Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 24-03-2019, świętujemy imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna. | Sprawdź także liturgię na dziś.

27.11.2011 @ 18.04

11 listopada 2011 r. – Kazanie ks. Józefa Bara z 11 listopada. JAK KOCHAĆ POLSKĘ?

11 listopada 2011 r. – Kazanie ks. Józefa Bara z 11 listopada. JAK KOCHAĆ POLSKĘ?
Oficjał Sądu Biskupiego z Przemyśla, ks. prał. Józef Bar przewodniczył i wygłosił homilię podczas tegorocznej Mszy św. w dniu obchodów 93. rocznicy Odzyskania Niepodległości.


Na uroczystości obecne były reprezentacje wojska, strzelców, harcerzy, a także poczty sztandarowe miejscowych szkół oraz organizacji społecznych. Zgromadzili się również duszpasterze jarosławskich parafii, parlamentarzyści oraz przedstawiciele władz lokalnych i weterani walk o niepodległość Ojczyzny. O muzyczną oprawę liturgii zadbał Reprezentacyjny Chór Mieszany „Jarosław”, a także Jarosławska Orkiestra Dęta im. Antoniego Kulikowskiego „Laudate Dominum”. – Chcemy wznieść kielich zbawienia w intencji wszystkich, którzy dla ocalenia Polski, z miłości do niej na różnych frontach wojennych przelali swoją krew – powiedział na wstępie ks. prob. Marian Bocho. Uroczystość zakończył przemarsz do Opactwa Sióstr Benedyktynek, pod Krzyż Golgoty Narodów, gdzie nastąpiła część państwowa obchodzonej rocznicy.


Poniżej drukujemy treść wygłoszonego kazania.

Rzadko na moich wargach -
Niech dziś to warga ma wyzna -
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

 Widziałem, jak na rynkach
Gromadzą się kupczykowie,
Licytujący się nawzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
 
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zyskuje i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla niej.
 
Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
Z pokłonem się cisną i radą,
Najpospolitsi szuje.
 J. Kasprowicz. Księga ubogich (XL)
 
Geniusz poety, Jana Kasprowicza, polega na tym, iż jego słowa, napisane tak dawno, prawie 100 lat temu, są i dziś tak prawdziwe, i tak przejmująco aktualne.
 
Moja najdroższa Ojczyzna… Nasza Najdroższa Ojczyzna… Mówiło się dawniej: Macierz… A słowa te zawierają takie bogactwo treści, emocji, uczucia, bo są bardzo blisko i wywodzą się od słowa: Matka.

Myślimy o naszej Ojczyźnie z miłością i zatroskaniem dziś, w dniu, w którym po latach niewoli odzyskała swą niepodległość, okupioną tyloma ofiarami kilku pokoleń.

Moja najdroższa Ojczyzna - pisał poeta. Nasza najdroższa Ojczyzna… Ale czy rzeczywiście Ojczyzna jest jeszcze dzisiaj jakąś wartością, czy jest przedmiotem naszego ukochania? Czy patriotyzm nie jest już tylko przeżytkiem i wspomnieniem historii? Czy Ojczyzna jest jeszcze warta naszego uczucia, naszego umiłowania?

Czy jest sens zaprzątać głowę, zwłaszcza ludziom młodym, jakimś patriotyzmem?

Czy na dźwięk słowa Ojczyzna czujemy jeszcze dreszcz emocji, czy bylibyśmy dla Ojczyzny gotowi walczyć, cierpieć, a nawet umierać?

A może to już wstyd być dziś patriotą, może należy zapomnieć o patriotycznych uczuciach, wyrzec się ich, może przyszedł czas, byśmy byli patriotami Europy?

Dlaczego na naszych oczach zanika patriotyzm i poczucie odpowiedzialności za Ojczyznę?

Dlaczego nie ma już polskich hut, cementowni, a zyski z budowy dróg czy autostrad zasilają zagraniczne konta? Kto do tego dopuścił? I nie ma winnych…

Dlaczego naszych rolników pozbawiono możliwości produkcji cukru w naszych cukrowniach? Kto temu winien?

Dlaczego obce banki dyktują nam warunki i możliwości rozwoju? Czy zawsze w trosce o nas?

Dlaczego przygotowuje się do wyprzedaży resztki majątku narodowego w postaci kolei, elektorowi, linii przesyłowych, szpitali? W czyim to jest interesie?

A dlaczego ponad połowa naszych rodaków dobrowolnie pozbawia się szansy wpływu na losy Ojczyzny i nie bierze udziału w wyborach?

Dlaczego wstydzimy się nawet godła państwowego na piersiach naszych sportowców?

Stawiamy sobie te pytania w roku beatyfikacji chyba największego z Polaków, człowieka, dla którego Polska była tak bardzo ważna…
 
Pytamy dziś o sens patriotyzmu, wspominając błogosławionego Jana Pawła II, który dla swojej Ojczyzny uczynił tak wiele…

Papież Wojtyła był obywatelem świata, ale zawsze czuł się przede wszystkim Polakiem… W podróżach apostolskich przejechał cały świat, wszyscy uważali Go za swojego.

Będąc w Japonii, wchodził w tamtą kulturę i próbował mówić tamtym językiem. We Lwowie i w Kijowie przemawiał po ukraińsku, nakładał na głowę pióropusze Indian, a w Afryce zaglądał do chat murzyńskich. Był przyjacielem Hindusów, Pigmejów, Malgaszów… To dzięki niemu dowiadywali się, że jest taki kraj, który nazywa się Polska…

Zadziwiające jest to, że Jan Paweł II, będąc człowiekiem tak uniwersalnym, tak powszechnym, był zarazem człowiekiem tak mocno związanym ze swoją ziemską Ojczyzną…

Człowiek, który odmienił świat, który jak nikt inny był własnością całej ludzkości, nie przestawał nieustannie przyznawać się do swojej Ojczyzny; chlubił się, że jest synem Polskiego Narodu…

Dlatego gdy stanął na ojczystej ziemi, wołał: „(…) Ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z Wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. (Warszawa 2.06.1979).
 
I zstąpił Duch… I powiało wolnością… Gdy powstała tamta „Solidarność”…
 
Dziś wiemy, że przemiany w Polsce, poczynając od lat osiemdziesiątych, ich pokojowy przebieg nie byłyby możliwy bez tego Polaka w Watykanie. Przyznają to dziś zgodnie politycy i historycy.

Może zwłaszcza młodym warto przypomnieć, jakie były konsekwencje zapoczątkowanych wówczas przemian w Polsce. Dzięki tym przemianom możliwa była przebudowa całej filozofii państwa z ateistycznego na szanujące wolność obywateli oraz Kościoła jako społeczności wierzących.
 
To dlatego w latach następnych możliwy był powrót nauki religii do szkoły. To przemiany polityczne w Polsce umożliwiły legalne, zgodne z prawem, budowanie kościołów, zakładanie szkół katolickich, korzystanie ze środków masowego przekazu, prowadzenie licznych dzieł charytatywnych i opiekuńczych. To od tamtego czasu jest możliwy udział ludzi wierzących w tworzeniu kultury, w działalności politycznej.

My wiemy, że jest jeszcze dużo do zrobienia w naszej Ojczyźnie, ale nie wolno zapominać, że żyjemy dziś w tej samej, ale w zupełnie innej Polsce niż ta z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych. I nie byłoby Polski dzisiejszej bez Jana Pawła II.

Ojczyzna nasza po latach niewoli wyszła osłabiona duchowo, społecznie, religijnie. Ale pontyfikat naszego Papieża dokonał jakiegoś zrywu, jakiejś duchowej mobilizacji. Wielu ludzi na nowo zaczęło z dumą przeżywać swoją wiarę i swój patriotyzm, czyli miłość do Ojczyzny.

Tak było nie tylko w kraju, tak było i za granicą, gdzie wielu emigrantów przypomniało sobie z dumą o swoim ojczystym kraju, o swojej ojczystej ziemi.
 
Jan Paweł II polską, ojczystą ziemię kochał i czcił. Dlatego w 1983 roku w Warszawie mówił:
 
„Przybywam do Ojczyzny: Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach był pocałunek tej ziemi: ojczystej ziemi....
Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską”. Warszawa 16.06.19 83.

Kiedy mówił o ziemi ojczystej, zawsze było w tym tyle ciepła, tyle podziwu, tyle życzliwości, jak choćby wtedy w Warszawie w 1987 roku:
 
„O ziemio polska! Ziemio trudna i doświadczona! Ziemio piękna! Ziemio moja. Bądź pozdrowiona”. Warszawa 8.06.1987.

Ojciec Święty Jan Paweł II ojczystą ziemię kochał i znał. Znał ją jak rzadko kto... Od młodości przemierzał jej góry i jeziora, zazwyczaj w towarzystwie ludzi młodych, a wspomnienia z tych wędrówek nosił w sercu aż do ostatnich chwil. Chyba jednak najwięcej uczucia zostawił w naszych Bieszczadach...

Papież z Polski, kochając ojczystą ziemię, kochał także ludzi, którzy na niej żyją.

Dlatego żegnając się w Krakowie w 1999 roku, mówił: „Wracając do Watykanu nie opuszczam mojego rodzinnego kraju. Zabieram w pamięci widok ojczystej ziemi, od Bałtyku do gór, (...). Raz jeszcze pragnę zapewnić: w moich myślach i modlitwach Polska i Polacy zajmują miejsce szczególne”.  Kraków - Balice 17.06.1999.
 
Serdeczną miłość do swoich rodaków wyrażał przy różnych okazjach. Dawał o niej świadectwo podczas niedzielnych i środowych spotkań, gdy przemawiał w polskim języku.

To On upominał się o słuszne prawa swoich rodaków, zwłaszcza w pamiętnych dniach stanu wojennego, gdy mówił za nas i w naszym imieniu, gdy byliśmy pozbawieni swojego głosu. To On upominał się wtedy o nas wobec świata.

Przez lata tego pontyfikatu, dzięki Niemu, wielu mieszkańców Ziemi dowiedziało się, że jest taki kraj, który nazywa się Polska... Nikt dla rozsławienia Polski w świecie nie zrobił tyle, co On…

Z historią i kulturą swego Narodu czuł się tak bardzo związany, gdy mówił w Gnieźnie:
 
„Papież Jan Paweł II – Słowianin, syn narodu Polskiego, czuje, jak głęboko wrastają w glebę historii korzenie, z których on sam razem z Wami wyrasta”. Gniezno 3.06.1979.

I dlatego na Błoniach Krakowskich tegoż 1979 roku nie krył swego wzruszenia, gdy prosił:
 
„Zanim stąd odejdę, proszę Was, abyście całe to dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością....
- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się i nie zniechęcili,
- abyście nie podcinali korzeni, z których wyrastamy”. Kraków 10.06.1079.
 
Jan Paweł II zostawił nam wielki duchowy testament. W tym testamencie jest zapisana także miłość do naszej wspólnej Ojczyzny.

Nie wiem, jak ma wyglądać Twój patriotyzm od jutra czy od poniedziałku. I nie mam gotowej recepty na patriotyzm każdego z nas z osobna.

Jak kochać Polskę?.. Jak kochać Polskę dziś, gdy ludziom coraz trudniej uwierzyć, że będzie lepiej? Że będzie uczciwie, że będzie sprawiedliwie?...

Jak pomóc Ojczyźnie, by ludzie nie tracili nadziei, by nie ulegli do końca frustracji i zniechęceniu?..

Co powiedzieć ludziom, którzy czują się oszukani i w czas wyborów zamykają się w swoich czterech ścianach i mówią, że nie ma na kogo głosować?

A co mam powiedzieć tym, którzy oddają swój głos na awanturników, zimnych cyników i nihilistów? Nie wiem, co im powiedzieć, jest mi tylko smutno, że oni już nie kochają Ojczyzny…

Ważne jest, byśmy miłość do naszej Ojczyzny nosili w sercu, gdziekolwiek jesteśmy, cokolwiek robimy, jakiekolwiek są nasze życiowe zadania i obowiązki. Byśmy naszą Ojczyzną nie pogardzali, byśmy się naszej Ojczyzny nie wstydzili, byśmy o niej z troską myśleli, byśmy się za nią częściej modlili...

Gdy trzeba, byśmy nad Nią płakali, bo i nasz Pan płakał nad swoją ziemską Ojczyzną, gdy nie poznała czasu swojego nawiedzenia, gdy nie wykorzystała swojej szansy...

Byśmy o naszej Ojczyźnie niekoniecznie dużo mówili, ale jak najwięcej dla niej czynili. 
 
W mej pieśni, bogatej, czy biednej –
Przyzna mi ktoś, lub nie przyzna –
Żyje, tak rzadka na wargach,
Moja Najdroższa Ojczyzna.

I niech tak będzie. Amen.

Fot. Denis Tyczyński

«« Wstecz