych rodziców i sióstr oraz braci winniśmy zawsze odnosić się z wielkim szacunkiem, wdzięcznością i miłością.
To przecież od początku naszego istnienia na tym świecie, jesteśmy i dojrzewamy w swoim domu, we własnej rodzinie. Ona dla nas jest jakby fundamentem pod życie w powołaniu i w celibacie, w całkowitym oddaniu siebie i wszystkiego co nam przynależy, Bogu i Jego Kościołowi. W naszych domach od własnych rodziców uczyliśmy się, co to jest miłość do drugiej osoby, przyjaźń, przywiązanie do innego człowieka. Poznawaliśmy właściwe relacje jakie winny mieć miejsce w życiu chrześcijańskim i u osób powołanych, w odniesieniu do kobiet i mężczyzn, do przełożonych i podwładnych, do współpracowników na niwie Pańskiej.
Dojrzewając w latach oraz w łasce u Boga i ludzi coraz bardziej dorastaliśmy do wielkiego szacunku dla każdego małżeństwa i rodziny. Równocześnie wspomniany św. Paweł dotykając tematyki celibatu i małżeństwa przypomina nam przemijalność i kruchość tego co ziemskie i kieruje naszą główną uwagę ku temu co wieczne i trwałe.
Także psalmista zachęca nas wszystkich, ale osobliwie tych, którzy wybrali Chrystusa za swego Oblubieńca, do oddania całego naszego piękna, zarówno tego duchowego jak i fizycznego, samemu Bogu,. Nie bez powodu istnieje takie powszechne przekonanie, iż Bóg wybiera sobie do swojej wyjątkowej służby najpiękniejszych młodzieńców i najurodziwsze dziewczyny. Piękno ducha, serca, miłość do Chrystusa, pozostawienie na dalszym planie troski o sprawy ziemskie a angażowanie się w chwałę Boga, jeszcze bardziej ubogacają zewnętrzną urodę człowieka.
Ale to jest tylko jedna strona prawdy o naszym powołaniu, gdyż nawet najpiękniejsze ludzkie działania, świadectwo życia najwspanialszych kapłanów, nie przyniesie żadnego owocu, gdy nie będzie błogosławieństwa z nieba, gdy sam Dobry Pasterz nie powoła i nie wybierze do swojej służby. O taką łaskę my jedynie możemy prosić, gdyż powołania są darem samego Boga poprzez działanie Ducha Świętego. Żadna modlitwa w której prosimy o dary zgodne z wolą Bożą nie jest jednak bezowocna. Przecież sam Jezus Chrystus zapewnia nas i mobilizuje: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9, 38).
Niech świadomość waszego powołania w tak licznej grupie 50 osób, Czcigodne Siostry zakonne i Drodzy kapłani, pobudza was do nieustannej wdzięczności, gdyż nikt z nas nie wie do końca, w jakim zakresie ta dana nam łaska, została uproszona i wyklęczana na wytrwałej modlitwie mojego katechety. Ile zawdzięczamy tym paciorkom różańca, tym szeptanym wersetom psalmów z kapłańskiego brewiarza, tym adoracjom przed Najświętszym Sakramentem, tym Mszom Świętym sprawowanym z wielką pokorą i miłością właśnie przez księdza Władysława.
I to nie tylko chodzi o samo uproszenie dla was łaski powołania, ale jeszcze tym więcej o wytrwanie i o piękną realizację tej drogi waszego życia. Czyż ta dzisiejsza okoliczność, to obecne świętowanie sprawowane w tej kolegiacie, nie jest namacalnym dowodem na to, jak wasz katecheta o was ciągle myśli, za was wytrwale się modli, jak jemu bardzo zależy na świętości waszego kapłaństwa i zakonnego życia, abyście to, jak żyjecie i co robicie, czynili w sposób najpiękniejszy. To jest radością serca waszego księdza Władysława.
Gdy myślimy o powołaniach to modlitwa nasza kieruje się do Jezusa Dobrego Pasterza, zresztą On sam, tak siebie określa (por J 10,11). A ten pasterz troszczy się o swoje owce i gotowy jest nawet oddać za nie własne życie. Jemu na nas bardzo zależy i ponieważ przewidział to, iż fizycznie nie pozostanie z nami na zawsze na tej ziemi, powołał On Apostołów i uczynił ich rybakami ludzi (por. Mk 1,16-20). Zanim jednak rozesłał uczniów po całym świecie, wziął ich do swojej szkoły, aby właśnie z nich uczynić rybaków ludzi.
Dobry rybak musi umieć właściwie i owocnie posługiwać się sieciami, winien znać miejsca, gdzie warto łowić. On powinien także znać rodzaje ryb i umieć dobrze je rozróżniać, gdyż będzie miał styczność z nimi w swojej pracy. Czyli każdy posłany do tej funkcji potrzebuje odpowiedniego przygotowania, aby mógł swoje powołanie i misję dobrze wypełnić. Jestem przekonany o tym, iż właśnie takie przygotowanie każdego z was do kapłaństwa i zakonu zaczynało się już poprzez kontakt z waszym księdzem katechetą.
Posłany reprezentuje tego, kto go posyła i jego zadaniem jest, tak jak umie najlepiej, uobecniać osobę posyłającego, przez to kim jest i przez to co czyni. Misją powołanych i posyłanych przez Jezusa Chrystusa jest ukazywanie miłości Boga do człowieka, nawoływanie do zmiany życia oraz wskazywanie drogi wiary prowadzącej do szczęścia wiecznego.
Na drodze katechetycznej, by dobrze zrealizować to zadanie koniecznym jest posiadanie dobrego duchowego słuchu, po to, aby usłyszeć, często zrezygnowane i ukryte wołanie współczesnego młodego człowieka o prawdę, o pomoc w wyborach na drogach codziennego życia. Dlatego my sami najpierw musimy się wyciszyć i uczyć się na modlitwie słuchającego milczenia, gdyż dzisiaj w wielu sprawach jesteśmy bezradni, i jedyne co w tym przypadku możemy zrobić to wysłuchać do końca tych, których katechizujemy.
By dobrze zrealizować to zadanie koniecznym jest posiadanie osobliwych dłoni, które rozdzielają to, czego młodzież jest najbardziej spragniona. Dlatego też, trzeba się nam wciąż uczyć rozróżniać, co rzeczywiście pomaga znajdującym się w potrzebie, i nie możemy naszego działania uzależniać od okazywanej lub nie okazywanej wdzięczności tych, którzy szukają wsparcia u katechety.
Wreszcie by dobrze zrealizować to zadanie trzeba powierzone nam osoby i sprawy zawsze włączać w sakramentalną ofiarę Jezusa Chrystusa, gdyż Syn Boży pragnie zbawić każdego człowieka. I do tego dzieła nas powołał i każdego dnia posyła.
Zwróćmy jeszcze uwagę na charakterystyczne przesłanie z dzisiejszej Ewangelii św. Łukasza na temat błogosławieństw i przestróg, jakie Jezus Chrystus kieruje do nas. Ono dla wszystkich wiernych, a szczególnie dla osób powołanych, staje się pewnym wyzwaniem i niepokojem sumienia. Jezus nazywa szczęśliwymi tych, którzy w pojęciu świata są nieszczęśnikami, a godnymi pożałowania tych, których świat uważa za szczęśliwych. Innymi słowy przestrzega nas, „Jeżeli zaangażujesz się pełnym sercem i z całych sił będziesz dążył do zdobycia wartości tego świata, otrzymasz je – ale nic ponadto!”. Jeżeli zaś z całego serca i z wszystkich sił będziesz starał się być wiernym wobec Boga i Chrystusa, spotkają cię wszelkiego rodzaju kłopoty; w pojęciu świata będziesz nieszczęśliwcem, ale twoja zapłata nadejdzie później, będzie nią radość wieczna.
My wiemy o tym, że już tutaj, w okresie naszego ziemskiego życia, dokonujemy wyborów, których konsekwencje sięgają wieczności. Którędy pójdziemy: drogą łatwizny, przyjemności i natychmiastowych korzyści własnych, czy też drogą trudności, a nieraz i cierpienia? Czy skoncentrujemy się na przyjemnościach i chwilowych korzyściach, czy też na poświęceniu i ofierze, które prowadzą do większego dobra? Czy naszym pragnieniem jest sam Chrystus? Jeżeli pójdziemy drogą tego świata, będziemy musieli rozstać się z wartościami, jakie daje Chrystus. Jeżeli pójdziemy drogą Chrystusową, będziemy musieli rozstać się z wartościami tego świata.
Jezus nie miał wątpliwości, która droga prowadzi do szczęścia i ty Czcigodny Księże prałacie Władysławie nie miałeś i nie masz takich wątpliwości. W imieniu wszystkich tu obecnych, w imieniu wszystkich, których ksiądz katechizował, w moim własnym imieniu dziękuję za to, że mówiłeś i ukazywałeś swoim życiem, gdzie my jako powołani będziemy bardziej potrzebni: na drodze tego świata czy na drodze Chrystusowej? Amen.

 


red.
wstecz