Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 24-07-2014, świętujemy imieniny: Kingi, Krystyna, Michaliny. | Sprawdź także liturgię na dziś.

30.10.2012 @ 14.53

28 październia 2012 r. - Kazanie ks. Andrzeja Skiby. „… aby wszyscy tworzyli jedno serce narodu”

Zostałem poproszony, aby w czasie tej Eucharystii podjąć temat: „… aby wszyscy tworzyli jedno serce narodu”. Uczynię to w oparciu o „Rozważania modlitewne (1969-1975)”, zwane „Sobótkami” oraz częściowo w oparciu o „Dzienniczek VI” i „Notatki rekolekcyjne”, autorstwa Służebnicy Bożej Anny Jenke. Owe „Sobótki”, to spotkania modlitewne przygotowywane i prowadzone przez Annę w pierwsze soboty miesiąca. Była to grupa ludzi, którzy spotykali się w domach prywatnych, najczęściej różnych, aby zmylić czujność i podejrzliwość władz niechętnych Kościołowi i podejrzliwych w stosunku do każdej grupy osób gromadzących się nawet w tak szczytnych celach. Przytoczę tekst, który jest najkrótszym i najprostszym wprowadzeniem w zagadnienie:


„W Twoje, Maryjo – najczystsze i najlepiej czyniące dłonie – oddajemy z ufnością naszą Ojczyznę, naszych braci wierzących i niewierzących, Rząd i Sejm, naszą Armię lądową, morską i powietrzną, wszystkie zawody i stany – ludzi pióra, sceny, kopalni i hut – aby wszyscy tworzyli jedno serce narodu” (356).

Rodzi się pytanie: co, zdaniem Anny Jenke, wchodzi w zakres serca narodu? Co składa się na „jedno serce narodu?” Autorka tychże rozważań, porusza bardzo szeroki wachlarz spraw związanym z tym tematem. Można powiedzieć, że żaden problem, z którym przychodzi zmierzyć się człowiekowi, nie uszedł jej uwagi. Ona wszystko, często nocami, niczym mniszka klauzurowa, przedstawiała je Panu Bogu i Matce Najświętszej. Skoncentruję się tylko na sprawach najważniejszych, gdyż jest ich ogromna ilość i nie sposób w jednym kazaniu je ukazać.
 
1. Serce”:
 
Służebnica Boża „serce” utożsamia z miłością: „miłość czyli serce” (258), a która opiera się na prawdzie. To nie był tani sentymentalizm Anny, ale za tym określeniem krył się realizm życia. Kiedy zamiennie używa określeń: Ojczyzna, Naród, Polska, to chodzi jej „o przemianę serc i myśli” człowieka (267), o zdecydowane działanie, o budzenie sumień (271), gdyż w niejednym sercu kryje się wiejąca zimnem pustka. Jako polonistka, znająca doskonale polską literaturę, przytacza powiedzenie Romana Brandstaettera, „że łatwiej jest zdobyć puste przestrzenie między galaktykami, niż pokonać pustkę własnego serca” (278). Zależy jej bardzo, aby rozpalać oziębłe serca. I znowu przytacza wiersz bez powołania się na jego autora. Być może ona sama jest jego autorką, choć przytacza je w cudzysłowiu:
 
Wbij w serce żywe łuczywo
Niech ogień żywicą się pali
Wbij w serce łuczywo żywe
Bogu skradziony ogień!...
Pochodnia gorejącą wybiegnij na rozstaje drogi
Wracaj do ciemnych chałup
Na szable przed Tobą zamkniętych
Rzucaj płonące szyszki
Rozsiewaj płonące pędy.
 
Jak mogliśmy się zorientować, w tym sercu wszystko płonie, w tym sercu wszystko się pali, tam bucha żar ognia, który wszystko przepali, oświeci, odnowi. Ten żar trzeba roznosić, rozsiewać, przenosić z domu do domu. Anna modli się „o łaski, które mogą nawrócić w jednej chwili serca ludzkie” (279, 289). Z jej rozmyślań wynika, że bardzo jej zależało na przemianie ludzkich serc, przemianie życia (298, 300, 309, 343, 344, 353). Kładzie nacisk na konieczność przemiany, która ma się dokonać „w komórce serc naszych… a ujawni się w stylu życia” (320).
 
Swoimi przemyśleniami urzekał ją ks. Mieczysław Maliński, którego słowa przytacza: „Na to, żeby dojść do Jezusa, musisz mieć dłonie pełne miłości – oczy pełne miłości – serce pełne miłości” (304). Serce i miłość – to stały temat jej modlitw, jej rozważań. Ona chce zawsze iść do ludzi „z duszą bogatą w miłość”, aby do ludzkich domów wprowadzać „ład i miłość” (310). Niepokalane Serce Maryi prosi, aby „uczyniło nasze serca wrażliwymi” (327).
 
 Sama, choć wielce pokorna, ogromnie skromna, dzieli się swoim sercem, powtarzając za Kornelem Makuszyńskim: „Chcę serce swoje, jako bochen chleba pokrajać dla tych, których głód uśmierca. Ty zasię spraw to o Panienko z nieba, aby dla wszystkich starczyło mi serca” (280). Jako osoba głęboko refleksyjna i oddana Panu Bogu i ludziom, pyta siebie: „Jakie wartości reprezentuje moje ludzkie serce? Ku czemu się skłania? Czy zdolne jest do ofiar? Czy ponad wszystkie rzeczy stworzone kocha Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego?” (312). Siebie poleca Matce Najświętszej, Tej, która „Sercem ogarnia każdego z nas” i która „wie komu i jakie łaski są potrzebne” (312).
 
Anna apeluje, aby otwierać swoje serca: „W duchu miłości otwierajmy nasze serca na potrzeby naszych braci – wszystkich bliźnich…” (352, 353). Obok apelu o otwieranie serca, prosi również, aby „poszerzać swoje serce na sprawy „odległe” (por. 358). Spojrzenia na otaczającą ją rzeczywistość nie zacieśniała tylko do spraw „własnego podwórka”, ale sięgała daleko poza horyzont swojego życia. Stąd modli się „o obudzenie się wszystkich śpiących i drzemiących, lubiących wygodny spokój, by zostali porwani przez Boży Ogień…” (359).
 
Z dobrego serca zawsze wypływa dobroć. Słowem i sercem można ludzi połączyć. Idzie tu za hasłem Społecznej Krucjaty Miłości, z lutego 1970 roku: „Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi. Jednocz serce i słowem”. Podobne myśli zanotowała w marcu 1970 roku: „Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć!” (282).
 
Wielkie wrażenie na Annie wywierała nauka prymasa Polski, dziś Sługi Bożego, Stefana kard. Wyszyńskiego, który donośnym głosem domagał się niejednokrotnie duchowej odnowy narodu, przemiany serc. Przytacza stosowne wskazania: „Człowiek współczesny jest rozgadany, rozkrzyczany, rozdyskutowany – słuchający tylko siebie. (…) Aby usłyszeć Boga trzeba się skupić. A nie ma skupienia bez ducha milczenia. Zachciejmy więc, nakażmy sobie post języka w domu, w pracy, na ulicy. (…)
 
Wzywam Was do odpowiedzialności za słowo. Nie mówcie słów burzących w ludziach wiarę, zasady moralne, Boży sposób myślenia. Wzywam Was do apostolstwa Prawdy Bożej. Musicie mieć wolę mówienia o Prawdzie, świadczenia Prawdy uczynkiem i słowem. (…) Wreszcie wzywam Was wszystkich do modlitwy. Z ludźmi mówcie o Bogu, głoście Go i wyznawajcie. A z Bogiem rozmawiajcie o ludziach, walcząc na modlitwie o ich wiarę, łaskę i świętość” (286).
 
Z serca wypełnionego miłością może wypływać, niby wartki strumień, dobre słowo. I tu znowu daje znać o sobie literacka pasja Anny, która po raz kolejny powołuje się na Brandstaettera i wraz z nim modli się „o dobroć wszystkich polskich słów” (286). Warto sięgnąć po pełny tekst tego wiersza.
 
Zakończeniem tej sekwencji dotyczącej „serca”, warto zacytować zdanie Maksymiliana Kolbego, na którego beatyfikację oczekiwała, a do którego Anna niejednokrotnie się odwołuje: „Cały świat i każde serce oddać Bogu przez Maryję” (373).
 
2. Kto i co stanowi jedno serce narodu?
 
Po określeniu czym jest „serce” i jaka jest jego rola, przychodzi czas na zadanie pytania: czym jest naród i co stanowi jedno serce narodu?” Najprościej można by powiedzieć, zgodnie z tekstem zacytowanym na początku, że wszystkie stany i zawody. Byłoby to jednak pewnym uproszczeniem czy też spłyceniem zagadnienia. Anna Jenke nie pisała przecież rozprawy naukowej na temat państwa czy narodu. Ona żyła sprawami Ojczyzny, sprawami swojego narodu. Na wszystko, co działo się w Ojczyźnie starała się patrzeć oczami wiary, a nie encyklopedycznej definicji. W wielu miejscach jej rozważań znajduje się pytanie: „Czy pamiętasz o codziennym Różańcu za Ojczyznę”? (264, 269, 276, 282, 285, 289, 293, 295, 296, 341). W sprawach narodu czy Ojczyzny najczęściej zwraca się do Maryi, którą czci jako Królową Polski, nawet „Królową Tysiącletniej Polski” (268). Często zwraca się do Maryi słowami Apelu Jasnogórskiego: „Maryjo Królowo Polski! Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!” (263, 267, 274, 276, 278, 293, 299, 314, 315, 319, 330, 345 i tym podobne wezwania). Po jednym z takich wezwań rozwija całe dzieje ojczyste, dzieje narodowe: pragnę „oddać Ci hołd należny jako Matce Bożej i naszej Królowej, Królowej Mieszka i Dąbrówki, rycerzy Grunwaldu i Jagiellonów, Jana Kazimierza, Sobieskiego, Traugutta, Filomatów i Filaretów, zesłańców Sybiru i więźniów Oświęcimia, „Zośki” i „Rudego”, „Skaldów” i „Czerwonych Gitar”, Wyspiańskiego i Pendereckiego, Wita Stwosza i Matejki, Grottgera i Chopina, Norwida i Baczyńskiego” (267). Z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego modli się w intencji tysięcy bohaterów przywołując głównie „Szare Szeregi” „Zośkę” i „Parasol”. W łączności z nimi błaga w intencji naszej Ojczyzny o wsparcie, „o ratunek przed zalewem niewiary, niemoralności, nienawiści, pijaństwa” (295). Temat pijaństwa, nietrzeźwości, nadużywania alkoholu, często będzie powracał w tychże zapiskach. Bystrym okiem obserwatorki zatroskanej o wiarę narodu, prosi Maryję, „aby czule spojrzała na polskie tereny misyjne, na te miasta i wsie, w których nikt nie chce chwalić Jej Syna” (296). Jej uwadze, a właściwie sercu przepełnionemu miłością, nie umknął żaden problem. Przytoczę choćby kilka szczegółów. Pamięta o klerykach w wojsku, prosi o wierność ich powołaniu (297), modli się za Kościół i papieża oraz biskupów, za kapłanów, misjonarzy i ludy „Trzeciego Świata”, za odprawiających i prowadzących rekolekcje, za obojętnych religijnie, chorych, Służbę Zdrowia, dzieci i młodzież (368), zakochanych i narzeczonych, za duszpasterzy młodzieży (369), o przemianę myśli serc dla więźniów, „o pociechę dla smutnych i cierpiących”, za Domy Dziecka, mieszkańców internatów, stancji, zakładów specjalnej troski, za maturzystów (370 nn). Zadziwia imienne wymienianie dziesiątek imion swoich wychowanków czy znajomych, co widać jak poważnie i z troską o nich myśli i poleca Bożej i macierzyńskiej opiece. Z tej długiej listy imion wynika i ten wniosek, jak bardzo stara się im pomóc, że nikt z nich nie jest jej obojętny.
 
W innym miejscu w macierzyńskie dłonie Maryi zawierza „naszą polską rzeczywistość: nasz byt narodowy, wszystkie ośrodki polonijne świata, Kościół w kraju i na emigracji, nasze rodziny, młodzież i dzieci, artystów, pisarzy i pedagogów, robotników i rolników, służby zdrowia i wojsko – całą Polskę (…). Złóż przed tronem Boga męstwo żołnierzy z Westerplatte, cierpienia obrońców Warszawy, trwogę uciekinierów, bezdomnych, łzy polskich matek jako ofiarę pokutno – błagalną, abyśmy poznali we właściwym wymiarze nasze grzechy narodowe” (275).
 
W Maryi upatruje ratunek przed zalewem laicyzacji, niewiary, nienawiści, niemoralności i nietrzeźwości (por. 268).  Prosi Maryję, aby pomogła nam oprzeć się na wierze w Jezusa Chrystusa, aby w naszych domach ucichły „krzyki pijanych mężów i ojców (…), niech samotni, starcy i chorzy częściej słyszą wokół siebie słowa przyjazne i troskliwe” (275).
 
Apeluje o wierność ślubom Jana Kazimierza, aby je konsekwentnie realizować (345). Prosi Maryję: „Wejdź w nasze życie rodzinne, zawodowe, towarzyskie, społeczne. Otwórz nam oczy na Prawdę, Cierpienie, Łzy, Samotność, Uczciwość w pracy, wygodnictwo, obojętność, Dobroć, Życzliwość. Weź nasze serca w niewolę Twojej Miłości. Niech to nie będzie czysta formalność, obojętna deklaracja, ale pełne zaangażowanie. Niech Twoje Nawiedzenie w czasie Peregrynacji Twojego Obrazu w naszej diecezji zastanie nas przygotowanymi” (268). Temat peregrynacji będzie stale powracał w jej rozmyślaniach. Trzeba jednak zauważyć, że obok wielkiej roli jaką przypisuje Maryi, to jednak idąc za wskazaniami Listu polskich biskupów, na pierwszym miejscu stawia Chrystusa: „Maryja jest dla nas po Chrystusie nadzieją jedyną” (272).
 
Kreśląc stan ducha i ukazując rozchwianie narodu w różnych dziedzinach, szczególnie moralnych, zachęca, aby prosić „o ducha jedności wśród Polaków” (299). W tym dziele wielka rola przypada Kościołowi, ale pod warunkiem, że każdy chrześcijanin, katolik, będzie czuł się współodpowiedzialny za jego losy. Anna daje także świadectwo o sobie: „Sprawy Kościoła będę uważać za swoje własne. Wspierać będę Kościół słowem i życiem, modlitwą i ofiarą, odważnym przyznawaniem się do Niego i obroną jego praw. Będę żywym i czynnym członkiem Kościoła przez trwanie w łasce, wierność Chrystusowi i posłuszeństwo Ewangelii, którą będę często czytać i innym opowiadać” (367 n). Z tych słów przebija wielka dojrzałość chrześcijańska, świadomość przyjętego sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. To bardzo cenna wskazówka dla ludzi dzisiejszych czasów, wewnętrznie zagubionych, rozchwianych duchowo i moralnie, ale z pasją krytykujących Kościół, może w tym celu, aby usprawiedliwić swoje złe czyny, często niemoralny tryb życia.
 
Obok wielu słabości swoich rodaków, naszego narodu, dostrzega wspaniałe postawy „wielu dzisiejszych Polaków, którzy są wierni Bogu, Kościołowi, Ewangelii – życie robotników, rolników, utrudzonych matek, ojców, wychowawców, lekarzy, pracowników Służby Zdrowia, prawników, pracowników biur i administracji… radosne i czyste serca dzieci i młodzieży, która szuka w ciemności Światła…” (363). Taka postawa, takie życie, także składa się na tkankę narodu.
 
Wielką rolę w dziejach naszego narodu odgrywali wybitni Polacy i święci. Oni budzili nadzieję w latach zniewolenia, głównie wtedy, kiedy Polska była wymazana z mapy Europy. To dzięki nim Polska żyła. Oni krzepili serca Polaków. Wśród wybitnych Polaków, wymienia takich pisarzy, jak: Ujejskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Sienkiewicza, Prusa, Konopnicką, Orzeszkową, Asnyka, Kasprowicza, Żeromskiego, Wyspiańskiego, a także malarzy, artystów, jak Matejko, Grottger i wielu innych, których już z nazwiska nie wymienia (364).
 
Znaczącą rolę w dziejach narodu przypisywała naszym, rodzimym świętym, co oddała w słowach: „idą święci przez Polskę” – silni Bogiem” (337). Imiennie wymienia: Stanisława Kostkę, biskupów Stanisława i Wojciecha, Jadwigę, Kingę, Bronisławę, Jolantę, Jacka, Czesława, Andrzeja Bobolę, Maksymiliana Kolbego, Brata Alberta, a nawet ks. Jana Balickiego (363), który w tamtym okresie czasu nie był jeszcze ogłoszony błogosławionym. Wymienia także polskich męczenników oraz poległych za „Służbę Bogu i Polsce… znani nam – a także nieznani…” (363).
 
Z rozważań przez nią napisanych, tysiąca spraw omodlonych, sprawy Ojczyzny, sprawy narodu, zawsze przewijają się w jej modlitewnych prośbach. Bardzo wymowne są słowa modlitwy Tuwima, które przytacza: „Chmury nad nami, rozpal w łunę, uderz nam w serca dzwonem, otwórz nam Polskę, jak piorunem otwierasz niebo zachmurzone… Daj rządy mądrych, dobrych ludzi, mocnych w mądrości i dobroci… lecz nade wszystko – słowom naszym, zmienionym chytrze przez krętaczy, jedność przywróć i prawdziwość. Niech prawo zawsze prawo znaczy – a sprawiedliwość – sprawiedliwość” (307). To rozważanie warto zadedykować dzisiejszym elitom rządowym, a także każdemu z nas.
 
To rozważanie można zakończyć pięknym, mądrym i trafnym zdaniem: „I tu jest pełnia i uroda naszego chrześcijańskiego życia…” (366). Niech tak już pozostanie.

.
«« Wstecz