Kolegiata pw. Bożego Ciała w Jarosławiu
Witaj na kolegiata.org !

Witaj na kolegiata.org !

Każdego dnia rekolekcji kapłan głoszący nauki zwracał uwagę na inny fragment Słowa Życia. Swoje rozważania rozpoczął od refleksji na temat listów: Ta forma komunikacji, którą zaliczamy do jednego z gatunków literackich, niestety zanika.
Adresat
Jak usłyszeli zgromadzeni w piątek na wieczornej Mszy św., omawiany List do Kościoła w Tiatyrze adresowany jest do anioła. – Anioł to ktoś, kto poucza, strzeże, prowadzi, przynosi dobre wieści. W takim sensie każdy z nas jest aniołem: ksiądz, który ma strzec parafian, pouczać, głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu. Takim aniołem jest ojciec i matka dla swoich dzieci, małżonkowie dla siebie nawzajem. Zatem list napisany do anioła w Tiatyrze to list do każdego z nas, poczujmy się jego adresatami – podkreślił ks. Stanisław Nabywaniec. Dopełnieniem piątkowej Eucharystii stała się Droga Krzyżowa przez Rynek.
Nadawca
W sobotni wieczór uczestnicy rekolekcji usłyszeli, że to sam Chrystus jest nadawcą omawianego Listu do Kościoła w Tiatyrze. W ten sposób Syn Boży inicjuje relację z człowiekiem. To Bóg zawsze daje łaskę, w tym wypadku zsyła ją w formie listu. – Bóg rozpoczął nasze istnienie, a kiedy człowiek zgrzeszył, znów On dał początek: zapowiedział zbawcze dzieło – podkreślił rekolekcjonista. – Bóg jest początkiem, takim zapłonem, który daje człowiekowi moc, wewnętrzny rozruch. Chrystus inicjuje pojednanie człowieka z Bogiem – dodał, wyjaśniając realia, w jakich powstał List do Kościoła w Tiatyrze. Napisano go w II połowie lat 90. I wieku. W ten sposób Jezus wyraził swoją troskę wobec tych, którzy już Mu zaufali i do Niego przylgnęli. Coś jednak się w nich zepsuło i potrzebna była naprawa. Chrystus przedstawiony jest jako Ten, który ma oczy jak płomień ognia, a nogi Jego podobne są do drogocennego metalu. Mamy tu nawiązanie do tiatyrskiego posągu Apollina. Uczniowie Zbawiciela powinni pamiętać, że On przenika ich serca i sumienia na wskroś. – Nie tłumaczmy więc, że jest inaczej niż naprawdę. Powiedzmy o sobie to, co jest autentyczne. Przed Jezusem na nic zda się udawanie. Jego nie oszukamy naszym pozoranctwem – zakończył naukę rzeszowski kapłan.
Dlaczego cierpienie?
W sobotni poranek w Kolegiacie zgromadzili się z kolei chorzy. Rekolekcjonista skierował do nich refleksję na temat sensu cierpienia. – W Liście do Tiatyry Syn Boży mówi, że skutkiem złego, przewrotnego postępowania Jezabel będzie łoże boleści, śmierć dzieci, a także inne cierpienia. Źródłem cierpienia jest grzech albo też potrzeba objawienia wielkich dzieł Boga. Jezus, podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, cierpiał, by objawiło się dzieło odkupienia. Dlaczego miało się to stać przez cierpienie? Pismo Święte nie mówi nam o tym – zaznaczył kapłan. Uczestnicy Eucharystii usłyszeli, że cierpienie przyjęte z poddaniem się woli Bożej prowadzi do zbawienia. Zaakceptowany życiowy krzyż przestaje być bezsensowny. Jednocześnie człowiek ma prawo szukać wyjścia z bólu, ale nie za wszelką cenę.
Posługa uszlachetnia
Niedziela Palmowa przyniosła rozważanie na temat roli ofiarnej posługi w życiu każdego z nas. Jak podkreślił kaznodzieja, wiara prowadzi do uznania Boga za Pana – a to do bezinteresownej służby. – Bóg nie oczekuje od nas zewnętrznych gestów. Liczy się postawa wewnętrzna. Posługa wynika z miłości względem Boga i bliźniego – usłyszeli wierni. – Jeśli służymy dobru, posługa nie jest czymś upokarzającym. Tylko służba złu i szatanowi poniża i odziera z godności – zaakcentował kapłan, dodając, iż oddanie się w niewolę dobrej posługi paradoksalnie sprawia, że człowiek staje się bardziej wolny. Natomiast osoba, która od służby ucieka, zniewala siebie i innych. – Postawy służebnej nie mogli zrozumieć nawet Apostołowie. Tymczasem taka postawa jest źródłem wielkości. W „Liście do Kościoła w Tiatyrze” Chrystus chwali posługę. Wolą Ojca jest bowiem, abyśmy służyli innym. Uczmy się zatem od Jezusa takiej postawy – zakończył ks. Stanisław Nabywaniec.
Być wiernym Ewangelii
W ostatnim dniu ćwiczeń duchowych parafianie mieli okazję odkryć sens wersetów Słowa Życia dotyczących dochowania wierności oraz obiecywanego zwycięstwa. Uczestnicy rekolekcji usłyszeli, że Chrystus w tymże tekście mówi do tych, którzy pozostali wierni Ewangelii. Czyni to w czasach, gdy Jezabel proponowała inne życie. Dziś też świat kusi, by pójść choćby na drobne ustępstwa wobec nauki Jezusa. Bóg jednak żąda wierności, a drobne niewierności stają się wstępem do przegranej. – Chrześcijanin ma zgłębiać tajemnice Boga, a nie szatana. Niestety, dziś są ludzie, którzy zgłębiają tajemnice szatana i taka postawa staje się zagrożeniem dla nas wszystkich. Dajemy wiarę horoskopom, wróżkom, sennikom – a to świadczy o tym, że za mało ufamy Bogu. Jeśli On zakrywa coś przed nami, to czyni tak dla naszego dobra – przekonywał rekolekcjonista, sygnalizując jednocześnie inną postawę, której Syn Boży w Słowie Życia wcale nie pochwala. Chodzi o nadgorliwość, nakładanie na siebie zbyt dużej ilości zobowiązań. Postawę angażowania się we wszystko Paweł VI nazwał herezją czynu. Powinniśmy przyjmować na siebie tyle, na ile nas stać – i z tego się wywiązywać. List do Kościoła w Tiatyrze to jednocześnie zapowiedź zwycięstwa nad poganami oraz wezwanie: Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. – Nie wystarczy fizycznie widzieć, słyszeć. Trzeba jeszcze zaangażować w to swoje wnętrze – przekonywał na zakończenie kaznodzieja.
Piotr Czech