Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 24-03-2019, świętujemy imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna. | Sprawdź także liturgię na dziś.

12.11.2012 @ 18.47

11 listopada 2012 r. – Ks. Stanisław Nabywaniec – Święto Niepodległości Polski

„I rzekła na koniec Polska: Ktokolwiek przyjdzie do mnie, będzie wolny i równy, gdyż ja jestem wolnością. Ale królowie posłyszawszy o tym, zatrwożyli się w sercach swych i rzekli (…) Pójdźmy, zabijmy ten Naród! I knowali między sobą zdradę (…) W końcu umęczono Naród polski i złożono w grobie, próbując niszczyć pamięć o nim, zabierając każde tchnienie jego Duszy”. (A. Mickiewicz, Księgi narodu polskiego).


Tak pisał Poeta, Wieszcz narodowy, nawiązując do tego, co działo się z Polską od momentu związania traktatu trzech czarnych orłów: pruskiego, rosyjskiego i austriackiego – zwanego traktatem Löwenwolda, który był tajnym porozumieniem pomiędzy Austrią i Rosją, podpisanym 23 IX 1732 r., do którego wkrótce dołączyły Prusy. By powstrzymać grożące Ojczyźnie polityczne unicestwienie, by ratować jej zagrożoną niepodległość w miasteczku Bar na Podolu 29 II 1768 r. podpisano Akt Konfederacji. Głosił on ,,...wszem, wobec i każdemu z osobna, że rady, dygnitarze, szlachta i obywatele, gromadzi się na ratunek pohańbionej Ojczyzny, wiary, wolności praw oraz swobód narodowych”.

Charyzmatyczny kaznodzieja ks. Marek Jandołowicz, prorok konfederacji barskiej, wołał: ,,Bracia! Czas się obudzić z letargu! Musimy chwycić za broń, innej rady nie ma. Polska leży sponiewierana i zgwałcona. Nie wolno nam, Jej dzieciom, patrzyć na to bezczynnie!”. W czasie zaś oblężenia Baru w 1768 r. stał na szańcach z krzyżem w ręku zagrzewając do walki z Rosjanami zagrażającymi niepodległości Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Wojsko złożyło rotę przysięgi: ,,Wolności i niepodległości Ojczyzny, wiary świętej, katolickiej własnym życiem i krwią bronić”. Wówczas to inspirowani przez Katarzynę II carycę, iż w Konfederacji Barskiej ,,Lachy skumały się z muzułmanami przeciw prawosławnym”, hajdamacy wyrżnęli w Humaniu w pień całą ludność polską – 20000 osób! 5 VIII 1772 r. nastąpiło oficjalne ogłoszenie I Rozbioru Polski. Ostatnim bastionem konfederatów była Jasna Góra, która skapitulowała dopiero w 2 tygodnie później – 18 sierpnia. Do symbolu narodowego, uwiecznionego w „Nieboskiej komedii” przez Zygmunta Krasińskiego urosła bohaterska obrona garstki konfederatów Okopów Trójcy Świętej w 1769 r. u ujścia Zbrucza do Dniestru, 20 km od Chocimia. Po upadku Konfederacji ponad 5 tys. Konfederatów poszło etapami na Sybir. Samej zaś Konfederacji, która była pierwszym w naszych dziejach zrywem niepodległościowym dorobiono czarną legendę, gdyż broniła Ojczyzny i wiary świętej katolickiej. Konfederatom zarzucono warcholstwo – znamy to z okresu komunizmu, kiedy walczących o swe prawa robotników z Gdańska, Poznania, Radomia, czy Ursusa obwoływano warchołami – oraz sprowokowanie I rozbioru Polski. Przecież w taki sam sposób można zarzucić Tadeuszowi Kościuszce, że jego insurekcja sprowokowała III rozbiór Polski a Konstytucję 3 Maja i jej autorów oskarżyć, że doprowadzili do rozbioru w 1793 r.
 
5 VIII 1772 r. miał miejsce I rozbiór Rzeczypospolitej. Na pierwszej sesji sejmowej 19 IV 1773 r., zwołanej pod presją państw zaborczych poseł województwa nowogródzkiego Tadeusz Rejtan sprzeciwił się zawiązaniu na sejmie konfederacji umożliwiającej zatwierdzenie traktatu I rozbioru Polski. Stanowisko jego zgodne było z instrukcją, jaką otrzymał przy wyborze na posła na swoim sejmiku w Nowogródku: bronić całości Polski z narażeniem życia i mienia.
 
Pozew przed sąd Generalnej Konfederacji Obojga Narodów z oskarżenia instygatora tejże Konfederacji z 20 IV 1773 r. dla Tadeusza Rejtana, posła nowogródzkiego, zarzucał mu niegodne zachowanie się podczas sejmu, żądając uznania go za „nieprzyjaciela Ojczyzny [...] jako wzruszyciela pokoju powszechnego i buntownika przeciwko własnej Ojczyźnie [...]”.
 
Nastąpiły kolejne rozbiory Polski, które „były aktem rozpustnego gwałtu, dokonanym z pogardą nie tylko dla zwykłych uczuć, ale i prawa publicznego. Po raz pierwszy w historii nowożytnej wielkie państwo zostało unicestwione, a cały naród rozdzielony pomiędzy swoich wrogów” (J. Acton).
 
Jednak po 123 latach niewoli zrodziły Polskę krew i bój, i twardy trud żołnierski: generała majora wojsk koronnych Jana Grochowskiego i generała majora wojsk koronnych Józefa Wodzickiego – uczestników powstania kościuszkowskiego, którzy polegli pod Szczekocinami 6 VI 1794 r., gdzie rozegrała się jedna z największych bitew tego powstania w której wojska polskie zostały pokonane przez połączone siły rosyjsko-pruskie. Zrodziła Polskę Niepodległą śmierć ponad 2 tys. powstańców i kosynierów poległych w Powstaniu Kościuszkowskim. Zrodziła ją krew 20 tys. niewinnych mieszkańców Pragi wyrżniętych przez wojska rosyjskie w ostatniej bitwie Insurekcji Kościuszkowskiej. Zrodziła ją bohaterska obrona generał Józefa Sowińskiego, Reduty Nr 53 na Woli podczas Powstania Listopadowego, który jako jej dowódca padł ostatni, 6 IX 1831 r. pod bagnetami Moskali. Zrodziła ją śmierć gen: Henryka Kamieńskiego w bitwie pod Ostrołęką, i śmierć w lazarecie wojskowym w Warszawie 16 IV 1831 r. podpułkownika Karola Karskiego rannego w bitwie pod Iganiami. Zrodziła ją kaźń Romualda Traugutta – dyktatora Powstania Styczniowego na stokach Cytadeli, który w ostatniej chwili przed straceniem całował nabożnie krzyż, podczas gdy zebrany trzydziestotysięczny tłum śpiewał suplikacje: Święty Boże, Święty a Nieśmiertelny… i kaźń gen. Zygmunta Podleskiego, zgładzonego w Płocku moskiewską kulą w maju 1863 r. Zrodziła ją śmierć ks. Stanisława Brzóski wikarego z Łukowa, ostatniego, walczącego do wiosny 1865 r., dowódcę Powstania Styczniowego, powieszonego przez Rosjan na rynku w Sokołowie Podlaskim wraz ze swym adiutantem Franciszkiem Wilczyńskim 23 V 1865 r. w obecności dziesięciotysięcznego tłumu, i zrodziła ją śmierć innych 20 tys. powstańców styczniowych, poległych na polach bitew, oraz tych zakatowanych i zamarzniętych w drodze na Sybir i podczas katorżniczej pracy w lasach i śniegach Sybiru.
 
Zrodził ją upór Michała Drzymały i tysięcy polskich chłopów trwających bohatersko na swoich zagonach, głuchych na kuszące propozycje w czasach kiedy „Chodziły tu Niemce, chodziły odmieńce: sprzedaj chłopie rolę, będziesz miał czerwieńce. Zapłacimy chatę, zapłacimy pole. Będziesz miał talarów na caluśkim stole” (M. Konopnicka, Chodziły tu Niemce), dając skuteczny odpór działalności Hakaty. Zrodziły ją opór i cierpienia, jakimi męczył „Prusak polskie dziatki” we Wrześni „Za ten pacierz w polskiej mowie” co go zdali im ojcowie, co go ich uczyły matki (zob. M Konopnicka, O Wrześni).
 
Zrodziły ją kajdany i łańcuchy Waleriana Łukasińskiego, który był więziony w kazamatach twierdzy zamojskiej, w Górze Kalwarii i w Warszawie a następnie jako więzień stanu w posępnej, wilgotnej, ciemnej i bez podłogi twierdzy Szlisselburskiej, w celi o zaostrzonym rygorze, gdzie spędził resztę życia, więziony mimo upływu dziewięcioletniego wyroku – łącznie 46 lat.
 
Zrodziła ją śmierć Antosia Petrykiewicza – 13-letniego uczenia gimnazjum, uczestnika walk w obronie Lwowa w 1918 r., najmłodszego kawalera Orderu Virtuti Militari, który padł z bronią w ręku na Persenkówce, a o którym poeta napisał: ten żołnierz mały, Który ocalił Lwów Dla Polski chwały (H. Zbierzchowski); zrodziła ją śmierć 438 pozostałych Lwowskich Orląt, co to oddali życie w obronie miasta Zawsze Wiernego Rzeczypospolitej.
 
Zrodził ją geniusz polityczny Ignacego Paderewskiego, Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego i wielu innych mężów stanu.
 
Kiedy dzisiaj świętujemy zmartwychwstanie Polski 11 listopada 1918 r. – świętujemy zwycięstwo, odrodzenie, zmartwychwstanie, a nie jak chcą nam wmówić, że same klęski wspominamy, gdy świętujemy ten triumf Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, kiedy rozbłysnął swym zmartwychwstaniem „Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament, Wiekuistego zwycięstwa zaranie!” (K.C. Norwid), w tym dniu czy wolno nam zapomnieć i pogrześć tę ofiarę, tę krew, to bohaterstwo, tych tu wymienionych i całych siedmiu pokoleń Polaków zrodzonych w niewoli, które za wieszczem powtarzały: „Polska zmartwychwstanie” (Z. Krasiński). Oni zachowali się jak owa wdowa z dzisiejszej ewangelii, która „wrzuciła najwięcej ze wszystkich”, bo „wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie” (Mk, 12,44). Oni na szaniec Ojczyzny rzucili również wszystko co posiadali: rzucili swe majątki, które zaborca rozparcelował i dawał jako ochłap zdrajcom, pruskim jurgieltnikom i moskiewskim czynownikom; rzucili na szaniec swe rodziny, które w ramach represji były pozbawiane środków do życia, czci i godności, traciły swych ojców, mężów, braci; rzucili na szaniec swą wolność podążając skuci kajdanami w otchłań mroźnego piekła Sybiru; rzucili swe życie ginąc w powstaniach, konając na zesłaniu. Czy wolno zapomnieć nam to dziedzictwo? Jeśli zapomniałeś, to niechaj dzisiaj jak wyrzut sumienia dźwięczą w twych uszach słowa proroka naszych czasów bł. Jana Pawła II: „Zanim stąd odejdę, proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością. Taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na Chrzcie Świętym”. „mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczeć!
 
„Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej (Jan Paweł II). Do miłości synowskiej. Dlatego pytam siebie co zrobiłem, ja, synpolskiej ziemi. „Czym ta ziemia? – Mą ojczyzną. Czym zdobyta? – Krwią i blizną. Czy ją kochasz?” (W. Bełza). To katechizm dziecka polskiej ziemi. Czy „najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej, […] swoich pożytków zapomniawszy” (ks. P. Skarga), służymy uczciwie?
 
Czy kochamy najmilszą matkę Ojczyznę? Jeśli tak, to dlaczego prawie nikomu nie przeszkadza niszczenie po 1989 r. systemu edukacji, również, a może przede wszystkim edukacji patriotycznej? Dlaczego nam nie przeszkadza brak przyzwoitych programów popularnonaukowych, kulturalnych, dokumentalnych, opartych na rzetelnej prawdzie, o naszej Ojczyźnie, o miłości do niej? Jeśli nam to nie przeszkadza, to znaczy, że ci, którzy chcą wychować naród ignorantów, już osiągnęli cel, bo tylko naród ogłupiony nie otrząśnie się i nie potrafi się zorganizować w słusznej sprawie. Dlatego, mimo coraz gorszych warunków życia w Polsce, nie ma praktycznie żadnych protestów społecznych. Ogłupieni propagandą zadowoleni jesteśmy, że obejrzeliśmy „Tańce z gwizdami”, że wypiliśmy tanie piwko z kontrabandy lub z „Biedronki”, że obejrzeliśmy tysięczny któryś odcinek mydlanej telenoweli o bogaczach z Zachodu i następnego dnia potulnie harujemy na warunkach umowy śmieciowej. Blask ekranu tak nam oczy naświetlił, że nie widzimy, iż rozkradają nam nasz majątek narodowy, iż kradną nam naszą wolność, okrawają suwerenność, stawiają w kącie lub wprost za drzwiami w europejskich salonach, że zalewa nas nie bogactwo z Zachodu ale jego moralna nędza, którą tak chciwie importujemy, łudząc się, że w ten sposób wejdziemy na salony grafów, markizów i lordów. Nie widzimy i nie przeciwstawiamy się rosnącej fali zabijania Polski katolickiej i napływowi nihilizmu oraz neopogaństwa. Dlatego na naszych oczach i przy naszym przyzwoleniu rodzi się „Polska nowych pogan, dla których jedynym celem życia jest zysk, zbawieniem rynek, świątynią supermarket, a jedynym bogiem, którego adorują i dla którego gotowi są wszystko poświęcić – pieniądz”. A przecież „większa jest Polska tych ludzi, którzy codziennym życiem świadczą o swojej wierze w Boga, który jest Miłością i Prawdą” (Abp S. Wielgus).
 
To My, Naród jesteśmy suwerenem tej ziemi. Zatem potrzeba nam, którzy jesteśmy tą większością przebudzić się, aby „na każdym kroku walczyć […] o to, aby Polska – Polską była! Aby w Polsce – po polsku się myślało! (Kard. S. Wyszyński). „Zbudź się o śpiący” (Ef 5, 14), i uwierz, iż „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!”
 
Dlaczego dzisiaj, tu z ambony, w kościele, i wobec Kościoła, tak dużo mówię o latach niewoli narodowej i o cudzie wolności Ojczyzny po latach niewoli, a także o współczesnych zagrożeniach dla Jej wolności i suwerenności. Mówię to dlatego, Bo Kościół powinien wierzyć, że <ku wolności wyzwolił nas Chrystus>” (Zob. Jan Paweł II; Gal 5,1). Mówię to dlatego w kościele, bo wierzę słowom, iż „nie [swoją] siłą człowiek zwycięża”, a „łuk mocarzy się łamie” (zob. 1 Sm 2,1-17), bo wierzę, że „wspomożenie nasze w Imieniu Pana”. Jego zatem Panem naszym i Ojczyzny naszej obierzmy: „Królem bądź nam, o Panie”! (Akt Poświęcenia rodzaju ludzkiego…) „Króluj nam Chryste!”

.
«« Wstecz