Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu

Witaj na kolegiata.org ! powrót do strony głównej

 

Dziś jest 13-12-2017, świętujemy imieniny: Dalidy, Juliusza, Łucji. | Sprawdź także liturgię na dziś.

08.11.2011 @ 20.02

15 października 2011 r. – Kazanie Metropolity Poznańskiego abp Stanisława Gądeckiego – TRZY DROGI KU DOJRZAŁOŚCI

15 października 2011 r. – Kazanie Metropolity Poznańskiego abp Stanisława Gądeckiego – TRZY DROGI KU DOJRZAŁOŚCI
Spotkanie kandydatów do bierzmowania w trzecią sobotę października poprowadził szczególny gość – ks. abp Stanisław Gądecki, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Podczas wieczornej Mszy św. Metropolita Poznański wygłosił kazanie.


Kiedy zastanawiamy się, co byłoby użyteczne i co pomogłoby rozważyć tajemnicę bierzmowania, to myśl nasza biegnie ku dojrzałości. Bierzmowanie jest bowiem sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Ale przecież, gdy patrzymy na młodych ludzi, łatwo zauważyć, że brakuje im dojrzałości, że w tym wieku trudno jeszcze o dojrzałość w każdym jej aspekcie: fizycznym, cywilnym, naukowym, ekonomicznym, gospodarczym. W ogóle w tym wieku trudno wymagać od człowieka dojrzałości – mimo że staramy się mu od najmłodszych lat wpajać umiejętność odpowiedzialnego zachowania. Dlaczego więc upieramy się przy twierdzeniu, że bierzmowanie to sakrament dojrzałości? Otóż dlatego, że ten brak dojrzałości w młodzieży jest widoczny od strony ludzkiej. Jednak Boża łaska pochodząca od Ducha Świętego jest dojrzała i tylko w takim sensie możemy mówić o sakramencie dojrzałości chrześcijańskiej. Odnosząc się do takiej dojrzałości, chciałbym odwołać się do tekstów Pisma Świętego, które ilustrują trzy najważniejsze momenty duchowego dojrzewania człowieka – dojrzałości do narodzin, małżeństwa i śmierci.

Pierwszy tekst wywodzi się z Drugiej Księgi Królewskiej. Opowiada o tym, jak do granic Jerozolimy zbliżyły się wojska asyryjskie. Król Ezechiasz wiedział, że nie zdoła oprzeć się nadciągającym siłom. Powiedział wtedy: „Dojrzały dzieci do swoich narodzin, a nie ma siły do ich porodzenia!”. W sensie historycznym miało to znaczyć tyle, że Jerozolima rozwijała się i mieszkańcy miasta się mnożyli. Perspektywy były piękne i w jednym momencie przyszedł kryzys, wszystko miało ulec zagładzie – mimo że władca dbał o swoje tereny i starał się je jak najlepiej zabezpieczyć. A jednak wszystko to nie wystarczyło, żeby obronić się przed podbojem. Obok tego sensu historycznego istnieje jeszcze drugi, ważniejszy, który dotyczy każdego z nas. Prowadzi on naszą myśl ku temu, by powiedzieć, że istnieją takie sytuacje, które uniemożliwiają duchowe narodziny człowieka. Istnieje taka przerażająca siła nieprzyjacielska, która sprawia, że człowiek nigdy nie narodzi się duchowo. Owszem, żyje fizycznie od iluś tam lat, ale jeszcze się nie narodził duchowo. Czym są siły uniemożliwiające duchowe narodziny i duchową dojrzałość? Mogą one być zewnętrzne lub wewnętrzne. Tymi zewnętrznymi jest współczesna kultura – zwłaszcza kultura banału, która nas otacza. Ona właśnie sprawia, że człowiek zadowala się tym, co niesie ze sobą przyjemność. Ludzie wiele robią dla osiągnięcia przyjemności. Nie chcą żadnych nieprzyjemności. Ale w rezultacie każda próba, każde cierpienie czy niepowodzenie, które przychodzi, załamuje ich totalnie, ponieważ dotąd uczyli się tylko przyjemności. Nie potrafią stawić czoła temu, co trudne, bolesne. Dzieje się tak, ponieważ tacy ludzie nigdy nie narodzili się duchowo. Drugim powodem tej sytuacji jest wróg wewnętrzny – często najbliższe otoczenie, które w imię źle pojętej miłości nie pozwala rozwijać się duchowo. Drogą rozwoju staje się pieniądz. Dla niego człowiek się kształci, ciężko pracuje... A kiedy tego pieniądza zabraknie z różnych przyczyn, taka osoba się załamuje.

W drugim tekście, wziętym z Księgi Proroka Ezechiela, jest mowa o duchowej dojrzałości do małżeństwa. Wiadomo, że młodzież z czasem zmierza do założenia rodziny, do małżeństwa. O tym właśnie momencie ludzkiego życia mówi nam symbolicznie Księga Ezechiela. Opowiada historię Jerozolimy i ludu izraelskiego – od wyjścia z Egiptu do zbliżenia się pod górę Synaj i otrzymania Dekalogu. Autor posługuje się personifikacją. Naród izraelski przybiera postać dziewczynki, która rodzi się, dojrzewa i otrzymuje wreszcie królewską godność. Otóż ta scena przedstawia nasze odniesienie do sprawiedliwości. Wszystko, czym obdarza Pan Bóg swoją oblubienicę Izrael, to prawa i przykazania. One są naszym bogactwem. Ludzie jednak często uznają, że prawo i przykazania są dla nich kajdanami, że przez nie można robić tego, co nam się podoba. Człowiek, który sprawiedliwości nie rozumie jako bogactwa otrzymanego od Boga, nie doszedł jeszcze ku dojrzałości do małżeństwa duchowego. Nie osiągnął tego stanu, w którym sprawiedliwość jest dla niego oddechem, w którym oddaje drugiemu człowiekowi to, co mu słusznie i sprawiedliwie przysługuje. Jeżeli tego nie umie, nie osiągnął jeszcze drugiej dojrzałości.

W końcu przychodzi trzecia, ostateczna dojrzałość – do śmierci. O niej mówi Księga Hioba w piątym rozdziale, również w sposób symboliczny. „Gdy zawrzesz pakt z kamieniami i przyjaźń z polną zwierzyną, ujrzysz twój namiot spokojnym, mieszkanie zastaniesz bez braków. Poznasz, że wielu masz potomków, że twych dzieci – jak trawy na łące. W pełni wieku zejdziesz do grobu, jak snopy zbierane w swym czasie”. Co zatem zakłada trzecia dojrzałość? W przytoczonym tekście jest mowa o pakcie z kamieniami. W naszym życiu czasami albo i często spotykamy się z ludźmi, którzy mają serce kamienne. Wychodzimy do nich z dobrym słowem i czynem, ale nasza dobra wola pozostaje bez odzewu. Kiedy ten stan się przedłuża, wówczas człowiek zaczyna wątpić. Zdarza się, że sam przyjmuje postawę tych o kamiennym sercu. Jeśli nie stajesz się takim człowiekiem mimo że spotykasz się ciągle ze złem, to znaczy, że osiągnąłeś dojrzałość do śmierci. Ale to nie jedyny warunek osiągnięcia owej dojrzałości. Jest tu też mowa o przyjaźni z polną zwierzyną. Spotykając niektórych ludzi, odnosimy wrażenie, że spotykamy się z dzikim zwierzęciem. Wychodzimy do kogoś z sercem, a w zamian otrzymujemy obelgi, oszczerstwa, złe słowo i złe czyny wobec nas. Kiedy spotykając się z tego rodzaju niegodziwością, nie przyjmiemy takiej samej postawy, wtedy osiągnęliśmy trzecią dojrzałość. Jest ona niczym innym jak miłosierdzie. O ile sprawiedliwość jest oddawaniem drugiemu człowiekowi tego, co mu słusznie przysługuje, to miłosierdzie jest oddawaniem drugiemu człowiekowi tego, co mu się nie należy. Ktoś mógłby powiedzieć, że osiągnąć trzecią dojrzałość, czyli miłosierdzie, nie jest możliwe. Człowiek jest ograniczony, nie ma takich sił. To tylko utopia. Tymczasem rzecz jest stosunkowo prosta. Przykłady właśnie życia miłosierdziem znajdujemy bardzo blisko nas. Gdy popatrzymy na małżeństwa, to zauważymy, że jedna trzecia z nich się rozpada. Jednak większość trwa. I obserwujemy piękne, okrągłe rocznice ślubu. Dlaczego jedne małżeństwa przetrwają, a inne nie? Te, które się rozpadają, kierowały się w życiu sprawiedliwością. Te, które przetrwały, żyły pragnieniem miłosierdzia.

Niech te przykłady pomogą Wam, drodzy kandydaci do bierzmowania, wzrastać w dojrzałości. Ona jest Wam niezbędna. Nie można osadzić życia na pustce. Taka postawa prowadzi do przegranej. Każdy musi przejść własną drogę ku dojrzałości.


Red.
«« Wstecz